Media informowały, że w związku z groźbą irańskiego ataku 8 lipca prezydent USA nie opuścił Turcji na pokładzie samolotu Air Force One – jak utrzymywał Biały Dom – lecz potajemnie odleciał inną maszyną, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. W Ankarze Trump wszedł na pokład Air Force One, co zostało uchwycone przez kamery.

Kilka minut później amerykańskiego prezydenta potajemnie przewieziono pojazdem cateringowym na pokład mniejszego samolotu, wojskowego C-32A – napisał w poniedziałek (10 sierpnia) „Washington Post”. Operacja została przeprowadzona w tajemnicy, bez wiedzy dziennikarzy, a także części pracowników Białego Domu, którzy byli przekonani, że znajdują się w tym samym samolocie, co prezydent.

Zobacz wideo Kolejne rozporządzenia Trumpa mające ograniczyć prawo do obywatelstwa dzieciom urodzonym w USA

Donald Trump: Kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska

– Cóż, to zależy wyłącznie od Secret Service. Ja po prostu postępuję zgodnie z tym, co oni chcą zrobić, kieruję się zaleceniami Secret Service i wojska. Chcieli, żebym poleciał innym lotem, innym samolotem, zapewniającym taki sam poziom bezpieczeństwa, chcieli, żebym to zrobił, więc to zrobiłem. Robię to, co mi mówią – tłumaczył Trump we wtorek dziennikarzom.

– Chyba pojawiło się jakieś zagrożenie. Nie dopytywałem o nie zbyt szczegółowo. Dostaję mnóstwo gróźb – dodał. Ocenił, że „każdy wpływowy prezydent dostaje mnóstwo gróźb, prezydenci, którzy się nie liczą, nie dostają gróźb”.

– Właściwie uważam, że samolot, którym leciałem, był bardziej narażony na ryzyko. Myślę, że był bardziej zagrożony, ponieważ to właśnie ten samolot, jak sądzę, byłby bardziej prawdopodobnym celem – powiedział.

Prezydent USA o Iranie: Ciągle mnie okłamują

Pytany, czy obawiał się ataku z wykorzystaniem pocisku, prezydent odparł, że niczego się nie boi. – Niczym się nie przejmuję, szczerze mówiąc. Wiecie, jakie mam podejście? Wszystko mi jedno – stwierdził. Przyznał też, że nie ufa Iranowi. – Ciągle mnie okłamują. W tej chwili mamy całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz. Oni jej nie kontrolują. Należy do nas – przekonywał Trump.

– W pewnym momencie być może (Irańczycy – red.) coś zrobią, a wtedy zostaną zmieceni z powierzchni ziemi. Ale teraz jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji – kontynuował. Oświadczył, że Iran nie jest już „tyranem Bliskiego Wschodu”. W poniedziałek Trump zapewnił, że cieśnina Ormuz jest otwarta i znajduje się wyłącznie pod amerykańską kontrolą.

Natomiast Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, zapowiedział, że cieśnina pozostanie zamknięta, dopóki USA nie zmienią swojego postępowania i nie zaakceptują irańskich warunków – podał Reuters. Rezaei utrzymuje, że USA muszą m.in. zakończyć wojnę i odmrozić irańskie aktywa zagraniczne.

Źródło: Natalia Dziurdzińska/PAP

Share.
Exit mobile version