-
Bartosz Lewandowski złożył zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwym naruszenie ustawy o ochronie sygnalistów przez urzędników warszawskiego ratusza.
-
Były pracownik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie miał zostać zwolniony mimo objęcia oficjalną ochroną sygnalisty i po zgłoszeniu nieprawidłowości dotyczących marnotrawienia środków.
-
Według pana Piotra, mimo uzyskania statusu sygnalisty i spełnienia formalnych wymogów, otrzymał wypowiedzenie, a jego zgłoszenia nie zostały wyjaśnione.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Bartosz Lewandowski w imieniu pana Piotra, byłego pracownika warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich, złożył do Prokuratury Krajowej zawiadomienie w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa. W ocenie mecenasa Ratusz naruszył przepisy ustawy o ochronie sygnalistów, mimo że prezydent Trzaskowski na piśmie tę ochronę gwarantował.
„Pan Piotr – wieloletni urzędnik z warszawskiego ratusza – został objęty oficjalną ochroną jako sygnalista… po czym został zwolniony w pracy za informowanie o nieprawidłowościach, a zgłaszana sprawa nie została wyjaśniona” – przekazał Lewandowski.
„Jeśli pan Prezydent Trzaskowski mówi, że sygnaliści w Warszawie mają oficjalne formy zgłaszania nieprawidłowości, a dr Emil Jędrzejewski mógł wykorzystać tę ścieżkę, to na przykładzie widać jak działa to w praktyce” – skomentował adwokat.
Sygnalista z Zarządu Dróg Miejskich zwolniony. Chronić go miał Rafał Trzaskowski
W piątek portal Zero.pl opisał historię pana Piotra, byłego pracownika ZDM, który zgodnie z obowiązującymi przepisami o ochronie sygnalistów chciał zgłosić marnotrawienie pieniędzy w spółce. Najpierw, w kwietniu 2025 r., zrobił to wewnętrznie, za co miały go spotkać pierwsze represje – obniżki dodatków motywacyjnych. Co do zgłoszenia – ZDM nie dopatrzyło się nieprawidłowości.
W sierpniu pan Piotr zwrócił się do dyrektora ZDM w związku z działaniami odwetowymi, łącznie z niższym uposażeniem. Ponadto sygnalista, wraz z dwoma współpracownikami, otrzymać mieli zadanie, które nie odpowiadało ich kompetencjom – według pana Piotra po to, by można było wykazać, że nie wywiązują się z obowiązków.
W końcu sprawa trafia do warszawskiego ratusza, gdzie pan Piotr ubiega się o status sygnalisty. W połowie listopada prezydent Rafał Trzaskowski oficjalnie, na piśmie, obejmuje go ochroną stanowioną przez ustawę o ochronie sygnalistów.
Dwa miesiące później, w połowie stycznia, pan Piotr otrzymuje w ZDM wypowiedzenie. Kierownictwo nawet nie ukrywa, że przyczyną jest jego aktywność sygnalisty i korespondencja z ratuszem, co przez ZDM zostało określone jako „szkodzenie wizerunkowi pracodawcy”.
Ustawa o ochronie sygnalistów. Lewandowski: Widać jak działa to w praktyce
Historia pana Piotra została opublikowana dzień po tym, jak podczas sesji rady miejskiej dotyczącej sytuacji w Szpitalu Południowym Rafał Trzaskowski zachęcał obywateli do korzystania z ochrony przysługującej sygnalistom. Według pana Piotra deklaracje prezydenta niewiele mają z praktyką warszawskiego ratusza.
– Dochowałem wszystkich formalnych wymogów. Uzyskałem status sygnalisty, o co przecież nie jest łatwo. A i tak zostałem zwolniony. Gdy już po stracie pracy opisałem swoją sytuację w piśmie do prezydenta, to nawet to pismo przekazano dyrektorowi ZDM, który mnie zwolnił – powiedział sygnalista portalowi. – Byłem głupi. Trzeba było siedzieć cicho. Uwierzyłem, że w Polsce można być sygnalistą – dodał mężczyzna.
„Prześladowanie oraz zastraszanie sygnalistów musi się skończyć, bo w ostatnim czasie stało się jakaś chorą praktyką!” – skomentował Bartosz Lewandowski, publikując zaświadczenie potwierdzające ochronę przysługującą sygnaliście wystawione przez prezydenta Warszawy.
-
Afera wokół Szpitala Południowego. Żurek odebrał pismo od Trzaskowskiego
-
Nowe fakty w sprawie Szpitala Południowego. Trzaskowski zapowiedział kroki


