-
Dominik D., 31-letni kierowca ciężarówki, został oskarżony o nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym oraz o ukrywanie kart kierowców należących do dwóch innych osób.
-
W kabinie pojazdu znaleziono karty kierowców wystawione na nazwiska innych osób, co skutkowało dodatkowymi zarzutami wobec podejrzanego.
-
Mężczyzna przyznał się do sprowadzenia katastrofy, ale zadeklarował, że nie pamięta okoliczności wypadku, a prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do tragicznego zdarzenia doszło we wtorek przed godz. 9 na autostradzie A1 w kierunku Gliwic. Ciężarowa Scania, kierowana przez 31-letniego Dominika D., z nieustalonych dotąd przyczyn wjechała w ciąg pojazdów ekipy remontującej jezdnię. Samochody znajdowały się na prawym pasie ruchu. W wyniku wypadku zginęły cztery osoby. Kierowca był trzeźwy.
Jak przekazał w rozmowie z Interią prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny.
RMF FM podało ponadto, że we krwi kierowcy wykryto substancję psychoaktywną. Badania toksykologiczne wykazały, że w momencie zdarzenia był on pod wpływem klefedronu – syntetycznego narkotyku. Informacje te potwierdził Interii prokurator Tomasz Ozimek. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie dodał, że „miało to wpływ na prowadzenie pojazdu”.
Pierwszy z zarzutów, jakie usłyszał Dominik D., dotyczy nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
Spowodował wypadek na A1. W ciężarówce znaleziono karty dwóch innych kierowców
Na tym jednak nie kończą się zarzuty wobec 31-latka. Prokuratura ustaliła, że w kabinie jego ciężarówki znajdowały się karty innych kierowców.
– W trakcie przeszukania kabiny ciągnika siodłowego, który najechał na pracowników drogowych, ujawniono dwie karty kierowców, które zostały wystawione na nazwiska innych osób – mówił Interii prok. Ozimek.
– Te osoby zostały przesłuchane, stwierdziły, że nie udostępniały temu kierowcy tych kart, w związku z tym prokurator przedstawił mu dodatkowy zarzut ukrywania dokumentów w postaci dwóch kart kierowców wystawionych na inne nazwiska – przekazał rzecznik.
Prok. Ozimek zaznaczył, że prokuratura będzie wyjaśniać, dlaczego posiadał te karty. – Musimy to ustalić, bo te karty służą do ewidencjonowania czasu pracy kierowcy – tłumaczył. Jak przekazał w rozmowie z „Faktem”, 31-latek „nie miał prawa ich mieć”.
Karty kierowców są osobistymi dokumentami wyposażonymi w mikroprocesor. Po umieszczeniu ich w tachografie urządzenie identyfikuje kierowcę i rejestruje m.in. czas jego pracy. Dominik D. nie przyznał się do zarzutu dotyczącego ukrywania kart innych kierowców.
Wypadek na A1. Sprawca nie pamięta, co się stało
W sprawie badany jest również wątek organizacji i zabezpieczenia robót prowadzonych na autostradzie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przekazała w środę, że za wdrożenie czasowej organizacji ruchu w terenie odpowiada wykonawca prac. Przedstawiciel wykonawcy ma również odpowiadać za zgodność organizacji ruchu z projektem podczas prowadzenia robót.
Dominik D. przyznał się do sprowadzenia katastrofy, ale podczas przesłuchania wyjaśnił, że nie pamięta okoliczności zdarzenia. Za nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.













