-
Denga występowała wcześniej głównie w tropikach, ale obecnie pojawia się w kolejnych regionach świata z rekordową liczbą przypadków.
-
Wirus dengi przenoszony przez komary, takie jak Aedes aegypti, rozprzestrzenia się na nowe tereny, w tym także do Europy, na skutek zmian klimatu i łagodniejszych zim.
-
W 2024 roku na świecie odnotowano ponad 14 milionów przypadków dengi, co stanowi najwyższą liczbę w historii, znacznie przekraczając wcześniejsze dane.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Denga to infekcyjna choroba wirusowa, którą łatwo rozpoznać po charakterystycznej wysypce na skórze, jak również po gorączce, osłabieniu, bólach stawów itd. Wysypka jak przy odrze jest jednak charakterystyczna.
Do tej pory denga była określana jako choroba tropikalna, a zapadnięcie na nią groziło nam np. w południowej Azji, na Nowej Gwinei, w Afryce czy Ameryce Łacińskiej. I mogło się to skończyć źle, nawet zgonem. Denga jest bowiem groźną chorobą. Znana jest od starożytności, gdzie w III wieku n.e. opisywano ją z Chin. W 1906 r. potwierdzono przenoszenie wirusa przez komary z rodzaju Aedes.
To bardzo popularne komary, do których należą także gatunki występujące w Polsce. Nie wszystkie jednak są wektorami dengi. Za przenoszenie tej choroby odpowiada n.in. komar egipski czyli Aedes aegypti, który jest gatunkiem pochodzącym z Afryki. Rozprzestrzenia się jednak na nowe tereny, także Europy. Informowaliśmy w Zielonej Interii, że owad ten pojawił się w niektórych miejscach kontynentu europejskiego np. nad Morzem Czarnym. Jest również na Cyprze. Złożenie przez niego jaj na lotnisku Heathrow w Londynie, do czego doszło w październiku, świadczy o tym, że komary te przedostają się także tędy. I one również nieuchronnie muszą dotrzeć do Polski, o ile już nie dotarły.
Zmiana klimatu mocno działa na komary tropikalne
Komary tropikalne, a co za tym idzie również choroby tropikalne przenoszą się w nowe miejsca wraz ze zmianą klimatu i wzrostem temperatury. Zyskują nowe możliwości rozwoju, jakich dotąd nie miały. Łagodniejsze zimy sprawiają, że mogę przetrwać. W efekcie Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) podaje gwałtowne wzrosty zachorowań na denę poza terenami tropikalnymi, chociażby w Stanach Zjednoczonych.
W 2024 r. odnotowano prawie 4 tys. przypadków dengi w Stanach Zjednoczonych, co stanowi rekordową liczbę i znacznie przekracza średnią roczną notowaną do tej pory. Wielu chorych to osoby, które podróżowały, zatem nie mówimy jeszcze o stałym wzroście zachorowań na skutek częstszej obecności komarów tropikalnych na tych szerokościach geograficznych, ale wszystko ku temu zmierza.

Wzrosty zachorowań na dengę są rekordowe
„Morbidity and Mortality Weekly Report” pisze o wzroście liczby zachorowań jako o stałej introdukcji. „Chociaż te introdukcje nie doprowadziły do większych ognisk w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych, wskazują one na rosnące ryzyko lokalnych zakażeń, podkreślając potrzebę wzmocnionego nadzoru, kontroli wektorów oraz gotowości i reagowania na obecność komarów Aedes aegypti i Aedes albopictus, które występują w wielu miejscach zarówno we wschodnich, jak i zachodnich Stanach Zjednoczonych i stanowią stałe ryzyko transmisji dengi na nowych obszarach”.
Podobnie rzecz ma się z Europą. Tu także mamy wzrosty, a według Światowej Organizacji Zdrowia w 2024 r. na świecie odnotowano ponad 14 milionów przypadków dengi, co stanowi najwyższy w historii. To ponad dwukrotnie więcej niż w 2023 r. także rekordowym. To znaczy, że choroba rozprzestrzenia się geometrycznie.
Danych z 2005 r. nie ma jeszcze pełnych, ale wiadomo o co najmniej 6 mln zachorowań zgłoszonych. Ich rzeczywista liczba może być o wiele wyższa.












