Choć do waloryzacji rent i emerytur jeszcze pięć miesięcy, wielu seniorów zastanawia się, jaka czeka ich podwyżka w przyszłym roku. Wstępne prognozy wskazują, że waloryzacja w 2027 roku wyniesie 3,96 proc. Przypomnijmy, że w tym roku było to 5,3 proc.

Waloryzacja rent i emerytur po nowemu? Ministra nie wyklucza


Niespełna 4 proc. wzrost wynika z faktu, że rząd zdecydował, że waloryzacja wyniesie tyle, co inflacja (3,3 proc. dla gospodarstw emerytów i rencistów) i 20 proc. realnego wzrostu płac (realny wzrost płac ma wynieść także 3,3 proc.). Nie są jednak wykluczone modyfikacje, o czym mówi w rozmowie z “Faktem” Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. — W razie potrzeby i możliwości budżetowych jest możliwe podwyższenie bez konieczności zmian ustawowych — o takich rozwiązaniach rozmawialiśmy już z ministrem finansów — mówi Dziemianowicz-Bąk.


Zmiany o których mówi ministra zakładają, że w mechanizmie waloryzacji mocniej uwzględniany byłby realny wzrost wynagrodzeń – zamiast 20 proc. byłoby to 30 proc. Z wyliczeń, które prezentuje dziennik wynika, że w takiej sytuacji podwyżka wyniosłaby niespełna 4,30 proc. Minimalna emerytura wzrosłaby wówczas z obecnych 1978,49 zł brutto do 2063,37 zł brutto.


Szefowa resortu pracy w wywiadzie dla „Faktu” przedstawiła również nowy pomysł Lewicy w kwestii waloryzacji rent i emerytur. — Można także rozważyć zmiany ustawowe i wprowadzenie mechanizmu automatycznego podwyższenia płacowej części wskaźnika waloryzacji, gdyby inflacja miała przekroczyć np. 5 proc. O takich pomysłach też rozmawiamy w gronie Lewicy, choć jest to oczywiście bardziej dmuchanie na zimne, bo dziś prognozy inflacyjne są niższe. Ale zawsze lepiej być przygotowanymi niż dać się zaskoczyć — mówi Dziemianowicz-Bąk.


Pomysł Lewicy w praktyce oznaczałby, że w sytuacji, gdy inflacja przekracza 5 proc., to przy wyliczaniu waloryzacji uwzględniany byłby wzrost wynagrodzeń na poziomie już nie 20 proc., a 30 proc., a może nawet 50 proc.

Share.
Exit mobile version