Aleksander Miszalski po ponad czterech miesiącach przerwał milczenie i zabrał głos w trwającej kampanii przed wyborami prezydenckimi w Krakowie.
Polityk opublikował obszerny wpis, w którym odniósł się zarówno do własnej prezydentury, jak i do wypowiedzi oraz propozycji wyborczych swojego byłego politycznego współpracownika. Jak zaznaczył, decyzja o wycofaniu się z publicznych wypowiedzi była świadoma. Potrzebował czasu, aby spojrzeć na swoje rządy z dystansu, przeanalizować błędy i zastanowić się nad decyzjami, które mógł podjąć inaczej.
„Wiem, że nie byłem idealnym prezydentem. Popełniałem błędy i potrafię się do nich przyznać. Poniosłem też ich konsekwencje” – powiedział Miszalski.
Miszalski popiera Monikę Piątkowską. „Ma wady, jak każdy człowiek”
Aleksander Miszalski w swoim wpisie na platformie X jednoznacznie opowiedział się za Moniką Piątkowską. Podkreślił, że kandydatka z KO ma wady, jak każdy człowiek, ale – jak zaznaczył – „wyciągnęła wnioski z jego błędów i nie popełni podobnych”. Określił ją jako dobrą, sprawdzoną i zaangażowaną w życie Krakowa menadżerkę, której doświadczenie urzędnicze i prawnicze pozwoli rozwijać miasto, a jednocześnie walczyć z rosnącym zadłużeniem.
„Takim kandydatem nie jest Łukasz Gibała, który nigdy w życiu niczym na poważnie nie zarządzał. Nie musiał na poważnie pracować i martwić się finansami, ponieważ wszystko miał podane jak na tacy” – ocenił.
„Doświadczenie nauczyło mnie jednego: miastem zarządza się nie obietnicami, lecz decyzjami, za które trzeba wziąć odpowiedzialność” – dodał, apelując do wyborców o oddanie w niedzielę głosu na Monikę Piątkowską, którą określił również jako swoją kandydatkę.
„Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu – kupienia sobie miasta” – mówił.
Wybory w Krakowie. Aleksander Miszalski przerywa milczenie
„Nie zamierzam udawać, że wszystko robiłem dobrze. Chciałem w krótkim czasie uporządkować finanse Krakowa, przeprowadzić trudne reformy i rozpocząć ważne inwestycje. Dzisiaj wiem, że próbowałem zmienić zbyt wiele rzeczy naraz” – przyznał. Podkreślił również, że poniósł za to polityczną odpowiedzialność.
Jak wyjaśnił, mimo milczenia uważnie obserwował wydarzenia w Krakowie, słuchał kandydatów i analizował ich propozycje. To właśnie przebieg kampanii skłonił go do zabrania głosu.
Miszalski ostro o Gibale: Kłamie, manipuluje bądź wykazuje się niewiedzą
Były prezydent Krakowa przypomniał, że zna Łukasza Gibałę od 18 lat. Obaj zaczynali działalność w Platformie Obywatelskiej. Gibała kierował krakowskimi strukturami partii, a Miszalski pełnił funkcję sekretarza. Jak wskazał, w 2010 roku Gibała rekomendował na listach wyborczych działaczy, których dziś krytykuje.
Wymienił w tym kontekście m.in. Hawranka, Stawowego, Kośmidra, Sepioła, Kracika i samego Miszalskiego. „Wtedy wszystkich cenił, lubił i szanował, dzisiaj wszystkich hejtuje. Szczere czy koniunkturalne?” – zapytał.
Politycy rozeszli się później swoimi drogami, a w 2024 roku stanęli naprzeciw siebie w wyborach prezydenckich. Teraz Miszalski zarzuca Gibale, że jego obecne wypowiedzi są niezgodne z faktami lub świadczą o braku podstawowej wiedzy.
„”Dzisiaj słucham tego, co mówi, co obiecuje i stwierdzam z całą stanowczością, że kłamie, manipuluje bądź wykazuje się podstawową niewiedzą. Jego działania są skalkulowane na dezinformację i ubrane w populistyczne hasła” – ocenił.
Rodzinne interesy deweloperskie Gibałów. Miszalski stawia pytania
W swoim wpisie Miszalski poruszył także kwestię rodzinnych interesów deweloperskich Gibałów. Zwrócił uwagę, że brat kandydata jest deweloperem, choć – jak przypomniał – podczas poprzedniej kampanii Gibała miał twierdzić, że jego brat nie ma nic wspólnego z tą branżą. Były prezydent powołał się w tym kontekście na Radio Kraków.
Miszalski wskazał również, że jesienią 2024 roku firma należąca do rodziny Gibałów wznowiła postępowanie dotyczące wycinki drzew przy ul. Lea. Dodał, że firmy związane z rodziną kandydata zajmują się nie tylko budową, lecz także finansowaniem deweloperów.
W ocenie byłego prezydenta deklaracja Gibały, że setki działek należących do jego rodziny w okolicach Krakowa nie kolidują z ewentualnym sprawowaniem przez niego funkcji prezydenta, nie rozwiązuje problemu. Miszalski podkreślił, że władze miasta mają wpływ m.in. na transport aglomeracyjny, parkingi Parkuj i Jedź, współpracę w ramach Metropolii Krakowskiej oraz planowanie inwestycji na granicach miasta.
„Musimy sobie wszyscy zadać ważne pytanie: czy inwestycje miasta na obrzeżach będą realizowane dla większej korzyści Krakowian, czy może raczej dla większej wartości działek należących do Gibałów” – napisał.
Więcej informacji wkrótce…













