Płk. rez. Krzysztof G. w okresie od marca 2008 roku do stycznia 2022 roku był funkcjonariuszem publicznym, ponieważ pełnił czynną służbę wojskową, w tym w Dowództwie Garnizonu Warszawa, w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a następnie – w ramach rezerwy kadrowej – pozostawał w Dowództwie 12 Dywizji Zmechanizowanej. W związku z tym był zobowiązany do przestrzegania przepisów o ochronie informacji niejawnych. Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Warszawie nie dopełnił tego obowiązku.
Afera mailowa. Prokuratura: Tajne materiały były na prywatnej skrzynce Dworczyka
Śledczy przekazali, że pułkownik rezerwy, nie mając wymaganej „akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego”, wytwarzał i nieprawidłowo oznaczał niejawne informacje o klauzulach: „zastrzeżone”, „poufne”, „tajne” i „ściśle tajne”, co utrudniało ich rozróżnienie od materiałów jawnych.
Zdaniem prokuratury wojskowy – kiedy pracował w KPRM – przesłał niejawne informacje za pośrednictwem prywatnej skrzynki pocztowej „na prywatne konto poczty elektronicznej szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – Michała Dworczyka”. Według doniesień PAP były nimi dane NATO dotyczące polskich zapasów amunicji czołgowej. Po włamaniu na skrzynkę Dworczyka wyciekły one do internetu i zostały opublikowane na portalu poufnarozmowa.pl., gdzie pojawiały się również inne maile skierowane i wysyłane ze skrzynki Dworczyka. Ich prawdziwości nie potwierdzała jednak wówczas KPRM.
Prokuratura uważa też, że we wspomnianym okresie Krzysztof G. kopiował, wytwarzał, zapisywał i przechowywał „kilkaset plików graficznych” na komputerach i pendrive-ach, które nie zostały zatwierdzone pod kątem bezpieczeństwa. Nie są to jednak jedyne ustalenia. „Ukrył dokument niejawny w wersji elektronicznej, którym nie miał prawa wyłącznie rozporządzać oraz przechowywał kopie i wydruki dokumentów sporządzonych w wersji papierowej zawierających informacje niejawne o klauzulach 'zastrzeżone'” – poinformował prok. Skiba.
Pułkownik rezerwy nie przyznał się do winy, a następnie złożył wyjaśnienia, które – zdaniem prokuratury – nie zgadzały się z zebranymi dowodami, w tym między innymi opiniami Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Krzysztofowi G. grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem, które w październiku 2022 roku złożył ówczesny poseł KO, a obecnie wiceszef MON Cezary Tomczyk. Śledztwo było prowadzone pod nadzorem 8. Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Warszawie. W listopadzie 2024 r. płk. Krzysztofowi G. przedstawiono zarzut przekroczenia uprawnień oraz ukrywania dokumentów i przesłuchano go w charakterze podejrzanego. Prokuratura zabezpieczyła skrzynki mailowe oficera, a także przeszukała jego mieszkanie. Śledczy skierowali akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi G. 10 sierpnia.
Kim jest Krzysztof G.?
Według doniesień PAP płk Krzysztof G. w 2015 r. został doradcą szefa MON Antoniego Macierewicza, brał udział między innymi w stworzeniu koncepcji budowy Wojsk Obrony Terytorialnej, a w 2016 r. został szefem zarządu Organizacji i Uzupełnień w Sztabie Generalnym WP, gdzie zajmował się między innymi kwestią WOT. We wrześniu 2016 r. został przeniesiony do rezerwy kadrowej. Według doniesień medialnych chodziło m.in. o antyukraińskie wypowiedzi i słowa poparcia dla Władimira Putina, w których wyrażał m.in. zrozumienie dla rosyjskiej aneksji Krymu i nazywał władze Ukrainy „faszystowskimi”.
PAP poinformowała, że w 2018 r. Krzysztof G. został doradcą w KPRM. Doradzał tam m.in. szefowi Kancelarii w sprawach wojskowych. W tym okresie wybuchła tzw. afera mailowa, gdy do przestrzeni publicznej wyciekały maile z prywatnej skrzynki Dworczyka, w tym wiadomości od pułkownika. W efekcie został on zwolniony z KPRM w 2022 roku, a na początku 2023 roku portal TVN24 poinformował, że SKW cofnęła mu poświadczenia uprawniające do dostępu do informacji niejawnych.


