W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego mężczyzna oddał strzały podczas dorocznej kolacji korespondentów Białego Domu. Podejrzany otworzył ogień w lobby hotelowym i został ujęty przez służby. Nie dotarł do sali balowej. Prezydent USA Donald Trump, pierwsza dama Melania Trump i wiceprezydent J.D. Vance i inny przedstawiciele administracji zostali natychmiast ewakuowani przez Secret Service.
Oprócz członków gabinetu, na przykład sekretarza stanu Marco Rubio i szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, na sali obecne były setki dziennikarzy i politycy. Goście wydarzenia ukrywali się pod stołami na sali balowej. Kolacja została przerwana.
USA. Strzały podczas kolacji Trumpa z dziennikarzami. Informacje o napastniku
Donald Trump przekazał podczas konferencji prasowej po incydencie, że napastnik, który otworzył ogień podczas gali, był uzbrojony w wiele sztuk broni. 31-letni Cole pochodzi z Torrance z Kaliforni. Stacja CNN donosi, że mężczyzna studiował inżynierię i jest absolwentem California Institute of Technology. Według policji mężczyzna miał przy sobie strzelbę, pistolet i wiele noży. Został przetransportowany do szpitala na badania.
Prezydent USA poinformował również, że postrzelony tego wieczoru agent Secret Service jest w dobrym stanie. Został postrzelony z bardzo bliskiej odległości, ale uratowała go kamizelka kuloodporna. Dodał, że sądzi, że strzelec działał w pojedynkę. Trump w odpowiedzi na pytanie o to, czy sądzi, że był celem napastnika, odparł, że „chyba tak”. Dodał, że przed galą nie było ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa.
Tymczasowy szef policji w Waszyngtonie Jeffery Carroll powiedział, że napastnik był gościem hotelu, w którym odbywało się wydarzenie. Choć organy ścigania potwierdziły, że padły strzały, nie jest jasne, ile dokładnie ich było. Według CBS News – w sumie padło ich co najmniej pięć do ośmiu.
Podejrzany powiedział funkcjonariuszom po zatrzymaniu, że „chciał zastrzelić przedstawicieli administracji” Trumpa. Taką informację przekazały dwa źródła w rozmowie z CBS News. Jak dodało źródło w organach ścigania, podejrzany nie wskazał konkretnie, że celem był sam Donald Trump, lecz mówił ogólnie o „urzędnikach administracji”.
Opublikowano zdjęcia i nagrania z miejsca zdarzenia
Trump oświadczył też, że sobotnie zdarzenie nie powstrzyma go przed wygraniem wojny z Iranem, choć nie sądzi, by te kwestie były ze sobą powiązane. Następnie opublikował w serwisie Truth Social zdjęcia mężczyzny, leżącego na podłodze, oraz nagranie, na którym widać, jak przebiega przez kontrolę bezpieczeństwa, a w pościg za nim ruszają przedstawiciele organów ścigania.












