-
Badacze przewidują, że z powodu wzrostu temperatur i innych presji jadowite węże będą przesuwać swoje zasięgi, co może zwiększyć ryzyko ukąszeń.
-
Analiza WHO wskazała, że nakładanie się siedlisk ludzi i jadowitych węży będzie coraz częstsze, a mapa obejmuje 508 groźnych gatunków tych zwierząt.
-
Niektóre gatunki mogą utracić swoje naturalne siedliska lub stanąć na skraju wyginięcia, podczas gdy inne rozszerzą zasięg i pojawią się w nowych miejscach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Rośnie ryzyko ukąszeń przez węże – wynika z analizy prowadzonej przez World Health Organization (WHO). Gady te odczuwają coraz większą presję – zarówno klimatyczną, jak i tę związaną z obecnością człowieka na coraz rozleglejszym terenie.
Klimat i przekształcenie środowiska wymusza na wężach zmianę
WHO zauważa, że na liście gatunków, które migrują już teraz, znajdują się również te najbardziej niebezpieczne, które mogą zabić. To np. mamba czarna, niemrawiec pospolity albo mokasyn błotny. Neurotoksyny zawarte np. w jadzie powodują upośledzenie czynności układu oddechowego. Bez pomocy medycznej ukąszony może umrzeć w ciągu 6-24 godzin.
Większość gatunków utraci część swoich dotychczasowych siedlisk, jednak znaczna liczba najbardziej niebezpiecznych węży prawdopodobnie rozszerzy obszar występowania, pojawiając się w miejscach, gdzie wcześniej ich nie notowano, a to może wpłynąć na życie miliardów ludzi – wynika z obserwacji badaczy pracujących dla WHO.
„Nakładanie się obszarów zamieszkiwanych przez ludzi i jadowite węże będzie coraz bardziej powszechne – powiedział jeden z autorów badania, David Williams i dodał: „można to sobie wyobrazić jako sytuację, w której ktoś wychodzi z domu, potyka się i zostaje ukąszony”.
Kilka milionów ukąszeń rocznie
Statystyki dotyczące ukąszeń przez węże na świecie są niepełne, m.in. dlatego, że wiele przypadków ma miejsce w odległych regionach i nigdy nie zostają one oficjalnie zgłoszone. Eksperci z WHO szacują jednak, że każdego roku dochodzi do około 4 mln ukąszeń, głównie mają miejsce w strefie tropikalnej.
Zdecydowana większość ukąszeń nie jest śmiertelna. Węże nie wprowadzają do organizmu człowieka odpowiedniej ilości jadu, która miałaby potencjał zabójczy. Ludzie nie są też w menu tych gadów.
Mimo tego rocznie odnotowuje się ok. 138 tys. zgonów oraz 400 tys. przypadków ukąszeń, które kończyć się mogą częściową niepełnosprawnością – niemal połowa z nich przypada na Azję Południową.
Badacze stworzyli mapy występowania wszystkich 508 gatunków węży uznawanych za potencjalnie groźne. Następnie przeanalizowali, jak wzrost temperatur wpłynie na nakładanie się siedlisk tych gatunków z populacjami ludzi. Badanie wykazało, że największe zagrożenie dotyczy samych węży.
Większość gatunków będzie miała trudności z przetrwaniem z powodu wyższych temperatur oraz przekształcania lasów, mokradeł i terenów trawiastych w obszary hodowli zwierząt, monokultury i miasta. Niektóre gatunki mogą stanąć na skraju wyginięcia. Inne natomiast prawdopodobnie zmienią obszar występowania.
Węże też stracą to, co dla nich cenne
Przykładowo mamba czarna ma wycofywać się z wybrzeży Kenii oraz wielu regionów Etiopii, Erytrei, Konga i Dżibuti, jednocześnie rozszerzając zasięg w Republice Południowej Afryki oraz części Nigerii i Somalii.
Z kolei jadowite mokasyny mogą dotrzeć aż do stanu Nowy Jork, gdzie nie występują obecnie. Węże z rodzaju Bungarus mogą przemieścić się z lasów Mjanmy i chińskiej prowincji Junnan do gęsto zaludnionych centralnych i północnych regionów Chin.
Poszczególne gatunki żmij mogą przemieszczać się, ale i jednocześnie tracić swoje siedliska, wynika z obserwacji.

W Indiach, gdzie co roku odnotowuje się ok. 60 tys. zgonów po ukąszeniach węży, najgroźniejsze gatunki – w tym kobry indyjskie, żmije łańcuszkowe i niemrawce pospolite – mają przesuwać się z południa kraju na gęściej zaludnioną północ.
„Za 50 lat gatunki będą pojawiać się tam, gdzie wcześniej ich nie obserwowano, przez co zetkną się z ludźmi, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z takim problemem” – powiedział Williams. Prognozy, które zaprezentowała WHO, dotyczą perspektyw do 2050 r.
Bogatsze państwa, takie jak Australia, również mają wiele jadowitych gatunków, ale notują bardzo niską śmiertelność, ponieważ noszą ochronne obuwie, korzystają z maszyn rolniczych i mieszkają blisko klinik dysponujących surowicami.













