Magdalena Wilczyńska, szefowa pionu ochrony informacyjnej cyberprzestrzeni w NASK, mówi w wywiadzie dla „Newsweeka” o ryzyku podszywania się pod kandydatów do parlamentu. Według dyrektorki państwowej instytucji odpowiedzialnej za cyberbezpieczeństwo w naszym kraju będzie ich ponad 6 tys., a monitorowanie takiej liczby profili okaże się bardzo trudne. NASK chce przeszkolić komitety z bezpieczeństwa i przygotować dla nich specjalne kanały do zgłaszania fałszywych kont.

Wybory 2027. Wpływ botów i influencerów AI zagrożeniem dla przebiegu kampanii


Wilczyńska przewiduje, że do rozpowszechniania dezinformacji mogą zostać użyte chatboty i influencerzy wygenerowani przez sztuczną inteligencję. NASK analizuje kampanie w innych państwach, by przygotować się do polskich wyborów. Rozpoznawanie botów będzie coraz trudniejsze: już dziś potrafią one zmieniać publikowane treści, co utrudnia wykazanie, że wiele kont działa wspólnie.


Ekspertka opisuje też, jak rosyjskie narracje przenikają do polskiej debaty. NASK śledzi ich źródła i drogi rozpowszechniania, ale samo udostępnienie przekazu nie dowodzi współpracy z Rosją. Wilczyńska zaznacza, że silnie polaryzujące tematy łączą autentyczne opinie z manipulacją.

NASK zgłosił 65 tys. kont i treści w pół roku. Co robią z tym platformy?


Jak podaje Wilczyńska, w pierwszym półroczu 2026 r. NASK skierował do platform 65 tys. zgłoszeń dotyczących kont i treści. W całym 2025 r. było ich 45–46 tys. Według niej 60–80 proc. treści zgłoszonych w 2025 r. usunięto lub poddano moderacji. Zdarza się jednak, że platforma nie podejmuje działań wobec zgłoszonej siatki botów albo usuwa tylko część kont.

„Liczy się również czas. Fałszywa informacja może obiec media społecznościowe w kilka godzin, podczas gdy reakcja platformy następuje nawet po tygodniu” — wskazuje ekspertka.


Dlatego NASK chce rozwijać narzędzia do analizy nie tylko samych treści, lecz także sposobów ich rozpowszechniania.

Share.
Exit mobile version