-
Czym jest system ETS i dlaczego płacimy za emisję CO2?
-
Nadchodzi ETS2. Rewolucja, która obejmie transport i budynki
-
Jak ETS wpływa na nasze rachunki?
Czym jest system ETS i dlaczego płacimy za emisję CO2?
Unia Europejska realizuje politykę klimatyczną zgodną z założeniami Zielonego Ładu. Jej głównym celem jest redukcja emisji CO2 do środowiska. Strategia „Fit for 55” określa konkretny cel Unii Europejskiej, która dąży do redukcji emisji dwutlenku węgla o 55% do 2030 r. W jaki sposób to osiąga? Jednym z narzędzi jest ETS, czyli Europejski System Handlu Emisjami, który został wprowadzony w 2005 r.
ETS jest systemem, w ramach którego Unia Europejska co roku określa limit emisji dwutlenku węgla przez wypuszczanie określonej liczby uprawnień. Jedno uprawnienie pozwala na emisję 1 tony CO2 do środowiska. Firmy z sektora:
-
energetyki,
-
przemysłu,
-
lotnictwa,
-
transportu morskiego,
mają obowiązek raportowania swojej emisji i oddawania odpowiedniej liczby uprawnień. Brak takiego rozliczenia grozi wysokimi karami.
System ETS umożliwia handel uprawnieniami na giełdzie. Firmy mogą kupować i sprzedawać uprawnienia potrzebne im do rocznego rozliczenia emisji. Zyski ETS ze sprzedaży i kupna uprawnień zasilają krajowe fundusze, z których środki finansują modernizację sektorów zgodną z założeniami polityki ekologicznej oraz rozwój OZE.
Po wprowadzeniu ETS emisje CO2 w Unii Europejskiej z objętych nim sektorów spadły o 47%. Dlaczego tak się dzieje? Każdego roku Unia Europejska zmniejsza limity emisji, co powoduje wzrost cen uprawnień. System ten ma zmotywować firmy do przechodzenia na bardziej ekologiczne źródła energii i paliw. Celem Unii Europejskiej jest zmniejszenie emisji o 62% względem roku 2005.
ETS już teraz zmienia ceny energii elektrycznej, która w Polsce jest produkowana głównie ze spalania węgla. Oczywiście dystrybutorzy prądu przerzucają koszt zakupu uprawnień na konsumentów, co w konsekwencji powoduje wzrost cen za prąd. Z roku na rok wraz z rosnącymi kosztami zakupu uprawnień do emisji, będzie rosła także cena za energię elektryczną.
Nadchodzi ETS2. Rewolucja, która obejmie transport i budynki
Zgodnie z ostatnimi informacjami od 2028 r. w Unii Europejskiej zostanie wprowadzony ETS2. Jest to dokładnie taki sam system regulacji emisji dwutlenku węgla do środowiska, ale obejmujący inne sektory. ETS2 obejmie:
-
transport drogowy,
-
ogrzewanie domów.
Do kupna uprawnień i rozliczania się z emisji nie będą jednak zobowiązani konsumenci, a dostawców paliw, czyli hurtownie sprzedające węgiel czy paliwo. Wprowadzenie dodatkowej opłaty ze emisję dwutlenku węgla odczują jednak przede wszystkim konsumenci, ponieważ zostanie ona doliczona do cen paliwa.
W środę premier Donald Tusk poinformował, że wspólnie z grupą państw wystosował list do Komisji Europejskiej, by możliwa była kontynuacja darmowych uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu, w tym przemysłu polskiego. Jest to „twardy manifest” Polski, Włoch, Belgii, Austrii, Bułgarii, Słowacji, Grecji i innych państw, które są skłonne poprzeć to żądanie.
Tusk dodał, że będzie przekonywał europejskich partnerów do zmiany filozofii polityki energetycznej, aby każde państwo członkowskie mogło liczyć na specyficzne podejście, które uwzględnia jego specyfikę.
Podczas konferencji „Power Connect” w Gdańsku szef rządu zauważył, że w Europie, w tym w Polsce toczy się debata nt. cen energii i tego, w jaki sposób przyjąć „mądrzejsze, bardziej elastyczne, bardziej dostosowane do realiów każdego z państw, nakierowane na konkurencyjność, a mniej na ideologiczne wizje” prawo europejskie i reguły.
Jak ETS wpływa na nasze rachunki?
Już teraz większą część ceny za energię elektryczną stanowi cena zakupu uprawnień do emisji. Zgodnie z informacjami opublikowanym przez Centrum Informacji o Rynku Energii stanowi ona już 59% ceny za prąd. Jeśli sytuacja w Polsce się nie zmieni i dalej energia elektryczna będzie produkowana głównie z węgla, cena prądu z roku na rok będzie coraz wyższa.
ETS2 wywoła podobne mechanizmy. Tym razem będziemy mogli obserwować wzrost cen zakupu paliwa na ogrzewanie domów oraz paliwa do pojazdów. Nowe opłaty nie pozostaną także obojętne na wzrost produktów transportowanych droga ziemną.
Obecnie ETS2 wywołuje dość duże dyskusje wśród państw członkowskich UE. Wdrożeniu systemu najmocniej sprzeciwiają się państwa, których gospodarka oparta jest na węglu – paliwie najmocniej emisyjnym, do których należy między innymi Polska. Dzięki negocjacjom udało się opóźnić o rok wprowadzenie ETS2, które początkowo miało wystartować w 2027 r. Wśród polityków opozycji pojawiają się głosy, że jest to system, który przede wszystkim dotknie najbiedniejszych – mieszkających w nieogrzewanych domach i opalających węglem oraz poruszających się samochodami diesel. Podkreśla to również raport Instytutu Reform „Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski. Jak efektywnie wydać miliardy z ETS2”.
Autorzy raportu wyliczyli, że po wprowadzeniu ETS2 cena węgla może wzrosnąć o ok. 470 zł za tonę, czyli o 25-30%. Cena gazu może wzrosnąć o 11-13 % w pierwszym roku wprowadzenia systemu ETS2, a w 2030 roku może być o 20-23% wyższa. Najniższy wzrost cen będzie można zaobserwować na paliwie. W 2028 roku ma być ono droższe o 7%, a w 2023 o 11%.
Cena węgla wzrośnie najmocniej, ponieważ jest to paliwo najmocniej emisyjne, jednak koszty ogrzewania domu mogą spaść najszybciej po przeprowadzeniu odpowiedniej termomodernizacji.
Autorzy raportu wyliczają również, że na wprowadzeniu ETS2 Polska zyska w latach 2028-2032 124 mld złotych na inwestycje i osłony. 64 mld zasilą Społeczny Fundusz Klimatyczny objęty wspólnym planem wydatkowania z UE i mający łagodzić koszty transformacji energetycznej, a 60 mld będzie pochodziło ze sprzedaży uprawnień do emisji. Jednocześnie eksperci podkreślają potrzebę stworzenia mądrego planu wykorzystania tego budżetu.
-
Przełom energetyczny w Polsce. Historyczny moment
-
Dlaczego prąd z węgla jest tak drogi? Ekspert tłumaczy. „Płacimy dwa razy”












