Służby chroniące bezpieczeństwo Niemiec biją na alarm i ostrzegają przed dalszym wzrostem zagrożenia ze strony rosyjskich służb specjalnych. Przedstawiciele władz w Berlinie jednoznacznie wskazują, że kraj wszedł w fazę niebezpiecznej „wojny cieni”, a nieudana próba ataku na lotnisku w Lipsku była jedynie wstępem do kolejnych akcji sabotażowych organizowanych przez Rosję.

Rosja planuje zabójstwa i zamachy na terytorium Niemiec

Szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Sinan Selen przekazał niepokojące prognozy dotyczące możliwych działań ze strony Moskwy. Według kontrwywiadu niemieckie instytucje muszą przygotować się na nadchodzące próby destabilizacji oraz realne zamachy, w tym planowane zabójstwa. – Musimy się liczyć z tym, że dojdzie do zamachów – powiedział Selen w Berlinie.

Zobacz wideo Gen. Piotrowski: Uważam, że przed nami niełatwy czas

W ocenie szefa BfV Rosja będzie bez skrupułów wykorzystywać różnorodne operacje hybrydowe, co wymaga pilnego stworzenia nowej, skutecznej tarczy ochronnej dla państwa.

„Wojna cieni” i groźba bezpośredniego konfliktu

Sytuacja bezpieczeństwa stała się kluczowym wyzwaniem dla rządu kanclerza Friedricha Merza, a władze w Berlinie nie mają wątpliwości, że za próbami ataków stoją struktury wywiadowcze z Moskwy. Szef resortu spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zwrócił uwagę na niespotykaną do tej pory skalę działań wroga i określił je mianem „wojny cieni”, która pod względem intensywności przewyższa operacje destabilizacyjne znane z okresu zimnej wojny.

W podobnym tonie wypowiedział się na forum Bundestagu szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Martin Jaeger. Ostrzegł przed bezpośrednimi atakami na strategiczne cele umiejscowione na terytorium Niemiec i zaznaczył, że realnym scenariuszem dla kraju staje się obecnie „gwałtowny konflikt” z Rosją. 

Reakcja Kremla: Putin zarzuca Niemcom fałszowanie dowodów i uderza w Merza

Władimir Putin odniósł się do oskarżeń Berlina dotyczących udziału rosyjskich służb w incydencie na lotnisku w Lipsku i zarzucił niemieckim władzom sfabrykowanie materiału dowodowego. Rosyjski przywódca przekonywał, że sprawa ma charakter polityczny i służy przykryciu problemów gospodarczych Niemiec.

– Uważam, że działania niemieckich władz są związane przede wszystkim z sytuacją polityczną w kraju. Pozycja kanclerza jest trudna z punktu widzenia polityki wewnętrznej. Nie cieszy się on zaufaniem obywateli – i wiadomo, dlaczego: nie broni interesów narodowych, lecz nimi handluje. W gospodarce widać oczywiste błędy, przedsiębiorstwa są zamykane, ludzie tracą pracę, poziom życia spada. Trudno zrozumieć, po co to wszystko się dzieje. Można to wyjaśnić tylko jednym: potrzebą przeciwstawiania się „agresywnej Rosji” – powiedział prezydent Rosji.

Polski trop i udział GRU w zamachu na lotnisku w Lipsku

Ujawnione przez gazetę „Welt am Sonntag” tajne dokumenty śledczych rzucają nowe światło na kulisy prób sabotażu. Z ustaleń wynika, że sierpniowa próba zamachu na stacjonujący na lotnisku w Lipsku transportowy samolot Antonow miała wywołać masowe zniszczenia w infrastrukturze krytycznej Europy Środkowo-Wschodniej i Zachodniej.

O katastrofę było niezwykle blisko, ponieważ sprawcy zamierzali użyć około kilograma materiału wybuchowego Semtex, który zniknął z pola widzenia służb w okolicach Suwałk, skąd przemycano go w puszkach przez stary cmentarz na Litwie. Do wybuchu drona uderzającego w maszynę zawierającą 25 tysięcy litrów paliwa nie doszło jedynie w wyniku usterki technicznej i zerwania się zapalnika.

Śledczy zidentyfikowali już kluczowe osoby odpowiedzialne za przygotowanie tego ataku. Za logistykę i przygotowanie akcji odpowiadał obywatel Rosji Oleg Le, działający z ramienia rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, który przyleciał do Niemiec z Turcji. Z kolei na konstrukcji sterującej dronem zabezpieczono ślady DNA należące do Białorusina Andreja Ka. Polskie władze łączą go bezpośrednio z podpaleniem marketu budowlanego w Łodzi latem 2024 roku, co łódzka prokuratura traktuje jako akt sabotażu.

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version