O godzinie 11:00 rozpoczęła się konferencja prasowa Rafała Trzaskowskiego, na której prezydent Warszawy ogłosił decyzje dotyczące afery w Szpitalu Południowym. – Moją odpowiedzialnością jako prezydenta jest wyciągnięcie wniosków i wyjaśnienie sytuacji. W sprawie pojawiają się nowe bulwersujące fakty, jak te wokół prosektorium. Każde nowe wątpliwości będą wyjaśniane – rozpoczął konferencję Trzaskowski.
Prezydent Warszawy podkreślił, że „nie rozstrzyga” o „żadnej winie”, ale „w sprawach publicznych oczekiwania i odpowiedzialność są po prostu wyższe niż w życiu prywatnym”. Takich standardów, jak powiedział, oczekują mieszkańcy miasta.
– Chcę obu paniom podziękować za pracę na rzecz Warszawy. Przez wiele lat mogłem liczyć na ich lojalność i również wsparcie – dodał Rafał Trzaskowski.
Prezydent poruszył także temat problemu upartyjnienia publicznych spółek.
Kryzys musi spowodować refleksję. A refleksja musi prowadzić do przyjęcia rozwiązań radykalnych
– oznajmił prezydent Warszawy. – Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że osoby odpowiedzialne za miejskie spółki i pieniądze, sprawują swoje funkcje wyłącznie dzięki swojej kompetencji i lojalności wobec Warszawy – dodał.
Od sierpnia w zarządach i radach miejskich spółek nie będzie członków partii
Trzaskowski przypomniał następnie o swojej decyzji ws. tego, że w radach nadzorczych spółek medycznych nie będą zasiadać członkowie partii politycznych.
– Dziś idę o krok dalej. Standard ten zostanie rozszerzony o wszystkie miejskie spółki, zarządy i rady nadzorcze. (…) Zasada będzie bardzo prosta. Osoby zasiadające w zarządach i radach mają czas do końca lipca na decyzję: albo praca na rzecz Warszawy, albo członkostwo w partii – ogłosił dwukrotny kandydat na prezydenta Polski.
Trzaskowski podkreślił, że decyzja nie ma na celu „stygmatyzacji” polityków szefujących i nadzorujących spółki miejskie, bo wielu z nich uważa za dobrych fachowców. – Zaufanie wyborców wymaga przyjęcia najwyższych standardów – dodał.
Prezydent Warszawy wyraził również nadzieję, że „lekcja” ze Szpitala Południowego sprawi, że „niejednemu [lekarzowi] zadrży ręka”, gdy „dopisze się do nieswojego dyżuru” albo „wystawi fakturę za pracę w dwóch miejscach” jednocześnie.
– Zrobię wszystko, by wyeliminować ewidentne konflikty interesów. Będziemy reagować natychmiast – obiecał Rafał Trzaskowski.
Wiceprzewodniczący KO ujawnił również, że wczoraj odbył spotkanie z prezesami 11 szpitali w Warszawie i zobowiązał ich do przejrzenia wszystkich skarg.
Wiceprezydentki komentują swoją rezygnację
„Sprawa Szpitala Południowego jest szokująca, także dla mnie” – skomentowała na platformie X Aldona Machnowska-Góra. – „Nie mam poczucia winy, ale mam poczucie odpowiedzialności”.
„Odchodzę bez żalu i złych emocji.Jestem dumna z mojej ponad 30 letniej pracy na rzecz mojego miasta. )(…) Sprawa szpitala Południowego z pewnością się wyjaśni. Mam nadzieję, że skorzysta na tym cały system ochrony zdrowia w Polsce” – zapewniła z kolei Renata Kaznowska. Podkreśliła, że decyzja o rezygnacji w tej chwili to jedna z najtrudniejszych decyzji w jej życiu.
Radni PiS chcą kolejnej sesji nadzwyczajnej
Również w piątek rano, podczas konferencji prasowej, poseł PiS Sebastian Kaleta ogłosił, że radni ugrupowania złożyli wniosek o ponowną sesję nadzwyczajną rady miasta.
– Afera w Szpitalu Południowym jest zamiatana pod dywan – mówił Kaleta. – Zasygnalizowaliśmy Trzaskowskiemu, że będzie musiał odpowiedzieć na pytania – jak nie przed Radą, to przed prokuratorem – dodał.
Radny PiS Dariusz Figura powiedział, że wniosek zawiera sześć punktów obrad, w tym informację o stanie kontroli szpitali, sprawę prosektorium w Szpitalu Południowym i aferę w Szpitalu Bródnowskim.
Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym
Dymisja wiceprezydentek to konsekwencja doniesień kanału Zero i portalu Onet o nieprawidłowościach, do których miało dochodzić w prosektorium Szpitala Południowego.
Kierujący nim miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki; publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych; prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. W prosektorium miało też dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Szef prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym – zwłoki.
Wcześniej ukazały się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być ponadto przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. Kacprzyk miał także pracować w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, w którym – w związku z medialnymi doniesieniami – także trwają kontrole.
Źródło: PAP












