Szef rządu wraz z m.in. prezydentem Karolem Nawrockim i wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, wziął udział we wtorek (1 września) rano w obchodach wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. – Pamięć o 1 września wymaga od nas prawdy i odpowiedzialności – powiedział podczas wystąpienia Nawrocki.
Obchody 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte
Jak podkreślił prezydent, Westerplatte to jeden z kluczowych symboli II wojny światowej, walki i oporu przed przeważającym wrogiem. – Tu, na Westerplatte, wykuwał się archetyp polskich postaw w czasie całej II wojny światowej, na wszystkich szerokościach geograficznych – powiedział Nawrocki. – Trzeba pamiętać że 1 września rozpoczęła się hekatomba i pandemonium narodu polskiego – podkreślił.
Prezydent przypomniał, że w trakcie II wojny zginęło ok. 6 mln polskich obywateli, czyli ok. 17 proc. przedwojennej ludności Polski. W niemal 90 proc. byli to cywile. – O tym nie możemy zapomnieć (…) Prawda i odpowiedzialność wymaga z jednej strony ich powtarzania, ale z drugiej – wymaga od dziś rządzących także świadomości, że istnieje prawda o II wojnie światowej, która jest słabo słyszalna u naszych zachodnich sąsiadów, u naszych sojuszników, w Berlinie – podkreślił.
Nawrocki na Westerplatte: Niemcy nie potrzebowali Hitlera
Jego zdaniem, już w XIX wieku niemieccy literaci, nawet ci o liberalnych poglądach, „z pogardą pisali o Polakach, Polsce i Polskości, że jesteśmy Irokezami ze wschodu”. Jak ocenił, antypolonizm był także w „centrum kultury politycznej międzywojennej niemieckiej Republiki Weimarskiej”.
Czy możemy być pewni swoich sojuszników? Wieliński na rocznicę 1 września. Czytaj na Wyborcza.pl
– Prawda, której nie zna, albo nie chce poznać Europa. Prawda, która nie dociera za Atlantyk, prawda, z którą wielki problem niestety mają także rządzący. A musimy wszyscy powtarzać i uzmysłowić sobie, że to boli, ale jest potrzebne – że Niemcy nie potrzebowali Adolfa Hitlera, by gardzić Polską, Polkami, Polakami i polskością – ocenił prezydent.
Z kolei Donald Tusk przekonywał, że „Ta lekcja II wojny światowej musi wpłynąć na decyzję i postawę wszystkich przywódców wolnego świata”. Mówił: – My z tej ponurej lekcji II wojny światowej musimy wyciągnąć wniosek o solidarności, o jedności zarówno narodu polskiego, jak i całego wolnego świata – Europy i Ameryki, Sojuszu Północnoatlantyckiego. To nie może być sojusz na papierze.
Tusk podczas obchodów wybuchu wojny przypomina o Ukrainie
Premier przypomniał „bardzo groźną, ale oczywistą prawdę, że agresor, który rozpoczął kolejną okrutną wojnę, to Rosja”. – Odpowiedzialnością całego Zachodu jest powiedzieć: los Ukrainy to jest także nasz los w najbliższej przyszłości – powiedział.
Losy partyzantów z Gorców są splątane bardziej, niż się wielu wydaje. „Ogień” kazał zabić „Łazika” za zamordowanie kupców. A podczas wykonywania egzekucji na „Łaziku” „ogniowcy” rozstrzelali grupę Żydów ocalałych z Holocaustu – opowiada „Wyborczej”Jerzy Wójcik, autor książki „Oddział”.
– Tu, na Westerplatte musimy to głośno powiedzieć: najbliższe miesiące, ta jesień i zima, które są przed nami, mogą być kluczowe dla niepodległości Ukrainy, ale także bezpieczeństwa Polski, całego wolnego świata – zaznaczył Tusk.
– Mając w pamięci 80 milionów ofiar II wojny światowej, 6 milionów ofiar obywateli Polski, mając w pamięci wymordowanie prawie wszystkich Żydów w Europie przez ogarniętych obłędem nazistów (…), dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni, musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów, nie może się powtórzyć Monachium, ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu – podkreślił Tusk.
Jak zaznaczył, Polska swoją historią „świadczy o tym, że jak zło zagraża nam, naszym dzieciom, to stajemy w obronie wolności, prawdy, uczciwości”.
– Nie możemy też pozwolić nikomu, ani tu w naszym domu w Polsce, ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych na dopuszczenie do recydywy brunatnej fali agresji i pogardy. Bohaterstwo naszych żołnierzy tu, na Westerplatte, na Helu, Armii Krajowej, tych którzy szturmowali Monte Cassino, poszłoby na marne – ocenił szef rządu.
– 87 lat temu Polska została sama. Miała tylko odwagę. Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę – mówił z kolei szef MON. – Żołnierze z Westerplatte nie pytali jeden drugiego, kto na kogo głosował. Mieli jeden mundur i jeden rozkaz. Zawsze będziemy się różnić. To jest prawo wolnych narodów. O to prawo walczyli obrońcy Westerplatte. Ale jest granica sporu, za którą on przestaje być już sporem, a staje się prezentem dla tych, którzy nam źle życzą. To jest górnolotnie zwana racja stanu – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Źródło: PAP


