Zgodnie z zapowiedzią Białego Domu we wtorek 26 maja Trump przejdzie rutynowe badania medyczne i kontrolę dentystyczną w szpitalu Walter Reed. To trzecie badania prezydenta USA w tym ośrodku w ciągu ostatnich 13 miesięcy. Był tam badany w kwietniu i w październiku 2025 r.
Prezydenci zazwyczaj mają tylko jedną coroczną wizytę w tej placówce, chyba że doświadczają nagłego problemu zdrowotnego. Biały Dom przekazał, że podczas październikowej wizyty Trump miał rezonans magnetyczny, a jego lekarz Sean Barbabella wyjaśnił, że badanie było prewencyjne.
Donald Trump: Czuję się tak samo jak 50 lat temu
Prezydenci USA nie są zobowiązani do ujawniania swojej dokumentacji medycznej, choć coroczne wizyty w Walter Reed stały się tradycją – zauważył „The Washington Post”. Wraz z kolejnym badaniem prezydenta, który wkrótce będzie świętował 80. urodziny, w amerykańskich mediach powraca temat jego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Media podkreślają, że uzyskanie dokładnych informacji o zdrowiu Trumpa nie jest łatwe. Sam prezydent chwali się, że jest w doskonałej formie; o „wyjątkowym” stanie zdrowia Trumpa zapewnia też Biały Dom i jego lekarz. – Czuję się tak samo jak 50 lat temu – powiedział Trump 4 maja w Białym Domu. – Nie jestem seniorem. Jestem znacznie młodszy niż senior – podkreślił, cytowany przez „USA Today”.
Prezydent chwali się swoimi wynikami testów kognitywnych. – Nie przeszkadza mi, gdy nazywają mnie błyskotliwym, absolutnym tyranem i dyktatorem, ale nie chcę być nazywany głupim – powiedział w miniony piątek. Dodał również, że „wszyscy prezydenci i kandydaci na wiceprezydenta powinni być zobowiązani do przejścia testu poznawczego oraz testu na inteligencję”. Stwierdził, że osiągnąłby lepsze wyniki niż Barack Obama i Joe Biden.
Demokraci domagali się niezależnego badania lekarskiego Trumpa
Część krytyków Trumpa i lekarzy skarży się, że wciąż nie ma odpowiedzi na pytania na temat stanu jego zdrowia. Niektórzy nawet uważają, że Trump nie powinien sprawować urzędu – zauważył „The Washington Post”. Demokraci wielokrotnie wzywali do przeprowadzenia niezależnego badania lekarskiego prezydenta. Niedawno analizowali też możliwość odsunięcia go od władzy na podstawie 25. poprawki do konstytucji. Określa ona procedury dotyczące zastępowania prezydenta i zawiera scenariusze dotyczące niezdolności szefa państwa do sprawowania urzędu. Żaden urzędujący prezydent nie został usunięty na mocy tej poprawki i według mediów również w przypadku Trumpa jest to mało prawdopodobne.
Również niedawno grupa amerykańskich psychiatrów i innych specjalistów ds. zdrowia psychicznego wydała oświadczenie, w którym stwierdzono, że Trump jest niezdolny do sprawowania urzędu – czytamy na łamach „British Medical Journal”. Eksperci zwrócili uwagę na „wyraźne pogorszenie funkcjonowania poznawczego” Trumpa. Lekarze nie badali jednak prezydenta osobiście.
„New York Times” napisał w kwietniu, że „nieobliczalne zachowanie i radykalne komentarze” o Iranie i papieżu wznowiły dyskusję w USA na temat zdrowia psychicznego prezydenta. Z kolei w styczniu jego sprawność umysłowa została podana w wątpliwość, gdy zażądał, by USA przejęły kontrolę nad Grenlandią, ponieważ nie otrzymał Pokojowej Nagrody Nobla – zauważają amerykańskie media.
Rzeczniczka Białego Domu: Trump zamyka oczy, by aktywnie słuchać
Lekarze zastanawiają się też m.in., co jest przyczyną zasinień na dłoniach prezydenta. Biały Dom tłumaczył, że to skutek codziennego przyjmowania przez Trumpa aspiryny i częstego ściskania dłoni z innymi ludźmi. W ubiegłym roku powiadomiono, że u prezydenta zdiagnozowano przewlekłą niewydolność żylną kończyn dolnych. Pytania budzi też obserwowana podczas spotkań senność prezydenta. Jego rzeczniczka Karoline Leavitt zapewnia jednak, że Trump zamyka oczy, by „aktywnie słuchać”.
Trump jest najstarszą osobą w historii USA wybraną na urząd prezydenta. „The Washington Post” zaznaczył, że podczas kampanii mocno podkreślał swoją energię i witalność, szczególnie w porównaniu z ówczesnym prezydentem Joe Bidenem. Regularnie chwalił się wynikami testów poznawczych i atakował swojego rywala, nazywając go „Śpiącym Joe”. „Jednak jako starzejący się prezydent sam mierzy się teraz z częścią tych samych pytań, które prześladowały Bidena – czy jest psychicznie i fizycznie zdolny do wykonywania obowiązków naczelnego dowódcy” – czytamy.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
Redagowała Kamila Cieślik













