-
Administracja Donalda Trumpa zdecydowała o cofnięciu zakazu stosowania pułapek cyjankowych M-44, wcześniej zakazanych za prezydentury Joe Bidena.
-
Pułapki M-44 powodują śmierć tysięcy zwierząt, w tym zwierząt domowych oraz gatunków zagrożonych, takich jak wilki czy kondory kalifornijskie, a dane Project Coyote wskazują, że tylko w 2022 roku zabito nimi prawie 6 tysięcy zwierząt.
-
Ostatnie regulacje przewidują włączenie bomb M-44 do strategii zarządzania szkodami wyrządzanymi przez dziką przyrodę, zastępując nimi naturalne metody ochrony przed drapieżnikami.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Obrońcy zwierząt zrzeszeni np. w Project Coyote oceniają, że „to katastrofalna i niebezpieczna zmiana, która naraża na niebezpieczeństwo dziką przyrodę, zwierzęta domowe i ludzi bezpośrednio korzystających z terenów publicznych”.
W USA mogą wrócić okrutne pułapki na zwierzęta M-44 z cyjankiem
Organizacja no-profit wezwała społeczeństwo amerykańskie do kontaktu z senatorami i przedstawicielami wybranych w wyborach powszechnych władz USA oraz do poparcia dla ruchu na rzecz zakończenia stosowania bomb z cyjankiem na terenach publicznych.
Mowa o tzw. bombach M-44, jak nazywa się pułapki stosowane przeciwko drapieżnikom, zwłaszcza psowatym. Są wycelowane w lisy, kojoty, wilki czy urocjony. Wiele osób w Stanach Zjednoczonych postrzega je jako szkodniki i tępi, ale ten sposób zabijania zwierząt był i jest wyjątkowo okrutny.
Takie pułapki, zwane bombami cyjankowymi, montuje się w taki sposób, że wbija się palik w ziemię, a następnie umieszcza na nim kapsułkę z cyjankiem, przykręca do naciągniętego wyrzutnika i mocuje do palika.
Owinięty uchwyt kapsułki jest smarowany pachnącą przynętą, aby przyciągnąć lisy czy kojoty i zachęcić je do gryzienia i ciągnięcia. To powoduje, że w pułapkę łapią się konkretnie drapieżniki psowate, które to robią instynktownie.
Po uruchomieniu pułapki, sprężyna wyrzuca dawkę cyjanku sodu prosto do pyska zwierzęcia, a cyjanek sodu łączy się z wodą w jego nozdrzach, wytwarzając trujący gaz cyjankowy. Śmierć jest bolesna i okrutna, a przyrodnicy stosowanie tych pułapek nazywają „czystym bestialstwem”.
Bestialskie sposoby zabijania lisów, kojotów i urocjonów
W latach sześćdziesiątych te bestialskie pułapki zastąpiły inne, w których wyrzut trucizny uruchamiany był za pomocą spłonki, jak w broni palnej. Dochodziło do wypadków i postrzeleń, jeden chłopiec stracił przez to oko. Nowa pułapka została opatentowana w 1967 r. i od lat siedemdziesiątych stosowano ją w Stanach Zjednoczonych.
Jak podaje Human World for Animals, także protestująca przeciwko powrotowi pułapek, zabiły one dziesiątki tysięcy dzikich zwierząt. Chociaż głównym celem są kojoty i lisy, M-44 zabija również inne zwierzęta, w tym domowe.
Zatruły i okrutnie zabiły zagrożone gatunki dzikich zwierząt, takie jak wilki, niedźwiedzie grizli i kondory kalifornijskie. To nie wszystko. M-44 stanowi wyraźne i realne zagrożenie również dla ludzi.

Project Coyote przytacza liczby – w 2022 r. celowo zabito za pomocą bomb cyjankowych 5514 kojotów, cztery dzikie lub swobodnie wędrujące psy domowe, 364 urocjony i 48 lisów rudych. Prawie 6 tys. zwierząt w jeden rok.
Joe Biden wprowadził zakaz pułapek cyjankowych
Za czasów prezydentury Joe Bidena udało się w 2023 r. doprowadzić do zaprzestania używania tej bestialskiej broni na sporych terenach Stanów Zjednoczonych. Przyczynił się do tego wypadek śmiertelny z udziałem chłopca i jego psa w stanie Idaho. Zakaz obowiązywał w kilku stanach, w tym w Kalifornii, Idaho, Oregonie i Waszyngtonie.
Tymczasem Donald Trump podpisał porozumienie, które znosi zakaz stosowania okrutnych pułapek cyjankowych. Tu można zapoznać się ze szczegółami. Zaledwie kilka tygodni po opublikowaniu porozumienia, w raporcie dołączonym do ustawy budżetowej na rok 2027 znalazło się zobowiązanie agencji rządowych do pełnego zintegrowania bomb M-44 ze strategią zarządzania szkodami wyrządzonymi przez dziką przyrodę.
Mają one zastąpić naturalne metody ochrony trzód i dobytku przed drapieżnikami psowatymi, np. lepsze zabezpieczenie posesji i pastwisk, lepsze ogrodzenia, patrole z użyciem psów i odstraszanie.
Organizacje prozwierzęce złożyły protest w tej sprawie. Ich zdaniem, to część wojny wypowiedzianej przyrodzie przez administrację Trumpa, a obejmie ona nie tylko psowate, ale i inne zwierzęta uznane za szkodniki.












