„Polon-210 to potencjalnie śmiertelnie trująca substancja radioaktywna” – oświadczył komendant miejscowej straży pożarnej Andy Dorroch. Strażacy ocenili butelkę jako autentyczną. „Pojemnik pasuje do substancji” – stwierdził Dorroch.
„Etykieta jest wyraźnie i oficjalnie oznakowana. Co więcej pojemnik, którego waga szacowana jest na 200 gramów, jest stosunkowo ciężki, co jest zgodne z faktem, że polon-210 jest relatywnie gęstą substancją. Zatem już teraz zakładamy, że to rzeczywiście ta substancja” – powiedział Dorroch. Z jego relacji wynika, że dwaj mężczyźni szukali wielkanocnych prezentów w ogrodzie na obrzeżach Vaihingen an der Enz. Po znalezieniu butelki zawiadomili służby ratunkowe.
Duża akcja służb na miejscu znalezienia butelki z polonem-210
Odkrycie doprowadziło do szeroko zakrojonej operacji straży pożarnej i policji. Na miejscu zdarzenia znajdowało się 138 funkcjonariuszy i 41 pojazdów – w tym jednostka ochrony radiologicznej i jednostka ds. materiałów niebezpiecznych, a także specjalista ds. ochrony radiologicznej pracujący w elektrowni jądrowej. Przeprowadzony na miejscu pomiar radioaktywności dał wynik negatywny. Butelkę przejęło ministerstwo środowiska Badenii-Wirtembergii, które jest teraz odpowiedzialne za zbadanie jej zawartości.
Polon to pierwiastek chemiczny o wysokiej radiotoksyczności, a zatem bardzo szkodliwy dla zdrowia. Według Federalnego Urzędu Ochrony Radiologicznej (BfS), substancja ta jest szczególnie niebezpieczna w przypadku wdychania lub wchłaniania przez skórę przez otwarte rany. Agencja dpa przypomina, że krytyk Władimira Putina, były oficer rosyjskiego wywiadu Aleksandr Litwinienko zmarł w Londynie w 2006 roku po ataku polonem-210.
Czytaj także: Policja sprawdza, kto założył podsłuch. – Prowadzimy dochodzenie. Wyjaśniamy, co to za urządzenie i skąd się wzięło – informuje Anna Jaworska-Wojnicz, rzeczniczka kaliskiej policji. Kaliscy radni mają swoje podejrzenia. Trop prowadzi do rywalizujących grup radnych PiS – pisze Janusz Jaros na Wyborcza.pl
Piotr Szmidt (PAP)












