„Drodzy sąsiedzi, bariery te zostały ustawione, aby chronić nasze rodziny, nasze domy i nasze źródła utrzymania przed trwającą przemocą z użyciem broni palnej, która nęka dzielnice wzdłuż Aurora Ave. North” – takie kartki okoliczni mieszkańcy powiesili na barykadach blokujących wjazd na osiedle.
„Urzędnicy i policja publicznie przyznali, że wzrost poziomu przemocy jest powiązany z handlem ludźmi i strzelaninami pomiędzy handlarzami działającymi wzdłuż Aurora Ave” – napisali mieszkańcy, którzy twierdzą, że obserwowany od trzech lat wzrost przestępczości uniemożliwia im normalne funkcjonowanie.
Pracownik właściciela jednej z nieruchomości przy Aurora Avenue relacjonuje, że miniony weekend spędził na szpachlowaniu śladów po kulach na murach budynku, którym się opiekuje – podała stacja FOX13.
Barykady na ulicach Seattle. Mieszkańcy mają dość fali przestępczości
Wcześniej decyzję o wyłączeniu newralgicznych ulic z ruchu podjęły władze miasta, po tym, jak minionego lata policja po jednej ze strzelanin zabezpieczyła na ulicy ponad 30 łusek. Mieszkańcy nie doczekali się jednak przekucia deklaracji w czyny i postanowili działać sami.
Barykady są dość prymitywne – w kontener zbudowany z blachy mieszkańcy nasypali ziemi, a dla ozdoby posadzili w niej rośliny. Zwracają jednak uwagę, że blokada ruchu to akt desperacji – w ich ocenie miasto pozostaje bierne wobec zgłoszeń, a liczba strzelanin rośnie.
„Rankiem odnajdujemy dziury po kulach na swoich samochodach, domach i przydomowych ogrodzeniach (…) Kule o włos minęły dzieci” – napisali mieszkańcy na barykadach.
Rankami mieszkańcy zbierają łuski i zaklejają dziury po kulach
Mieszkańcy skarżą się na bierność burmistrz Seattle Katie Wilson. Twierdzą, że wielokrotnie zwracali władzom uwagę na rosnącą przestępczość, jednak nie doczekali się skutecznej interwencji.
„Otrzymaliśmy wielkie nic. To jest przerażające tutaj żyć, ale jeszcze bardziej przerażające jest to, że miasto nie robi absolutnie nic, by chronić swoich obywateli na tym osiedlu” – mówią mieszkańcy.
„Prosimy o wyrozumiałość, wiemy, że może to powodować niedogodności. (…) Nasi weterani wojskowi, którzy myśleli, że znaleźli spokojną okolicę – jaką była jeszcze kilka lat temu – cierpią teraz na zespół stresu pourazowego” – napisano na kartkach zwieszonych na barykadach.
Burmistrz Seattle opublikowała w odpowiedzi oświadczenie, w którym nazywa doniesienia „głęboko niepokojącymi”. Władze miasta przekazały, że niezbędne kroki są podejmowane, a doraźnie zwiększono liczbę nocnych patroli w okolicy.
-
Burmistrz miasta w USA zrezygnowała z urzędu. Była chińską agentką
-
Coraz mniej wiary w USA. Finowie krytycznie oceniają gwarancje NATO


