W ostatnim czasie wśród posłów koalicyjnego klubu Polska 2050 pojawiały się głosy o możliwości zagłosowania za odwołaniem ministerki klimatu Pauliny Hennig-Kloski, która przed kilkoma miesiącami wraz z grupą parlamentarzystów opuściła to ugrupowanie, tworząc odrębny klub w Sejmie. Premier Tusk podkreślał w ostatnich tygodniach, że głosowanie nad wotum nieufności dla ministerki klimatu będzie testem koalicyjnej lojalności i solidarności.

– Cieszę się, że – tak jak mówiłem – pełna jedność koalicji się potwierdziła. Mówię to bez jakiejś złośliwej satysfakcji. To znaczy, że przejdziemy pewnie jeszcze niejedną próbę „zamachu” ze strony PiS-u i Konfederacji, ale to bardzo nas wzmocniło dzisiaj, ta solidarność całej koalicji – powiedział premier dziennikarzom po głosowaniu.

Zobacz wideo Hennig-Kloska w Sejmie wygrała z freakami

Niepewność ws. Polski 2050

Szefowa Polski 2050, minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziała wcześniej w czwartek, że jej ugrupowanie da ostrożny kredyt zaufania Hennig-Klosce, a także Jolancie Sobierańskiej-Grendzie i zagłosuje za odrzuceniem obu wniosków o wotum nieufności. Już wtedy wskazywano, że inaczej w sprawie szefowej MKiŚ zagłosuje poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz.

W późniejszym głosowaniu Romowicz, jako jedyny z głosujących członków klubu Polski 2050 i zgodnie ze swymi wcześniejszymi zapowiedziami, opowiedział się za odwołaniem Hennig-Kloski. Przeciw wotum nieufności wobec niej było 238 posłów – 155 z KO, 32 z PSL-TD, 20 z Lewicy, 12 z Polski 2050, 15 z Centrum i 3 posłów niezrzeszonych.

Wnioskujący o odwołanie Hennig-Kloski posłowie PiS i Konfederacji zarzucali jej m.in., że dotychczasowe działania kierownictwa resortu klimatu i środowiska wskazują na „poważne braki kompetencyjne”, czy „decyzje podejmowane w sposób chaotyczny i pozbawiony odpowiedzialnej analizy skutków społecznych i gospodarczych”. 

Share.
Exit mobile version