Krzysztof Rutkowski przekazał w poniedziałek, że Michał Kołodziejczak zgłosił się do jego biura 4 września. Jak twierdzi, polityk zawieszony obecnie w klubie KO poinformował wówczas, że jest szantażowany i zmuszany do określonego zachowania przez dwie kobiety, które przed wyborami parlamentarnymi współpracowały z nim jako wolontariuszki.
– Oczywiście przedstawił swój problem, że jest szantażowany, że jest zmuszany do określonego zachowania przez dwie kobiety, z którymi współpracował przed wyborami do parlamentu – powiedział Rutkowski.
Według jego relacji problemy miały rozpocząć się po objęciu przez Kołodziejczaka stanowiska wiceministra rolnictwa. Rutkowski twierdzi, że kobiety oczekiwały „profitów„, które określił jako stanowiska i „możliwości ekonomiczne”.
– Niestety pan wiceminister nie był w stanie spełnić tych oczekiwań i zaczęły się problemy – stwierdził.
Rutkowski o zarzutach wobec Kołodziejczaka. „Nikogo nie częstował”
Rutkowski odniósł się także do doniesień dotyczących narkotyków. Zastrzegając, że mówi o informacjach, które sam posiada, zaprzeczył, by Kołodziejczak miał częstować nimi inne osoby.
– Z informacji, które ja posiadam, pan wiceminister Kołodziejczak nikogo nie częstował ani narkotykami, ani żadnymi środkami odurzającymi – powiedział.
Rutkowski zwrócił również uwagę, że według jego wiedzy żadna z dwóch kobiet wcześniej nie złożyła zawiadomienia na policję. Podkreślał przy tym, że nie przesądza, która ze stron sporu ma rację i że sprawa powinna zostać wyjaśniona przez organy ścigania.
Kołodziejczak miał zgłosić sprawę już we wrześniu
Rutkowski przekazał, że już 4 września skontaktował się z Komendą Wojewódzką Policji w Łodzi i przygotował możliwość złożenia zawiadomienia przez Kołodziejczaka. Polityk miał jednak wówczas z tego zrezygnować.
– Mentalnie nie był przygotowany na złożenie tego zawiadomienia i, jak określił, nie chciał dziewczynom robić problemów. I tu rodzi się jego błąd – mówił Rutkowski.
Więcej informacji wkrótce


