Prezydent USA Donald Trump i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego są sceptyczni wobec irańskiej propozycji dotyczącej zakończenia wojny, zakładającej otwarcie cieśniny Ormuz i odłożenie w czasie rozmów o programie nuklearnym. Trump rozmawiał z doradcami o irańskiej ofercie w poniedziałek (27 kwietnia) – dodaje dziennik.
Trump zagroził powrotem do ataków na Iran
Trump nie odrzucił propozycji, lecz dał do zrozumienia, że Teheran nie negocjuje w dobrej wierze ani nie jest skłonny spełnić jego głównego żądania, dotyczącego zakończenia wzbogacania Iranu i rezygnacji z dążenia do broni jądrowej.
Prezydent USA groził powrotem do ataków na Iran, jeśli uzna, że rozmowy mające zakończyć wojnę nie przynoszą rezultatów. W administracji narasta jednak przekonanie, że Trump chce uniknąć wznowienia działań zbrojnych.
„Stany Zjednoczone nie będą negocjować za pośrednictwem mediów i wszystko, co nie zostało ogłoszone przez prezydenta Trumpa albo Biały Dom, powinno być uznane jako spekulacje” – oznajmiła rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly.
Iran przedstawił propozycję pokojową USA
Wcześniej portal Axios podał, że Iran przedstawił Stanom Zjednoczonym nową propozycję pokojową. Oferta koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz i amerykańskiej blokady morskiej. Polegałoby ono na uzgodnieniu długoterminowego zawieszenia broni lub trwałym zakończeniu wojny. Zgodnie z tą propozycją negocjacje nuklearne rozpoczęłyby się dopiero na późniejszym etapie, po otwarciu Ormuzu i zniesieniu blokady morskiej.
W poniedziałek (27 kwietnia) szef MSZ Iranu Abbas Aragczi udał się z wizytą do Rosji. Podczas rozmowy z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem omówiono kwestie zakończenia wojny USA i Izraela z Iranem, w tym m.in. bezpieczeństwa żeglugi w cieśninie Ormuz oraz Zatoce Perskiej.
„Z naszej strony zrobimy wszystko, co służy waszym interesom i interesom wszystkich narodów regionu, aby zapewnić jak najszybsze osiągnięcie pokoju” – powiedział Putin podczas rozmowy z Aragczim, jak podają rosyjskie media państwowe.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)













