-
Czteroletnia dziewczynka z Palermo zmarła na błonicę, na którą nie była zaszczepiona, a jej kuzyn trafił do szpitala ze stabilnym stanem po uprzednim zaszczepieniu.
-
Anna początkowo została zdiagnozowana z zapaleniem migdałków, ale jej stan szybko się pogorszył i zmarła po przewiezieniu na oddział intensywnej terapii.
-
Władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci dziecka i nakazały szczepienie rodzeństwa, a badania epidemiologiczne mają ustalić źródło zakażenia.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pierwsze symptomy choroby pojawiły się u czteroletniej Anny w ubiegłym tygodniu. 13 sierpnia rodzice przywieźli ją do szpitala, ponieważ miała ona gorączkę, wymioty oraz problemy z jedzeniem. Lekarze początkowo zdiagnozowali u niej zapalenie migdałków i wypuścili do domu.
Niedługo później stan dziewczynki znacząco się pogorszył. Czterolatka miała wysoką gorączkę, znaczące osłabienie i problemy z oddychaniem. W związku z tym została zaintubowana i trafiała na oddział intensywnej terapii, gdzie zmarła 20 sierpnia w nocy.
Włochy. Czterolatka zmarła na błonicę. Nie była zaszczepiona
Jak się okazało, dziewczynka najprawdopodobniej zmarła z powodu błonicy. Z raportu medycznego wynika, że Anna nie była na tę chorobę zaszczepiona, mimo obowiązku prawnego. Jej rodzice obawiali się bowiem, że szczepionka może u dziecka wywołać autyzm. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Anny, a władze nakazały przymusowe zaszczepienie trójki rodzeństwa dziewczynki.
Sprawę skomentowała matka czterolatki. Za pośrednictwem mediów społecznościowych wezwała, by uszanować jej żałobę milczeniem: „Nie będę tracić czasu na odpowiadanie niektórym osobom. Ból jest mój„.
„Czytam artykuły czterech dziennikarzy, którzy chcą zdobyć polubienia wykorzystując sprawę mojej córki. Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie musieli mieć do czynienia z niekompetentnymi lekarzami, którzy zlekceważyli stan Anny, mimo że była kilka razy zabierana do szpitala” – napisała w oświadczeniu.
Według niej śledztwo w sprawie nie powinno dotyczyć rodziców. „To nie my pomyliliśmy błonicę z zapaleniem migdałków. Poza tym przyczyna śmierci mojej córki nie została jeszcze potwierdzona. Błonica jest tylko hipotezą” – zaznaczyła.
„Siedźcie cicho. Tylko Bóg może sądzić. Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie musieli mieć do czynienia z lekarzami, którzy zniszczyli życie mojej córki i nasze, jako rodziców” – dodała.
Dziewczynka zmarła na błonicę. Jej kuzyn też jest w szpitalu
Do szpitala w Palermo trafił również czteroletni kuzyn zmarłej Anny. On także wykazuje objawy błonicy. Chłopiec został jednak zaszczepiony przez rodziców, w związku z czym jego stan nie jest określany jako poważny.
Jednocześnie władze Palermo podjęły działania mające na celu ustalenie w jaki sposób czteroletnia dziewczynka zaraziła się chorobą. – Trwają badania epidemiologiczne mające na celu zidentyfikowanie pacjenta zero, czyli osoby, która przekazała chorobę, a także prześledzenie wszystkich wszystkich osób, które miały kontakt z dzieckiem – przekazał w niedzielę agencji Ansa Bruno Marsala, dyrektor Departamentu Profilaktyki Urzędu Zdrowia w Palermo.
Błonica to poważna choroba bakteryjna, która najczęściej dotyka gardła, krtani, nosa lub rzadko ucha lub skóry. W ciężkich przypadkach może ona prowadzić do śmierci. Na błonicę istnieją skuteczne szczepionki, które niemal całkowicie wyeliminowały tę chorobę z Europy. Czteroletnia Anna była pierwszą osobą od ponad 30 lat, która zmarła na błonicę we Włoszech. W Polsce szczepienia na tę chorobę są obowiązkowe.
Źródło: Ansa, La Sicilia
-
Śmiertelna choroba w Hiszpanii. Pacjent zmarł, „wschodzące zagrożenie”
-
Nie żyje siedmiolatek, przez dwa tygodnie walczono o jego życie. Apel rodziców


