Karty do głosowania już czekają w bezpiecznym miejscu na niedzielne głosowanie. 27 września odbędą się przedterminowe wybory na prezydenta miasta Krakowa po tym, jak w referendum odwołany został Aleksander Miszalski.
W wyścigu do tej pory brało udział ośmiem kandydatek i kandydatów, którzy prowadzili aktywną kampanię wyborczą.
W środę doszło jednak do nagłego zwrotu akcji. Ze startu zrezygnował bowiem inicjator referendum, Jan Hoffman. Polityk zdecydował się na ten ruch zaledwie cztery dni przed głosowaniem. Sprawia to, że mieszkańcy przy wyborczych urnach mogą czuć się zagubieni.
Nazwisko Hoffmana tak czy inaczej pojawi się bowiem na kartach do głosowania. Te zostały już wydrukowane i żadne zmiany na tym etapie nie mogą już zostać wprowadzone. Czasu jest zbyt mało, a w dodatku generowałoby to zdecydowanie wyższe koszty samych wyborów. Wyborcy teoretycznie mogliby postawić więc krzyżyk przy nazwisku „Jan Hoffman”.
Teoretycznie, bo w praktyce będzie to niemożliwe. Nazwisko Hoffmana prawdopodobnie zostanie ręcznie skreślone przez członków obwodowych komisji wyborczych.
To nie pierwszy taki przypadek pod Wawelem. W wyborach samorządowych w kwietniu 2024 roku na podobny krok zdecydował się inny kandydat na prezydenta Stanisław Mazur. Był to dokładnie ten sam moment kampanii.
Wówczas nazwisko Mazura znalazło się na listach do głosowania, ale było skreślone przez członków komisji wyborczej. W tym przypadku zapewne będzie podobnie.
Hoffman zdecydował się wycofać z wyborczej rywalizacji, ale przekazał swe poparcie innemu kandydatowi.
– Nie mam wątpliwości, że najlepszym rozwiązaniem dla Krakowa i najlepszą szansą na dobrą przyszłość miasta jest prezydentura Łukasza Gibały – ocenił.
Co ciekawe, dokładnie tak samo postąpił dwa lata temu Mazur. Wycofał się i poparł Miszalskiego. Chwilę potem został zastępcą prezydenta miasta Krakowa.
Jaki będzie powyborczy los Jana Hoffmana? Dowiemy się już niedługo. Sondaże wskazują, że Łukasz Gibała jest faworytem niedzielnych wyborów.
Łukasz Szpyrka













