-
Wiosna w Polsce charakteryzuje się przeplatającymi się chłodnymi i ciepłymi okresami, co jest związane z ocieplaniem Arktyki.
-
Ocieplająca się Arktyka powoduje osłabienie kontrastu termicznego, co umożliwia napływ chłodnych mas powietrza i prowadzi do chłodnej wiosny oraz strat w rolnictwie.
-
Ekspert podkreśla konieczność odróżniania pogody od klimatu, wskazując na analizę wieloletnich danych przy ocenie zmian klimatycznych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Michał Brennek z Instytutu Geofizyki PAN tłumaczy, że wiosna jest przejściową porą roku, co charakteryzuje się chłodniejszymi i cieplejszymi okresami.
Specjalista zwrócił jednak uwagę w rozmowie z PAP, że chłody przed majówką i przeplatające się ciepłe oraz chłodne dni w kwietniu nie przeczą globalnemu ociepleniu, ponieważ „jak spróbujemy przejść na inne skale, to powiemy tak: globalnie cała planeta się ociepla”.
Wiosna chłodna, Arktyka cieplejsza
„Arktyka ociepla się najszybciej. To, co działo się w Polsce w marcu i kwietniu, jest efektem rozmarzniętej Arktyki, która ociepla się 3-3,8 razy szybciej niż reszta globu, a niektóre jej obszary jeszcze szybciej. W efekcie maleje kontrast termiczny między zwrotnikiem a biegunem, a to sprawia, że chłodne masy powietrza mogą docierać daleko na południe. Lokalnie odczuwamy to jako chłodną wiosnę” – wytłumaczył ekspert.
Według niego lokalne warunki i zaleganie zimnego powietrza dodatkowo sprzyjają pojawianiu się przymrozków, które powodują ogromne straty w rolnictwie. Ekspert zwrócił uwagę, że w naszej kulturze tradycyjnym ostatnim momentem chłodu, a nawet występowania przymrozków na wiosnę, są zimni ogrodnicy, którzy wypadają w tym roku między 12 a 14 maja, czy zimna Zośka 15 maja.
Przyjęło się, że po tym czasie niska temperatura nie będzie zagrażać już roślinom, jednak obecnie można zaobserwować coraz częstsze uderzenia chłodu, które docierają dalej na południe Europy i występują później, kiedy rośliny są rozwinięte i zawiązują się owoce.
„Przez to, że mamy bardzo ciepłe wiosny i są one poprzeplatane bardzo chłodnymi dniami to te rośliny wielokrotnie są narażone na ryzyko. W efekcie mamy bardzo słabe zbiory, szczególnie owoców miękkich, z których przecież Polska słynęła, a konsekwencją są bardzo wysokie ceny. To nie tylko zagrożenie dla naszego portfela, ale również poważne zagrożenie dla rolnictwa w kontekście stabilności produkcji i szeroko pojętego ryzyka dla dochodów całych rodzin” – wskazał Brennek.
Pogoda to nie klimat, tak często o tym się zapomina
Ekspert wyjaśnił również, że przy obserwacji zmian pogody konieczna jest umiejętność odróżnienia pogody od klimatu.
„Pogoda jest tym, co dzisiaj konkretnie jest za oknem, a klimat oznacza typowe, średnie przebiegi, jakich typów pogody spodziewamy się i kiedy. Jeżeli mówimy o klimacie, patrzymy na wieloletnie dane, typy pogody w danym miejscu, jaki mają rytm w ciągu roku. Jeżeli mówimy o klimacie globalnym, analizujemy także cyrkulację powietrza i w oceanie na całym globie” – tłumaczył.
Jednak – jak wskazał – do właściwego postrzegania zmian klimatu konieczna jest umiejętność odpowiedzenia sobie na pytania – czy dana anomalia pojawiła się w tym samym momencie, kiedy się jej spodziewaliśmy, lub czy jest jej tyle samo, ile np. rok temu.












