„Płakałam tak bardzo, że już po prostu nie mam siły na nic” – mówi Halina, pracownica ukraińskiej kolei. A w zasadzie już była pracownica, bo w dniu, w którym rozmawiała z dziennikarką „The Kiyiv Independent”, wręczyła przełożonym wypowiedzenie.
Ma dość, boi się i nie jest w stanie znieść stresu. Poprzedniej nocy w rosyjskim ostrzale zginęło sześciu pracowników kolei.
„Putin chce wykorzystać zimę, by zmusić Ukrainę do ustępstw”
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, apelując do sojuszników o wsparcie, regularnie informuje o tym, że Rosja uderza w infrastrukturę krytyczną – kolej, elektrownie, elektrociepłownie, a także w cywilne obiekty mieszkalne.
Władimir Putin chce wykorzystać zimę, by zmusić Ukrainę do ustępstw – podkreślił Zełenski w wywiadzie dla Axios, dzień po wizycie amerykańskiej delegacji w Kijowie.
W tej samej rozmowie polityk ocenił, że wysłannicy USA Steve Witkoff i Jared Kushner, którzy przed wizytą w Ukrainie odbyli rozmowy w Moskwie, mieli dwa cele. Pierwszy – doprowadzić do negocjacji pokojowych, a drugi – uczynić nadchodzącą zimę „inną od poprzednich” i podjąć kroki przybliżające do pokoju.
„Reakcja międzynarodowej społeczności na ataki (Rosji – red.) jest zbyt słaba, choć one odbierają ludziom życie praktycznie każdego dnia. Ale odpowiedź jest potrzebna – Moskwa nie może wejść w zimę w przekonaniu, że może uniknąć konsekwencji za terroryzm rakietowy i dronowy” – napisał kilka dni później Zełenski, publikując zdjęcia z środowego ataku m.in. na Kijów.
Wojna w Ukrainie. Nowa transza pomocy, ale to wciąż za mało
Tego samego dnia ukraińskie ministerstwo obrony przekazało informacje o nowej pomocy sojuszników dla Ukrainy.
I tak m.in. Niemcy ogłosiły nowe dostawy pocisków przechwytujących dla systemów Patriot i samolotów F-16, a także zakup dronów.
Brytyjczycy mają przeznaczyć 100 milionów funtów na dostawy amerykańskiej broni (w ramach systemu PURL), a do końca roku dostarczyć 95 tys. dronów oraz dziesiątki tysięcy pocisków artyleryjskich.
Z kolei Polska przeznaczy pakiet pomocowy o wartości 50 mln euro, który ma objąć m.in. sprzęt obrony przeciwlotniczej. (Więcej TUTAJ.)
– Patrząc na realia wojenne, to wciąż dla strony ukraińskiej za mało – przyznaje w rozmowie z Interią dr hab. Maciej Milczanowski, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, specjalista w zakresie obronności.
Jak jednak dodaje, „należy pamiętać, że wsparcie sojuszników jest stałe i to niejedyna transza pomocy”.
– Jednocześnie nie można zapominać, że państwa balansują pomiędzy swoimi potrzebami a wsparciem dla Ukrainy – wskazuje. I zaznacza: „Musimy zdawać sobie sprawę, że Rosja też ma wielkie wsparcie, m.in. ze strony Chin czy Indii. To nie jest tak, że tylko Ukraina ma pomoc, a Rosja ma sankcje. To nasza błędna optyka„.
Nie dziwią więc regularne apele ukraińskich władz o dalsze wsparcie ich kraju.
Kluczowe Patrioty
– Rosja z pewnością będzie bardzo mocno intensyfikować ataki na Ukrainę – mówi w rozmowie z Interią Maria Piechowska, analityczka ds. Ukrainy z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).
Jak wskazuje, Moskwie cały czas wydaje się, że jest w stanie złamać Ukrainę i doprowadzić do punktu, w którym tej kraj nie będzie w stanie dalej funkcjonować.
