W piątek wieczorem (18 września) zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Katowice-Południe prok. Dawid Szulik poinformował, że sąd uwzględnił wniosek prokuratury i zastosował wobec obydwu podejrzanych tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Katowiccy śledczy ustalili, że sprawcy działali z chęci osiągnięcia zysku, nie był to akt dywersji.
Zatrzymanym w tej sprawie przedstawiono w piątek zarzuty dotyczące uszkodzenia czterech kabli odpowiadających za sterowanie ruchem kolejowym i kradzieży elementów tych kabli, co spowodowało istotne zakłócenia ruchu na linii kolejowej. To przestępstwo z art. 254a Kodeksu karnego, określane jako zamach na urządzenia infrastruktury. Za jego popełnienie grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
– Podejrzani przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów zabronionych. Złożyli wyjaśnienia, w których wskazali na motyw rabunkowy popełnienia tego przestępstwa – zaznaczył w piątek prok. Szulik.
Pociągi było łącznie opóźnione o ponad 13 tys. minut
Prokuratura uzasadniła wnioski o aresztowanie obu podejrzanych grożącą im surową karą, a w przypadku jednego z podejrzanych również obawą ukrywania się – mężczyzna ten nie ma stałego miejsca zamieszkania. Obaj podejrzani byli już wcześniej wielokrotnie karani, jeden z nich będzie teraz odpowiadał za działanie w warunkach recydywy.
Wskutek środowej awarii urządzeń sterowania ruchem kolejowym ruch na stacji Katowice był całkowicie wstrzymany od godz. 3 do 5, a do godz. 11 prowadzono go przy znacznych ograniczeniach. W efekcie 649 pociągów zostało opóźnionych łącznie o ponad 13 tys. minut, czyli ok. 216 godzin. Odwołano 76 pociągów – 44 na całej trasie, a 32 na części trasy.
Katowicka policja szybko ustaliła, a następnie zatrzymała sprawców – to dwóch Polaków w wieku 50 i 55 lat. Policjanci i prokuratorzy od początku brali pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze, również możliwą dywersję, dlatego o incydencie na kolei powiadomiono Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Źródło: PAP












