W skrócie
-
Rosja przeprowadziła atak na obiekty infrastruktury krytycznej w obwodzie lwowskim, co potwierdziły lokalne władze.
-
Atak rosyjskiego okupanta udało się odeprzeć.
-
Wcześniej szef lwowskiej administracji przekazał, że odgłosy eksplozji, które można było usłyszeć we Lwowie i w Chodorowie.
O rosyjskim ataku na miejscowości położone w obwodzie lwowskim poinformował w mediach społecznościowych szef lwowskiej administracji obwodowej Maksym Kozycki.
„Podczas dzisiejszego alarmu lotniczego wróg ponownie próbował zaatakować obiekty infrastruktury krytycznej w obwodzie lwowskim. Dzięki naszym obrońcom mu się to nie udało” – napisał na platformie Telegram.
Wojna w Ukrainie. Rosjanie uderzyli tuż przy polskiej granicy
Jak dodał Kozycki, nie ma aktualnie informacji o osobach zabitych i rannych. W miejscach ataku pracują odpowiednie służby. Wcześniej Kozycki informował o eksplozjach słyszanych we Lwowie i w Chodorowie.
W nocy z soboty na niedzielę rosyjskie wojsko po raz kolejny przeprowadziło atak na terytorium Ukrainy. Ukraińskie Siły Powietrzne przekazały informacje o ponad 100 bezzałogowych statkach powietrznych, które zaatakowały ukraińskie miasta.
Niemal 70 z nich zostało zestrzelonych przez ukraińskich żołnierzy. Ponad 30 trafiło jednak w swoje cele. Jak donosi agencja Unian, w wyniku rosyjskiego ataku rannych zostało sześciu mieszkańców Chersonia. Kolejne siedem osób ucierpiało w okolicznych miejscowościach.
Rosja – Ukraina. Seria rosyjskich ataków, celem infrastruktura krytyczna
Także nocy z piątku na sobotę Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na terytorium Ukrainy. W ataku brało udział ponad 400 dronów i około 40 rakiet różnych typów. Głównym celem były sieci energetyczne, elektrownie i podstacje rozdzielcze.
Jego ofiarą padły dwie elektrownie – w Bursztynie i Dobrotwórze. Oba obiekty są położone w zachodniej Ukrainie. Pierwszy z nich leży około 170 km od polskiej granicy, drugi od Polski dzieli około 60 km.
W związku z trudną sytuacją energetyczną Ukraina zwróciła się w sobotę o pomoc doraźną z Polski. Minister energetyki Miłosz Motyka potwierdził, że nasze państwo odpowiedziało na apel strony ukraińskiej.
W związku z rosyjskim uderzeniem na cele położone w pobliżu polskiej granicy polskie wojsko poderwało w sobotę rano myśliwce. Akcja zakończyła się po kilku godzinach. Nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej Polski.