– Dla Ukraińców to jest sprawa egzystencjalna, więc robią i będą robić wszystko, żeby się nie poddać. Choć bez pocisków do systemów Patriot i to w dużej ilości, pewnie i tak wszelkie wysiłki Ukraińców nie będą wystarczające – dodaje.
Jak podkreśla, bardzo dużo zależy również od pogody.
– Jeśli będzie powtórka zeszłej zimy, to będzie bardzo ciężko. Jeżeli będzie to zima łagodna, będzie po prostu ciężko. Rosja systematycznie niszczy elektrownie i ciepłownie. Już dziś wiadomo, że w Chersoniu tej zimy praktycznie nie będzie się dało funkcjonować. Dużych miast, w których przetrwanie będzie bardzo, bardzo ciężkie, może być więcej – mówi.
Ukraińcy nie chcą powtórki z poprzedniej zimy
Poprzedniej zimy tysiące Ukraińców doświadczyły kilkunastostopniowych – a nawet większych – mrozów przy braku elektryczności i ogrzewania. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych była to najzimniejsza zima w Ukrainie od 2010 roku.
Świat obiegały wówczas zdjęcia pokrytych lodem klatek schodowych i ludzi gromadzących się w namiotach, by naładować urządzenia elektroniczne i choć trochę się ogrzać.
Tylko w styczniu 2026 roku, jak podawało ukraińskie ministerstwo zdrowia, 1642 osoby zgłosiły się po pomoc medyczną z powodu odmrożeń i hipotermii, najwięcej w obwodzie dniepropietrowskim, kijowskim i charkowskim. 1469 z nich wymagało hospitalizacji.
Marię Piechowską pytamy, czy wizja tak trudnej zimy może spowodować wzmożoną liczbę wojennych uchodźców z Ukrainy.
– Oceniam, że ci, którzy chcieli wyjechać z kraju, już to zrobili. Dlatego nie sądzę, żeby ta jesień czy zima przyniosły natężenie migracji z Ukrainy. Nie spodziewam się też wielu migrantów wewnętrznych, choć może dojść do ewakuacji – mówi.
Jak wskazuje, poprzednia zima „wiele kosztowała ukraińskie społeczeństwo, ale sprawiła jednocześnie, że Ukraińcy nauczyli się do pewnego stopnia funkcjonować czy po prostu przetrwać w takich warunkach„.
Putinowi nie chodzi tylko o Ukrainę
Pytanie, co dalej? Maria Piechowska w obecnych warunkach nie widzi możliwości faktycznego zawarcia pokoju.
– Władimir Putin wciąż nie wycofał swoich żądań, co powiedział też amerykańskiej delegacji podczas jej wizyty w Moskwie. On nie patrzy na ten konflikt wyłącznie bilateralnie, bo jego pierwotnych przyczyn upatruje się w rozszerzeniu NATO w 1999 roku. Zatem Rosja nie ustępuje ani na krok, a Ukraina broni swoich czerwonych linii i zawzięcie walczy m.in. o Donbas – wylicza.
Tymczasem Rosja uderza nie tylko w Ukrainę. Europejscy przywódcy coraz głośniej mówią o wojnie hybrydowej. Po niedawnym incydencie z dronem na lotnisku w Lipsku niemieckie władze wprost wskazały, że za incydent odpowiada Rosja.
– Można się spodziewać, że Rosja będzie rozszerzała swoje działania w wojnie hybrydowej przeciwko państwom Sojuszu Północnoatlantyckiego – ocenia Piechowska.
Jak jednak zaznacza, jej zdaniem Rosja „przeszacowała, licząc, że Zachód, zajęty swoimi problemami, przestanie zajmować się Ukrainą”.
– Przykład Niemiec pokazuje, że jest odwrotnie – mówi ekspertka z PISM.
– Potrzeba działań dwutorowych – dbania o własną odporność i potencjał odstraszania przy jednoczesnym wspieraniu Ukrainy, bo tak oddalamy bezpośrednie zagrożenie od siebie – konkluduje.
Justyna Kaczmarczyk













