-
Wróble siadają na przewodach pod napięciem bez szkody, podczas gdy inne gatunki ptaków, np. bociany, giną na liniach energetycznych.
-
Naukowcy wyjaśniają, że mniejsze ptaki nie zamykają obwodu, dotykając jednocześnie tylko jednego przewodu, podczas gdy większe ptaki mogą dotknąć kilku punktów o różnym napięciu, co prowadzi do porażenia.
-
Kwestia zabezpieczania słupów energetycznych jest kluczowa dla ochrony ptaków, a statystyki wskazują na milionowe straty wśród ptaków rocznie z powodu kolizji i porażeń na liniach energetycznych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ten widok jest dość zastanawiający – liczne grupy wróbli przesiadują na drutach wysokiego napięcia bez jakiejkolwiek szkody. Tymczasem zewsząd słyszymy doniesienia o tym, że to właśnie linie energetyczne stanowią problem dla ptaków, zwłaszcza migrujących. Należą do nich chociażby bociany.
Linie energetyczne stanowią wielkie zagrożenie dla ptaków
Zdaniem naukowców zagrożenie to jest większe dla ptaków niż ataki drapieżników, wyczerpujący lot, załamania pogody czy nawet polowania, które na ptaki urządza się na Bliskim Wschodzie.
– Kluczowym niebezpieczeństwem dla bocianów są słupy energetyczne. W tym te, które znajdują się w miejscu ich gniazdowania – uważa prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Słupy, na których ptaki nauczyły się budować gniazda i porzuciły na ich rzecz wiele dotychczasowych miejsc gniazdowania, np. drzewa.
Słupy stwarzają zagrożenie dla bocianów wtedy, gdy nie są zabezpieczone. Wówczas ptaki mogą łatwo zostać porażone prądem. – W Polsce mamy tysiące słupów energetycznych i tylko pewien procent z nich jest zabezpieczony – zauważa prof. Piotr Tryjanowski.
Polska i tak przez lata była liderem w zabezpieczaniu takich miejsc. Problem z porażeniem prądem naszych bocianów był o wiele mniejszy niż w innych krajach. – W takiej Bułgarii był wręcz dramat – mówi naukowiec.
Wróble obsiadują linie energetyczne. Dlaczego nie giną?
Nie tylko bociany cierpią z tego powodu. Pisaliśmy w Zielonej Interii o sępie płowym, który był widziany w zeszłym roku na Dolnym Śląsku, otwiera się w nowym oknie i ostatecznie zginął na drutach wysokiego napięcia. Takich przypadków jest więcej i sporo ptaków ginie na liniach energetycznych.
Nie wróble jednak. One przesiadują na liniach całymi stadami. Zresztą nie tylko one, także jaskółki, szpaki, mniejsze gołębie i inne ptaki. Nie razi ich prąd. – Bo nie zamykają obwodu – wyjaśnia prof. Piotr Tryjanowski.
Kwestia sprowadza się do rozmiarów ptaka. Te mniejsze dotykają nawet obiema nogami tylko jednej linii. Natomiast większe dotykają przewodów w wielu punktach. Prąd przepływa przez ciało tylko wtedy, gdy łączą się punkty o różnym napięciu, zamykając obwód.
Tak giną bociany, myszołowy, sępy, a wróble, jaskółki są w stanie przetrwać. Co więcej, dzięki temu mnóstwo linii energetycznych stanowi dla nich doskonałe miejsce do odpoczynku, obserwacji i schronienia. Drapieżniki do nich nie podlatują, bo ryzykowałyby życiem. Dla małych ptaków jest to więc pomoc na wagę złota.
Małe ptaki też ryzykują na drutach wysokiego napięcia
Nie oznacza to jednak, że ryzyko dla wróbli jest zerowe. Na łamach „PLOS One” opublikowano analizę śmiertelności ptaków spowodowanej kolizjami z liniami energetycznymi i dotknięciem przewodów, otwiera się w nowym oknie.
Jak podano, każdego roku na liniach energetycznych w USA ginie od 12 do 64 mln ptaków, z czego od 8 do 57 mln ptaków ginie w wyniku kolizji, a od 900 tys. do 11,6 mln ptaków – w wyniku porażenia prądem.
To mimo wszystko niebezpieczeństwo dla ptaków, bez względu na rozmiar. Bez zabezpieczenia ich czy prowadzenia tak, aby ptaki nie cierpiały, będą ich ginęły ogromne liczby. Inni naukowcy oszacowali, że izolacja jedynie ok. 4 proc. słupów mogłaby zmniejszyć ryzyko porażenia prądem u orzełków południowych o ok. 80 proc, otwiera się w nowym oknie.












