-
Według ukraińskich mediów Siły Zbrojne Ukrainy mogły po raz pierwszy wykorzystać nowy pocisk manewrujący o zasięgu 550 kilometrów, który potajemnie przekazały Stany Zjednoczone.
-
Natrafiono na elementy mogące należeć do pocisku JDAM-LR, przy czym analitycy podkreślają, że to tylko przypuszczenie i nie istnieją ostateczne dowody na obecność tych pocisków w Ukrainie.
-
Podczas środowego ataku w Doniecku rakiety miały uderzyć w główne i rezerwowe stanowiska dowodzenia sił rosyjskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O sprawie poinformował ukraiński serwis Defense Express. Z jego relacji wynika, że Siły Zbrojne Ukrainy mogły po raz pierwszy użyć pocisku manewrującego o zasięgu 550 kilometrów. Broń, potajemnie przekazana przez Stany Zjednoczone, miała uderzyć w Rosjan stacjonujących w Doniecku.
Dzięki oznaczeniom na fragmencie znalezionym w miejscu środowego ataku Rosjanie ustalili, że jeden z celów został trafiony pociskami Storm Shadow/SCALP.
Ukraina użyła nowych pocisków w Doniecku? „Bardzo przypominają te szczątki”
Jednocześnie szczególną uwagę zwróciły inne fragmenty skrzydeł i elementy mocujące je do korpusu. W trakcie ich analizy Rosjanie zauważyli kod 6F8W7, który należy do australijskiej firmy Ferra Aerospace.
„Firma ta współpracuje z wieloma światowymi przedsiębiorstwami, w tym między innymi z amerykańskim Boeingiem. Od lat 2000. między Boeingiem a Ferra Aerospace obowiązuje umowa, na mocy której australijska firma produkuje zestawy skrzydeł do sterowanych bomb JDAM-ER, które z wyglądu bardzo przypominają te szczątki, które widzieliśmy w miejscu uderzenia” – podał Defense Express.
JDAM-ER ma jednak maksymalny deklarowany zasięg działania wynoszący 75 km. Z tego powodu niektóre źródła na Kremlu twierdzą, że Siły Zbrojne Ukrainy wykorzystały najnowszy model JDAM-LR z silnikiem odrzutowym, który po raz pierwszy przetestowano w kwietniu. Posiada on ten sam zestaw skrzydeł co JDAM-ER.
Dzięki zamontowaniu silnika odrzutowego JDAM-LR ma maksymalny deklarowany zasięg działania wynoszący 555 km, co w wystarczyłoby do przeprowadzenia ataku na Donieck.
Media: USA mogły chcieć przetestować JDAM-LR w warunkach wojny
„Jeśli chodzi o pozostałe parametry, to JDAM-LR jest montowany na bombie lotniczej Mk-82 o masie 500 funtów (226,7 kg). Biorąc pod uwagę prawdopodobne miejsce uderzenia, jej mocy wystarczyło z nawiązką, by zburzyć duży, czteropiętrowy budynek fabryczny” – podkreślili analitycy.
Defense Express podkreślił jednak, że „użycie JDAM-LR to jedynie przypuszczenie i na razie nie ma twardych faktów, które ostatecznie potwierdzałyby obecność tych pocisków w Ukrainie”.
„Należy również wziąć pod uwagę, że jeśli Siły Zbrojne Ukrainy rzeczywiście otrzymały JDAM-LR, to w bardzo niewielkich ilościach” – czytamy w publikacji.
Serwis wyjaśnił, że Stany Zjednoczone same niedawno rozpoczęły seryjną produkcję JDAM-LR i zamówiły dla siebie niewielką partię. Najprawdopodobniej Waszyngton przekazał broń Kijowowi, aby przetestować ją w warunkach wojny.
Wojna w Ukrainie. Kijów uderzył na Donieck, trafiono w stanowiska dowodzenia Rosjan
Przypomnijmy, że do ataku na okupowany przez Rosję Donieck doszło w środę. Początkowo w mediach pojawiła się informacja, że miasto zostało trafione 13 rakietami typu FP-5 Flamingo.
Kanały monitoringu wojskowego odnotowały uderzenia w kilku częściach miasta. Do eksplozji doszło między innymi w pobliżu dworca kolejowego oraz stadionu Donbas Arena, który gościł mecze podczas Euro 2012.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowały, że ramach ataku rakiety trafiły w główne i rezerwowe stanowiska dowodzenia Rosjan w obwodzie donieckim.
Źródła: Unian, Defense Express












