Przez 22 lata Polacy przyzwyczaili się, że Unia Europejska daje: na rozwój gospodarczy, nowoczesną infrastrukturę, na ochronę środwiska, na rolnictwo, na badania naukowe, na zwiększenie bezpieczeństwa. Do tej pory dawała, bo miała, ale sytuacja się zmieniła.
Bruksela, a właściwie w jej imieniu przewodnicząca obecnie Unii Irlandia, szuka pieniędzy na rekorodowy unijny budżet na lata 2028–2034. A trzeba znaleźć źródła dla 2 bln euro. Kończący się w 2027 roku budżet wynosił zaledwie 1,21 bln euro.
W przeciwieństwie do wielu państw, Unia Europejska kieruje się zasadą zrównoważenia wydatków i dochodów – całkowite wydatki muszą w danym roku w pełni pokrywać się z jej dochodami. W unijnym budżecie nie wolno planować ani wykazywać deficytu.
Dochody Unii Europejskiej i konstrukcja budżetu. Nowa opłata CORE
Główne źródło unijnego budżetu to składki członkowskie wpłacane przez poszczególne kraje, które są oparte na poziomie zamożności i wielkości poszczególnych gospodarek (Dochód Narodowy Brutto). Kraje członkowskie przekazują również do wspólnego finansowego kotła niewielki ułamek kwot zebranych z podatku od towarów i usług.
Unia Europejska czerpie dochody także z ceł pobieranych na zewnętrznych granicach od towarów sprowadzanych z innych państw. Ma w zanadrzu jeszcze opłaty środowiskowe i podatki powiązane z unijną polityką klimatyczną – na przykład zyski z systemu handlu emisjami ETS czy podatek węglowy (CBAM).
Nie chcąc zwiększać składek członkowskich, Komisja Europejska przymierza się do zwiększenia „zasobów własnych”.
Poskie firmy powinny szczególnie uważnie śledzić losy Corporate Resource for Europe (CORE) – nowej opłaty dla największych przedsiębiorstw działających na unijnym rynku.
CORE niezbyt sprawiedliwe. Tylko cztery progi przychodów
Nowa opłata (CORE) będzie dotyczyć przedsiębiorstw czerpiących korzyści z dostępu do największego jednolitego rynku na świecie, liczącego ponad 450 milionów konsumentów. Będzie dotyczyć firm z UE oraz firm z państw trzecich posiadających stały zakład w kraju unijnym, których roczny obrót netto przekracza 100 mln euro (w zależności od kursu to około 430 – 450 mln zł).
Ministerstwa Finansów szacuje, że potencjalnie chodzi o około 3,3-4 tysięcy największych firm w Polsce. CORE nie będzie dotyczył małych i średnich przedsiębiorstw, organizacji międzynarodowych oraz organizacji non-profit.
Podstawą naliczenia opłaty nie byłby zysk przedsiębiorstwa, lecz skala działalności mierzona przychodami. W grę wchodzą cztery progów przychodów: 100 mln, 250 mln, 500 mln i 750 mln euro. Jeżeli roczna opłata odpowiadałaby 0,1 proc. dolnej granicy danego progu, to oznacza odpowiednio: 100 tys., 250 tys., 500 tys. i maksymalnie 750 tys. euro rocznie.
Komisja Europejska (KE) szacuje, że CORE mogłaby przynieść około 6,8-7 mld euro rocznie, czyli około 29-30 mld zł. Nowy podatek miałby być pobierany przez administracje podatkowe państw członkowskich.
Co ciekawe, KE zdecydowała się nie wprowadzać ogólnounijnego podatku od usług cyfrowych (DST), uwzględniając presję handlową ze strony USA i decyzję Kanady o wycofaniu się z podobnego podatku.












