Sąd Najwyższy uznał, że dekret Donalda Trumpa łamie 14. poprawkę do konstytucji. Przepis ten mówi, że „każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu (jurysdykcji), jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje”. Obok USA podobne przepisy mają 34 inne państwa – większość to kraje obu Ameryk.
Dekret wykonawczy Donalda Trumpa, podpisany przez niego w pierwszym dniu drugiej kadencji, odbiera prawo do obywatelstwa dzieciom rodziców przebywających w USA nielegalnie lub na podstawie wiz nieimigracyjnych (m.in. biznesowych, studenckich, turystycznych). Prawnicy rządu twierdzili, że takie osoby nie podlegają „zwierzchnictwu” USA, choć historycznie słowa te wykluczały jedynie dzieci obcych dyplomatów. Dekret formalnie nie wszedł w życie, bo był blokowany przez sądy niższych instancji.
Sąd Najwyższy unieważnił dekret Donalda Trumpa
Opinie sędziów Sądu Najwyższego USA w tej sprawie były zaskakująco podzielone. Sześciu z dziewięciu sędziów uznało dekret Trumpa za nielegalny, jednak jeden z nich, powołany przez Trumpa Brett Kavanaugh, uznał, że nie łamie on konstytucji, a jedynie ustawę Kongresu.
Reprezentujący opinie większości prezes sądu John Roberts (powołany przez George’a W. Busha) zaznaczył, że prawo do uzyskania w ten sposób obywatelstwa ma szczególne znaczenie w „kraju imigrantów”, jakim jest Ameryka. Trzech konserwatywnych sędziów w zdaniach odrębnych argumentowało z kolei, że prawo ziemi to „pozostałości z mroku średniowiecza”.
Trump grozi przeprowadzeniem ustawy przez Kongres
Orzeczenie sędziów Donald Trump skomentował w mediach społecznościowych. „Sąd Najwyższy podtrzymał prawo do obywatelstwa z urodzenia, co jest bardzo niekorzystne dla naszego kraju, ale możemy to łatwo naprawić ustawodawstwem w Kongresie przy wsparciu Prezydenta, co zostało ustalone w trakcie tego procesu. Nie potrzebujemy długiej i uciążliwej poprawki do Konstytucji. Kongres powinien JUŻ DZIŚ zacząć prace, by położyć kres kosztownemu i niesprawiedliwemu dla naszego kraju prawu do obywatelstwa. Będą mieli moje pełne i całkowite poparcie” – zadeklarował.
W kolejnym wpisie Trump poinformował z kolei o swojej wygranej w sprawie dotyczącej prawa prezydenta do zwalniania władz niezależnych agencji. Sprawa dotyczyła zwolnienia członkini Federalnej Komisji Handlu Rebeki Slaughter, ale odnosiła się do wyroku z 1935 roku, w którym Sąd Najwyższy orzekł, że prezydent Franklin Delano Roosevelt nie miał prawa zwolnić członka Federalnej Komisji Handlu. „Decyzja sądu przywraca ogromną władzę prezydentowi. To zaszczyt być tym prezydentem, który po tylu latach WYGRAŁ tę niezwykle ważną i zaciętą sprawę. Odnieśliśmy też inne dobre zwycięstwa, a także ponieśliśmy porażkę w sprawie obywatelstwa z urodzenia (…). Partia Republikańska została potraktowana bardzo sprawiedliwa przez Sąd Najwyższy” – napisał.
„Jeśli się tu urodziłeś, jesteś obywatelem”
„Ta historyczna decyzja potwierdza, że to Konstytucja, a nie prezydent, definiuje, kto może zostać obywatelem” – skomentowała organizacja American Civil Liberties Union, zajmująca się ochroną praw człowieka.
„Miliony Amerykanów wierzą w obietnicę 14. Poprawki: Jeśli się tu urodziłeś, jesteś obywatelem. Tą decyzją sąd zamknął drzwi prezydentowi Trumpowi, próbującemu podważyć 14. Poprawkę i ocalił samą istotę tego narodu. Dzieci i rodziny w całych Stanach Zjednoczonych będą oszczędzone przed dalszym chaosem i okrucieństwem” – dodano.
Współautor: z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
Redagowała Wiktoria Beczek












