Konrad Mielcarek to sędzia, który mimo sprzeciwu prokuratora zdecydował o wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości.
Jak informowaliśmy, zdaniem sędziego areszt, list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania nie doprowadziły do postawienia podejrzanego przed organami ścigania, więc trzeba spróbować innego instrumentu. Postanowienie jest nieprawomocne. Prokuratura od razu zapowiedziała, że wniesie zażalenie.
Sędzia Mielcarek został powołany do Sądu Okręgowego w Warszawie w 2021 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej według zasad wprowadzonych za rządów PiS, dlatego bywa zaliczany przez rządzących do tzw. neosędziów.
Mielcarek o wypowiedziach Żurka: Podważają moją niezależność
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w mediach społecznościowych nazwał go między innymi „neosędzią ze stajni Zbigniewa Ziobry”, który „jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność Marcinowi Romanowskiemu” i kieruje się zasadą, że „swoi chronią swoich”.
– Takie pejoratywne sformułowania moim zdaniem mają podważyć moją niezależność i niezawisłość przy wydawaniu decyzji – podkreślił sędzia w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dodał, że ten personalny atak może zmierzać do uzyskania pożądanych rozstrzygnięć od innych składów sędziowskich w przyszłości.
– Zamierzam wystąpić z powództwem o ochronę dóbr osobistych. Pan minister Waldemar Żurek przekroczył granice dopuszczalnej krytyki orzeczenia sądowego i wkroczył w sferę personalnego ataku na sędziego. Poza tym wytwarza się pewna praktyka wywierania presji na sędziów – oznajmił w rozmowie z dziennikiem.
Mielcarek zwrócił się też do Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie ochrony niezawisłości sędziowskiej, choć, jak przyznał, nie ma wielu złudzeń co do jej reakcji. Podkreślił, że sędziowie, niezależnie od stażu, powinni zaprotestować przeciwko takiemu traktowaniu.
Krytyka wokół decyzji sędziego
Decyzję skrytykował między innymi senator Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny. W rozmowie z Gazeta.pl wskazywał, że nie zna przypadku, by na etapie postępowania przygotowawczego przyznano list żelazny wbrew negatywnej opinii prokuratora. Ocenił, że decyzja prokuratury o złożeniu zażalenia jest „całkowicie zrozumiałe”. Pytał o gwarancje, że Romanowski, który dotąd się ukrywał, będzie stawiał się na wezwania i nie będzie mataczył. Ostrzegał też, że jeśli list żelazny można dostać dlatego, że ktoś uciekł za granicę, to można się spodziewać „setek takich wniosków”.
– Zdecydowanie lepiej wyglądałoby to, gdyby tę decyzję podejmował sędzia, który nie ma takich uwarunkowań, awansów i dodatkowych benefitów, które otrzymywał, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro. Przypominam, że sprawa dotyczy jego byłego zastępcy, wiceministra Marcina Romanowskiego – podkreślił Kwiatkowski. Więcej w artykule poniżej:
Śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości
Przypomnijmy, prokuratura w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości zarzuca Romanowskiemu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów na dotacje. Prokuratura Krajowa przedstawiła posłowi PiS 11 zarzutów związanych z tą sprawą. Romanowski najpierw przebywał na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbana uzyskał azyl polityczny. Obecnie ma przebywać w Naddniestrzu – separatystycznym regionie Mołdawii wspieranym przez Rosję.












