Sprawę rodzeństwa opisała w czwartek (18 czerwca) Wirtualna Polska. Według ustaleń portalu Janusz i Marzena – dziś 47-latkowie – przestali być widywani w rodzinnej wsi w połowie lat 90. Wcześniej skończyli szkołę podstawową razem z rówieśnikami. Ich bliscy mieli potem mówić sąsiadom, że córka jest w klasztorze w Sejnach, a syn wyjechał do pracy za granicę.
Wątpliwości zaczęły pojawiać się w styczniu tego roku, gdy zmarł ojciec rodzeństwa Jan Z., a oni nie zjawili się na pogrzebie. Wdowa miała wówczas tłumaczyć ich nieobecność i podawać przy tym sprzeczne wersje. – Później podobno przyszedł anonim na policję, że dzieci są tu od zawsze, tylko były więzione w domu. Przyjazd policji na sygnale był sensacją – przekazała WP jedna z mieszkanek wsi. Janusz i Marzena zostali umieszczeni w szpitalu psychiatrycznym, gdzie pozostają pod opieką.
Prokuratura prowadzi śledztwo ws. rodzeństwa
Prokuratura w Suwałkach prowadzi postępowanie w sprawie, po tym jak otrzymała zgłoszenie w ramach Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Przeszukano dom i budynki gospodarcze, weryfikując relacje o tym, że rodzeństwo mogło przez lata żyć w trudnych warunkach – na strychu czy w piwnicy. – Na posesji prowadzone było przeszukanie celem zweryfikowania otrzymanych informacji – tłumaczyła szefowa Prokuratury Rejonowej w Suwałkach Katarzyna Bojarska w rozmowie z TVN24.
– W poniedziałek wszczęliśmy śledztwo z artykułu 207 paragraf 1A Kodeksu karnego (czyli znęcanie się nad osobami nieporadnymi ze względu na wiek, stan psychiczny lub fizyczny) w związku z artykułem 207 paragraf 1 (znęcanie się nad osobami najbliższymi). Postępowanie jest na wczesnym etapie. Toczy się w sprawie, na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów – dodała.
Zarzuty dla dwóch osób
W czwartek (18 czerwca) prokuratura poinformowała o postawieniu zarzutów dwóm kobietom: 70-latce i jej 50-letniej córce. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że podejrzane przez przynajmniej 16 lat nie sprawowały właściwej opieki nad bliźniętami. W śledztwie ustalono, że miały zaniedbywać potrzeby higieniczne, żywieniowe i zdrowotne pokrzywdzonych.
– W efekcie doszło u nich do przewlekłego i wieloaspektowego zaniedbania organizmu, w szczególności do niedożywienia – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach Wojciech Piktel. Dodał, że mogły być izolowane od świata nawet przez 30 lat. Podkreślił, że prokuratura będzie to ustalała.
Zdaniem śledczych takie działania mogły narazić pokrzywdzonych na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Pokrzywdzone przebywają obecnie w szpitalu psychiatrycznym. Podejrzanym grozi do 8 lat więzienia.
Potrzebujesz pomocy?
Doświadczasz przemocy domowej? Szukasz pomocy? Możesz zgłosić się na przykład do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”. Bezpłatna infolinia czynna jest całodobowo pod numerem telefonu 800 12 00 02. Więcej informacji znajdziesz na tej stronie.
Jeśli występuje zagrożenie życia – dzwoń na numer alarmowy 112.











