Fotoreporter Adam Chełstowski zasłabł 2 marca podczas spotkania zorganizowanego przez członków Okręgu Warszawskiego ZPAF z udziałem zaproszonych gości. Mimo podjętej reanimacji jego życia nie udało się uratować. W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się informacje o rzekomo długim czasie oczekiwania na karetkę.
ZPAF dementuje informacje po śmierci Adama Chełstowskiego. „Nieprawdziwe”
Zarząd Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Fotografików wydał oficjalny komunikat, w którym odniósł się do tych doniesień. „W związku z pojawieniem się w przestrzeni medialnej nieprawdziwych informacji dotyczących rzekomego 30-minutowego czasu oczekiwania na przyjazd zespołu ratownictwa medycznego, oświadczamy, co następuje” – napisano w oświadczeniu. ZPAF przedstawił dokładny przebieg zdarzeń:
- O godz. 17:15 – bezpośrednio po utracie przytomności przez Adama Chełstowskiego uczestnicy spotkania natychmiast rozpoczęli akcję reanimacyjną.
- O godz. 17:16 – wykonano połączenie telefoniczne do dyspozytora medycznego w celu wezwania zespołu ratownictwa medycznego.
- O godz. 17:17 – zgłoszenie zostało przyjęte, a zespół reanimacyjny niezwłocznie zadysponowany na miejsce zdarzenia.
- O godz. 17:25 – zespół ratownictwa medycznego przybył na miejsce i przejął prowadzenie akcji reanimacyjnej; podłączono urządzenie do mechanicznego masażu serca oraz podano tlen.
- Akcja reanimacyjna została zakończona po godz. 18.
Czynności wykonywane bez zwłoki
W komunikacie podkreślono, że wszystkie czynności były prowadzone niezwłocznie i zgodnie z obowiązującymi procedurami. „Z informacji przekazanych przez uczestników oraz świadków zdarzenia wynika, że wszystkie czynności na każdym etapie działań zostały przeprowadzone niezwłocznie i zgodnie z obowiązującymi procedurami oraz standardami ratownictwa medycznego. Pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty dotyczące rzekomego opóźnienia nie znajdują potwierdzenia w faktach” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Adama Tuchlińskiego, prezesa OW ZPAF.
Związek złożył kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego fotoreportera. Internauci, którzy znali fotografa apelują również o powstrzymanie się od wykorzystywania tragedii w bieżących sporach publicznych.
Czytaj także: Zapadł wyrok za znęcanie się nad strusiem. Kara jest wyższa niż proponował prokurator
Czy Amerykanie mogą zrobić z polską bronią to samo, co zrobili z ukraińską? Jarosław Wolski: Nie wiem, ale to pytanie powinno paść. Więcej w tekście Doroty Roman na Wyborcza.pl.












