-
Po wypadku polskiego autokaru na Węgrzech pojawił się spór dotyczący pomocy udzielanej rodzinom poszkodowanych, a dziennikarka Joanna Pinkwart zakwestionowała obecność i działania konsula.
-
Maciej Wewiór z Ministerstwa Spraw Zagranicznych stwierdził, że informacje Joanny Pinkwart są zmanipulowane, podkreślając zaangażowanie konsula i jego zespołu od wczesnych godzin porannych.
-
Joanna Pinkwart utrzymała swoje stanowisko i przedstawiła relacje rodzin oraz Polonii, według których nikt nie udzielał im wsparcia, wskazując, że przebieg wydarzeń można zweryfikować na nagraniach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do wymiany zdań doszło w mediach społecznościowych. Joanna Pinkwart opublikowała na platformie X relację dotyczącą sytuacji rodzin osób poszkodowanych w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Dziennikarka oceniła działania organizacyjne i komunikacyjne bardzo krytycznie.
„Katastrofa na Węgrzech. Tym razem organizacyjna, informacyjna i wizerunkowa” – napisała. Jak relacjonowała, podczas transmitowanej na żywo konferencji rodziny ofiar miały usłyszeć, że konsul jest na miejscu i „zaraz do nich zejdzie i we wszystkim pomoże”.
Według Pinkwart po zakończeniu konferencji zapowiadany kontakt jednak nie nastąpił. „Konferencja skończyła się a konsul…. być może zszedł, ale tylko przemknął i tyle go było” – napisała dziennikarka. Dodała również, że rodziny nie wiedziały, jak konsul wygląda, ponieważ wcześniej miały go nie widzieć.
Rzecznik MSZ odpowiada na zarzuty. „Informacja jest zmanipulowana”
Na wpis Joanny Pinkwart odpowiedział rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Stanowczo zaprzeczył przedstawionej przez nią wersji wydarzeń i zarzucił jej manipulowanie informacją.
„Informacja Pani Pinkwart jest nie fair i po prostu zmanipulowana” – napisał Wewiór. Jak przekazał, konsul wraz z zespołem miał rozpocząć pracę już o godz. 6 rano.
Według rzecznika MSZ konsul „był na każdym oddziale, rozmawiał z każdym lekarzem”. Wewiór zapewnił również, że polski zespół przez cały czas pozostawał w kontakcie z rodzinami poszkodowanych. „Rozmawiał, tłumaczył, pomagał, pocieszał. A kiedy trzeba było – po prostu przytulał” – relacjonował.
Rzecznik resortu wymienił także konkretne zadania, którymi miał zajmować się konsul. Jak napisał, był on wzywany przez lekarzy, załatwiał formalności związane z wylotem 21-osobowej grupy, odbierał od policji bagaże poszkodowanych, a także odbierał „dziesiątki, jeśli nie setki” telefonów.
Relacja MSZ: Jeszcze przed briefingiem stał i rozmawiał z rodzinami
Maciej Wewiór przekazał również, że konsul jeszcze przed briefingiem miał rozmawiać z rodzinami. W trakcie konferencji natomiast – jak twierdzi rzecznik – wrócił do szpitala, aby kontynuować pomoc.
„Jeszcze przed briefingiem stał i rozmawiał z rodzinami. W trakcie konferencji wrócił do szpitala, żeby tam dalej pomagać” – napisał.
Rzecznik odniósł się także do opisanego przez Pinkwart telefonu do konsula. Jak wyjaśnił, kiedy polski zespół jechał do kolejnego szpitala, zadzwoniła osoba z rodziny jednego z poszkodowanych. Konsul miał odebrać połączenie, a rozmowa odbywała się na głośniku.
Według Wewióra osoby znajdujące się w samochodzie miały słyszeć, jak ktoś w tle podpowiadał dzwoniącemu, co ma mówić. „Tu powinna być kropka” – skomentował rzecznik.
Jednocześnie zaapelował, aby nie wykorzystywać emocji rodzin poszkodowanych do prowadzenia medialnego sporu. „Rodziny przeżyły wystarczająco dużo. Naprawdę nie potrzebują, żeby ich emocje stawały się paliwem do budowania sensacji” – napisał.
Dziennikarka ponownie odpowiada. „Wszystko jest nagrane”
Joanna Pinkwart nie pozostawiła odpowiedzi rzecznika bez reakcji. W kolejnym wpisie podkreśliła, że jej relacja dotyczyła tego, co miało wydarzyć się bezpośrednio po konferencji polskiej delegacji.
„Panie Rzeczniku – z całym szacunkiem i sympatią – wszyscy na konferencji słyszeli, że Konsul zaraz przyjdzie do rodzin osób poszkodowanych. Nie przyszedł. Tu może być też kropka” – odpowiedziała dziennikarka.
Odniosła się także do zarzutu, że podczas rozmowy telefonicznej ktoś miał podpowiadać rodzinie, co mówić. Jej zdaniem sytuacja wyglądała inaczej.
„Podpowiedzi co ma mówić dawało z 10 osób, które na miejscu czekały na ten kontakt” – napisała Pinkwart. Dodała, że przebieg wydarzeń można zweryfikować na podstawie nagrań.
„Wszystko jest nagrane i wszystko można zobaczyć” – podkreśliła. Zaznaczyła również, że zapewnienie o tym, iż konsul przyjdzie do rodzin, padło podczas konferencji polskiej delegacji i było słyszalne w transmitujących ją polskich mediach.
Dziennikarka przedstawiła także relację osób obecnych na miejscu. „Rodziny i przedstawiciele Polonii, którzy byli na miejscu od samego początku twierdzą, że nie tylko nikt ich nie pocieszał ani nie przytulał, ale także, że nikt do nich nie przyjechał” – napisała. Na koniec zaznaczyła: „Nie wiem kto w tej sytuacji manipuluje”.
-
Tragiczny wypadek na Węgrzech, nowe informacje. Wiadomo, co z ewakuacją
-
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Ruch prokuratury













