-
Prezydencki minister Marcin Przydacz poinformował, że administracja USA pokazała „zielone światło” na przekształcenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce ze zmiennej na stałą. Zasugerował jednak, że wstrzymana rotacja brygady pancernej nie zostanie przywrócona.
-
Podczas rozmów z Marco Rubio omówiono nie tylko kwestie wojskowe, ale także relacje polsko-amerykańskie, sytuację na Ukrainie, w Europie Środkowej oraz na Bliskim Wschodzie.
-
Przydacz podczas spotkania z dziennikarzami odniósł się też do planowanej wizyty ministra spraw zagranicznych Ukrainy w Warszawie i propozycji kompromisu dotyczącego ukraińskiego Panteonu Narodowego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Marcin Przydacz przekazał podczas rozmowy z polskimi mediami, że w trakcie około godzinnej rozmowy sekretarz stanu USA Marco Rubio zadeklarował, że jest „absolutnie zwolennikiem” zmiany charakteru obecności amerykańskich sił zbrojnych na terytorium Polski z rotacyjnej na stałą.
– Jest absolutnie zielone światło z Białego Domu, także z ust Marco Rubio padła deklaracja – powiedział polski minister. Dodał, że ostateczny kształt tej obecności ma być wypadkową szerszej strategii, nad którą pracuje obecnie Pentagon.
Przydacz spotkał się z Rubio. Rozmawiali o obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce
Według Przydacza decyzja polityczna Amerykanów wynika z kilku czynników: poza samą strategią obecności w Europie ma to być wynik dobrych relacji polsko-amerykańskich, „opartych w dużej mierze na bezpośrednich osobistych relacjach” prezydentów Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa.
Marco Rubio miał też podkreślić, że Polska jest „modelowym sojusznikiem”, który przeznacza „odpowiednią część PKB” na zbrojenia i inwestuje w sprzęt oraz technologie obronne.
Przydacz zaznaczył też, że w rozmowie sekretarz stanu USA podtrzymał deklarację prezydenta Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy.
– Tutaj została podtrzymana ta deklaracja o kwestii dodatkowych 5000. Natomiast wcale nie oznacza to, że ta wstrzymana brygada czterech tysięcy żołnierzy (brygady pancernej – red.), która nie rotowała, że ona przypłynie do Polski – powiedział Przydacz. – Należy już raczej inaczej traktować tę obecność amerykańską jako całościowo nowy koncept obecności amerykańskiej – dodał.
Prezydencki minister zaapelował do rządu. W tle „konsolidacja polskiego stanowiska”
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta ocenił, że kluczowa jest nie tylko liczba żołnierzy, ale również zdolności. Znaczenie zaś ma sama zmiana formuły – z rotacyjnej na stałą – jako sygnał „i wobec wschodu, i wobec zachodu”.
Minister wezwał rząd do tego, by swymi działaniami doprowadził do przełożenia deklaracji na konkretne decyzje Waszyngtonu wypracowane w Pentagonie i w polskim resorcie obrony.
Przydacz dodał, że w czwartek w Pentagonie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki ma się spotkać z podsekretarzem obrony USA ds. politycznych Elbridge’em Colbym, który odpowiada w Pentagonie za opracowywanie nowej formuły amerykańskiej obecności w Europie.
W środę prezydent Karol Nawrocki rozmawiał również z wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, by – jak mówił Przydacz – „skonsolidować polskie stanowisko” w tej sprawie przed zbliżającym się szczytem NATO.
Zapytany przez PAP o zapowiedziany przez sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha kilkumiesięczny przegląd amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, minister ocenił, że pełny kształt nowej formuły „prawdopodobnie dopiero gdzieś w okolicach jesieni ujrzy światło dzienne„. Dodał, że w tej chwili kluczowe jest pilnowanie, „aby decyzja z kierunku Białego Domu została odpowiednio implementowana”.
Jeszcze przed spotkaniem Rubia z Przydaczem, szef ambasady RP w USA Bogdan Klich przekazał doradcy sekretarza stanu USA dokumenty MON na temat planów przyjęcia w Polsce na stałe amerykańskiego kontyngentu.
Relacje Polska-USA. Politycy poruszyli kwestie bezpieczeństwa na świecie
Rozmowa z Rubio obejmowała nie tylko obecność wojskową, ale też szersze kwestie bezpieczeństwa – Rosję, Ukrainę, sytuację w Europie Środkowej i na Bliskim Wschodzie.
Osobnym wątkiem, jak przekazał Przydacz, była sytuacja w Wenezueli i na Kubie oraz – istotna dla strony amerykańskiej – potencjalna rola Polski wobec „zmieniającej się sytuacji wewnętrznej w Wenezueli”. Minister podkreślał, że Polska jest modelowym przykładem transformacji z systemu komunistycznego.
Przydacz wcześniej w Waszyngtonie wziął udział w spotkaniu przedstawicieli delegacji państw uczestniczących w tegorocznym szczycie G20. Jak przyznał, Warszawa została zaproszona na tegoroczny szczyt ze względu na sprawowaną przez USA prezydencję, ale dodał, że utrzymanie tej pozycji w kolejnych latach „nie jest tak oczywiste”.
Minister zaapelował do polskiej dyplomacji o przekonywanie sojuszników i partnerów z G20 do decyzji o stałej obecności Polski w tym formacie.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta zapytany, czy podczas szczytu może pojawić się przywódca Rosji Władimir Putin, odparł, że nie ma o tym informacji, lecz dodał, że jego przyjazd byłby „z całą pewnością” problemem dla prezydenta Nawrockiego.
Przydacz o wizycie Sybihy w Warszawie. Odniósł się do propozycji Ukrainy
Osobno Przydacz odniósł się do zapowiadanej wizyty ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrija Sybihy w Warszawie, w trakcie której szef ukraińskiej dyplomacji ma zaproponować kompromis dotyczący kwestii historycznych w postaci uwzględnienia generała Marka Bezruczki, obrońcy Zamościa z 1920 r. w tworzonym przez Ukrainę Panteonie Narodowym.
Minister przyznał, że postać Bezruczki jest „na pewno pozytywna z zakresu relacji polsko-ukraińskich” i strona polska od wielu lat mówiła, że można odwoływać się do takich postaci. Zastrzegł jednak, że jeśli w tym samym panteonie mieliby zostać umieszczeni „mordercy i ideologowie związani z OUN i UPA, to nie jest odpowiednia konstelacja„.
– Ukraina w żaden sposób nie może być z tego okresu dumna, wręcz przeciwnie – powinna odciąć się od tamtej historii – stwierdził, po czym ocenił, że działania strony ukraińskiej „wydają się mieć na celu podgrzewanie atmosfery”.
– Być może po to, aby odwrócić uwagę od skandali korupcyjnych, być może chodzi o to, aby poszukać jakiegoś wroga zastępczego – dodał minister. Podkreślił, że najlepszym sygnałem dialogu ze strony ukraińskiej byłoby wycofanie „złej decyzji o nadawaniu jednostkom nazwy w oparciu o bandytów z UPA”.













