-
Epidemia gorączki krwotocznej Ebola w Kotlinie Konga może wpłynąć na udział reprezentacji Demokratycznej Republiki Konga w mundialu 2026, ponieważ zawodnicy muszą przejść trzytygodniową izolację przed wjazdem do USA.
-
Wirus Ebola, wywołujący hemoragiczną gorączkę, spowodował już ponad 500 przypadków zachorowań i ponad 100 zgonów w Demokratycznej Republice Konga, a także potwierdzono zachorowania w Ugandzie, USA i Czechach.
-
Reprezentacja Demokratycznej Republiki Konga przygotowuje się do turnieju trenując w Belgii i Hiszpanii, omijając wizytę w kraju w związku z epidemią, natomiast kibice z DR Konga napotkają trudności z wjazdem do USA.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ebola jest zoonozą, czyli chorobą odzwierzęcą. Podejrzewa się, że pochodzi od małp albo nietoperzy. Atakuje naczelne (nie tylko człowieka) i zebrała już sporo ofiar. Poza pierwszą znaną epidemią z 1976 r., spustoszenie siała też ta z 2014 r. na terenie zachodniej Afryki. Wybuchła ona w Gwinei, opanowała pobliskie Sierra Leone i Liberię, a pojedyncze przypadki odnotowano w Senegalu, Mali oraz poza Afryką, w USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoszech. Zachorowało wtedy ponad 28 tys. ludzi, z czego 11 315 chorych zmarło. To bardzo wysoka śmiertelność.
Wirus gorączki krwotocznej Ebola jest związany z Afryką. Odkryto go podczas tajemniczej epidemii w 1976 r. na terenie właśne ówczesnego Zairu, który dzisiaj nosi nazwę Demokratyczna Republika Konga. Nazwę zaczerpnął od rzeki Ebola płynącej na północy Kotliny Konga. Jeszcze w latach siedemdziesiątych ogniska wirusa znaleziono także w Sudanie.
Nowa epidemia opanował prowincję Ituri
Obecna epidemia także wybuchła w Demokratycznej Republice Konga. WHO raportuje o 500 przypadkach i ponad 100 zgonów związanych z epidemią. Istnieje kilka pokrewnych wirusów wywołujących gorączkę krwotoczną. A tę konkretną epidemię wywołuje rzadko spotykany wirus Bundibugyo.
Prawdopodobnie epicentrum tej epidemii znajduje się w Buni, stolicy prowincji Ituri. Poza licznymi już przypadkami z Demokratycznej Republiki Konga, mamy także dwa zachorowania z Ugandy. Jest też pierwszy zdiagnozowany przypadek ze Stanów Zjednoczonych plus jeden chory hospitalizowany w Czechach.
Wybuch tej epidemii rzutuje na zbliżające się piłkarskie mistrzostwa świata, których start planowany jest na 11 czerwca. Turniej odbywa się na rekordowo dużym obszarze, w aż trzech państwach, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. To Kanada, Stany Zjednoczone i Meksyk.
Polska nie gra, ale w turnieju bierze udział reprezentacja Demokratycznej Republiki Konga, zakwalifikowanej po barażach. To pierwszy start tej afrykańskiej drużyny na mundialu od 1974 r., gdy grała jeszcze jako Zair (bez sukcesów, poniosła trzy dotkliwe porażki z Jugosławią, Brazylią i Szkocją). Zatem jest to ogromne wydarzenie w tym państwie.

Piłkarze DR Konga muszę przebywać w izolacji
Jak jednak poinformował Andrew Giuliani, dyrektor wykonawczy z ramienia Białego Domu ds mistrzostw świata, piłkarze Demokratycznej Republiki Konga muszą przejść trzytygodniową izolację, jeśli chcą wjechać do USA w warunkach epidemii. Jego wypowiedź cytuje „The Guardian”. Mówi tam, że administracja Donalda Trumpa „wyraźnie dała do zrozumienia reprezentacji Demokratycznej Republice Konga i władzom w Kinszasie, że powinni dotrzymać warunku 21 dni izolacji, zanim zespół będzie mógł przylecieć do Houston 11 czerwca”. Andrew Giuliani dodał, że chce mieć absolutną pewność, że żaden patogen nie przedostanie się do Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w czasie mundialu, gdy zjadą tu tysiące ludzi z całego świata. AFP podaje komunikat Białego Domu,. że „priorytetem jest bezpieczeństwo narodu amerykańskiego, drużyn biorących udział w zawodach i milionów kibiców”.
Zespół Demokratycznej Republiki Konga oświadczył już, że planów meczowych nie zmienia. Przed turniejem piłkarze kongijscy trenują w Belgii, gdzie 3 czerwca zagrają w Liege towarzyski mecz z Danią. Następnie przeniosą się do Hiszpanii tam 9 czerwca zmierzą się w drugi sparingu przed turniejem z zespołem Chile. Owszem, drużyna zwana potocznie Leopardami (Lampartami), ale także Guerriers de l’Équateur, co znaczy Wojownicy Znad Równika, miała w planach wizytę w ojczyźnie na koniec maja. Miały się tam w Kinszasie odbyć uroczystości, oficjalne pożegnanie piłkarzy i otwarty dla ludzi trening. To elektryzowało mieszkańców Demokratycznej Republiki Konga, którzy żyją startem swych pupili na mundialu i bardzo go przeżywają. W związku z epidemią Eboli ta wizyta w kraju się nie odbędzie. Piłkarze DR Konga od razu z Europy polecą do Houston.
DR Konga rozpocznie mundial 17 czerwca
Do gier mundialowych włączą się relatywnie późno, gdyż zostali dolosowani do jednej z ostatnich grup, grupy K. Zacznie ona mecze 17 czerwca, niemal tydzień po rozpoczęciu mistrzostw, co daje DR Konga więcej czasu. Owego 17 czerwca piłkarze znad równika zagrają w Houston mecz z jednym z wielkich faworytów, Portugalią. 24 czerwca w meksykańskim mieście Guadalajara zagrają z Kolumbią, wreszcie 28 czerwca znów w USA, w Atlancie mają mecz z Uzbekistanem.

Amerykanie zaznaczyli, że reprezentacja Demokratycznej Republiki Konga będzie zwolniona z zakazu podróży, który został nałożony na mieszkańców Demokratycznej Republiki Konga oraz Ugandy, a także na osoby z innych państw, które przez ostatnie trzy tygodnie przebywali w tych państwach. Warunkiem jest pozostanie w „europejskiej bańce” – jak to określił Giuliani.
Żaden z piłkarzy DR Konga nie jest zawodnikiem miejscowej ligi i nie gra w Afryce. Mamy tu piłkarzy głównie z lig europejskich – francuskiej, belgijskiej, angielskiej, hiszpańskiej, tureckiej, sporo z greckiej, a nawet jeden piłkarz z polskiej ligi. To Steve Kapuadi z Widzewa Łódź.
Większym problemem są kibice DR Konga. Oni będą mieli duży problem z wjechaniem do USA, by dopingować swoich piłkarzy.













