Do starcia miało dojść dzisiaj, w środę przed południem. Według nieoficjalnych doniesień ze strony rosyjskiej Ukraińcy zastawili pułapkę na Rosjan, w którą ci wpadli. Utrata Su-35 jest już właściwie pewna. Z jednej strony zestrzelenie ogłosiły oficjalnie siły powietrzne Ukrainy, z drugiej strony potwierdził je rosyjski kanał na Telegramie „Fighterbomber”, który jest w tej kwestii naczelnym autorytetem po tamtej stronie frontu.
Wszystko wskazuje na zasadzkę
Nie ma informacji, nad jakim rejonem doszło do pojedynku. Ukraińskie lotnictwo napisało jedynie o „sektorze wschodnim”. Dotychczas najczęściej do powietrznych potyczek, zazwyczaj nierozstrzygniętych, miało dochodzić w regionie granicy ciągnącej się od Sum, przez Charków po Donbas. Północno-wschodnia i wschodnia Ukraina. Według „Fighterbombera” Ukraińcy zastawili złożoną pułapkę przy pomocy zestawu przeciwlotniczego Patriot i co najmniej trzech samolotów. Miał w nią wpaść samotny Su-35. Rosjanin, który jest byłym oficerem rosyjskiego lotnictwa i od początku wojny jako jeden z nielicznych podaje szczegółowe informacje także o problemach oraz porażkach Rosji w powietrzu, napisał niejasno o przebiegu starcia: „Niestety nasi działali schematycznie. Karaluchy (obraźliwe określenie Ukraińców często stosowane przez Rosjan – red.) natomiast nie”. Według jego relacji pilot miał się katapultować i przeżyć.
Inny rosyjski bloger „Wojewoda” twierdzi, że w akcji brały udział trzy F-16, wsparte przez radar systemu Patriot. Jeden myśliwiec symulował nalot bombowy i pilot Su-35 skierował się na przechwycenie. Wówczas ustawiony znacznie bliżej rejonu walk niż zwykle radar przeciwlotniczy miał go „podświetlić” swoją wiązką, wystawiając go na strzał dwóm pozostałym F-16 czającym się z tyłu. Problemem ukraińskich myśliwców są bowiem starsze wersje radarów pokładowych, które uniemożliwiają im skuteczne walki na dużych dystansach. W tym na wykorzystanie maksymalnych osiągów rakiet powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM. Pomoc ze strony silniejszego radaru naziemnego mogła ten problem rozwiązać i zaskoczyć rosyjskiego pilota.
Ze strony Ukraińców nie ma wiele więcej szczegółowych informacji. Od południa krążą jedynie plotki o udanym starciu i twierdzenia, że „Tango down” co w słownictwie pilotów zachodnich oznacza trafienie celu. Su-35 miała dosięgnąć rakieta powietrze-powietrze średniego zasięgu AMRAAM wystrzelona z F-16. Byłby to pierwszy taki sukces tych maszyn w tej wojnie. Padają też sugestie, że rosyjski Su-35 wcale nie był samotny, ale w pobliżu był też przynajmniej jeden bombowiec taktyczny Su-34, który też mógł zostać trafiony i uszkodzony. Oficjalnie ukraińskie lotnictwo podaje jednak informację jedynie o zestrzeleniu Su-35. Bez szczegółów o tym, jak to się stało.
Su-35 zazwyczaj patrolują w pobliżu granicy, po stronie rosyjskiej, zapewniając daleką eskortę Su-34 lecącymi na naloty przy pomocy bomb szybujących. Ewentualnie prowadzą niezależne patrole, których celem jest polowanie na maszyny ukraińskie, które działają nad terytorium Ukrainy i czasem dokonują wypadów w pobliże linii frontu celem zrzucenia bomb naprowadzanych. Prowadzi to do trwającej już od lat ciągłej bitwy powietrznej na bardzo dalekich dystansach, poza zasięgiem wzroku. Piloci obu stron nigdy się nie widzą, a jedynie odpalają w swoim kierunku rakiety średniego i dalekiego zasięgu, po czym w szaleńczych manewrach unikają tych zmierzających ku nim. Trafienia są incydentalne, ale samo zmuszenie przeciwnika do przerwania wykonywanej misji, czyli na przykład zrzucenia bomb, jest uznawane za mające dużą wartość.
Tym razem Ukraińcy najwyraźniej postanowili konkretniej zapolować na rosyjski samolot. W przeszłości urządzali już zasadzki tego rodzaju, niespodziewanie dla Rosjan przysuwając znacznie bliżej frontu wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych, a czasem też wysyłając swoje samoloty jako wabiki. Nie robią tego jednak regularnie, ze względu na to, jak dużym ryzykiem jest przysuwanie bezcennych zachodnich systemów przeciwlotniczych blisko linii frontu. Stają się tam bowiem priorytetowym celem dla rosyjskich dronów i artylerii.
Utrata jednego Su-35 Rosjanami oczywiście nie zachwieje. Mają ich wiele więcej. Na pewien czas może jednak skłonić ich do większej ostrożności, co ograniczy ich skuteczność. Bo na przykład będą się trzymać jeszcze dalej od rejonu walki albo mniej ochoczo próbować przechwytywać ukraińskie maszyny. To natomiast da Ukraińcom większe pole manewru i większe możliwości przeprowadzania nalotów. Do tego mają spore zwycięstwo propagandowe. Dobrze ponad czwarty rok wojny, w której rosyjskie lotnictwo miało opanować przestrzeń powietrzną Ukrainy na starcie, a tu Ukraińcy zestrzeliwują maszyny Rosjan nad ich własnym terytorium.


