-
Sokolik czerwonooki jest jednym z najmniejszych ptaków drapieżnych, który ustanowił rekord w wykorzystywaniu bardzo małego terytorium łowieckiego.
-
Ptak ten korzysta z rozległych gniazd budowanych przez afrykańskie gatunki wróblowatych i dzięki ich kolonijnemu trybowi życia może wyżywić się bez konieczności dalekich wędrówek.
-
Sokolik czerwonooki zamieszkuje gniazda swoich potencjalnych ofiar, a ptaki wróblowe tolerują jego obecność w zamian za ochronę przed gadami, co skutkuje nietypową współpracą.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zaledwie 20 cm długości mierzy sokolik czerwonooki, jeden z najmniejszych sokołów żyjących na świecie. Jest niewiele większy od wróbla i większości swoich ofiar. Miałby problem, aby upolować zdobycz przy tak niewielkich gabarytach, gdyby nie pewien niezwykły układ, który zawarł z ofiarami. Ten układ pozwolił mu pobić absolutny rekord świata.
Rekord wyliczony przez naukowców Uniwersytetu w Kapsztadzie w Republice Południowej Afryki. Mówimy bowiem o ptaku afrykańskim, który zamieszkuje dwa fragmenty tego kontynentu. Jeden podgatunek zamieszkuje Sudan Południowy, Etiopię, Somalię oraz Kenię, a drugi jest mieszkańcem właśnie południowych obszarów Afryki, od Angoli po Republikę Południowej Afryki. Ten zasięg nie jest przypadkowy.
Jest on ściśle związany z występowaniem ptaków, które nie są większe od samego sokolika. To krewni naszych wróbli, w których obfituje kontynent afrykański. Afryka to kontynent o ogromnym bogactwie ptaków wróblowych, zwłaszcza tych należących do rodziny wikłaczy. Wiele gatunków afrykańskich wikłaczy i gatunków wróbli charakteryzuje się tym, że gniazdują gromadnie. Przy czym gromadnie to w zasadzie mało powiedziane. Ich kolonie w Afryce mogą sięgać tysięcy, a w niektórych wypadkach nawet milionów osobników.
Wiele z tych ptaków buduje wtedy wspólne gniazda na rozłożystych konarach drzew sawanny czy afrykańskiego lasu, przy czym gniazda te zaczynają przypominać napowietrzne miasta. Zlewają się w jedną wielką budowlę, z wieloma wejściami, a ptaki zasiedlają je masowo. To jedne z największych skupisk ptaków, jakie istnieją na świecie.
Wróble, wikłacze, bawoliki tworzą gigantyczne kolonie
Przykładami takich ptaków są wikłacz czerwonodzioby, żyjący w stadach po kilka milionów osobników, a także bawolik czerwonodzioby i bawolik białogłowy, wreszcie bardzo przypominający nasze wróble ptak zwany tkaczem. Tkacze żyją w południowej Afryce, gdzie budują bardzo rozległe gniazda, jakich u naszych wróbli nie znajdziemy w takiej formie. Ich platformy z daleka wyglądają jak wielkie narośla na drzewach. Niektóre kolonie sięgają do 7 metrów długości i ważą tonę. Gniazda wikłaczy mogą być jeszcze większe.
Podobnie zachowują się wróble takiej jak wróbel czarnogłowy z południowej Afryki, który ma bardzo rozbudowane zachowania społeczne, większe niż nasze polskie ptaki, a także wróbel siwogłowy, wróbel blady i inne.
Te kolonijne ptaki budują tak rozległe napowietrzne miasta, że przyciągają wzrok drapieżników. Sokolika czerwonookiego także, przy czym on postanowił nie tylko zapuścić się w pobliże ich kolonii, by zapolować. Szuka czegoś więcej, szuka lokum.
Sokolik zwarł układ ze swoimi ofiarami. Wygląda na patologię
W obliczu tak potężnych systemów gniazdowych wróbli, tkaczy, wikłaczy czy bawolików sokoliki czerwonookie przestały same budować swoje gniazda. Korzystają z konstrukcji innych ptaków, co brzmi nieco masochistycznie. To wszak są ich potencjalne ofiary. Zamieszkać u swojej ofiary w domu to ciut patologiczne. A jednak tak właśnie się dzieje w Afryce, co więcej – kolonijne ptaki wróblowe nie zamierzają sokolików przeganiać.
To pewien niezwykły układ, który został zawarty przez kolonie ptaków wróblowych oraz sokoliki. Te nieduże ptaki drapieżne dzięki temu układowi mogą wyprowadzać swoje lęgi bez przeszkód, a chmara właścicieli kolonii w ogóle nie reagujeą. Nie reagują nawet wtedy, gdy sokolik przynosi swoim pisklętom pokarm zrabowany z ich gniazd, złożony z ich dzieci. Przynosi go zza ściany, przy minimalnym wysiłku. Nie musi nigdzie daleko latać, by go zdobyć, gdyż pod nosem ma tysiące, a niekiedy miliony ptaków i ich piskląt.

Badacze z Uniwersytetu w Kapsztadzie obliczyli nawet, że sokolik czerwonookli jest absolutnym rekordzistą wśród drapieżnych ptaków. Ornitologowie spędzili cztery sezony lęgowe w rezerwacie Tswalu Kalahari w Republice Południowej Afryki, gdzie wyposażyli 13 dorosłych sokolików w nadajniki GPS ważące mniej niż dwa gramy. Obserwowali ich aktywność, ruchy, przemieszczanie się. Wnioski są takie, że w sezonie lęgowym przeciętny sokolik wykorzystywał do zdobywania pokarmu zaledwie 0,93 kilometra kwadratowego.
Sokolik nie musi się nigdzie daleko ruszać
W „Journal of Raptor Research” czytamy, że łowiecki areał lęgowy sokolika czerwonookiego to najmniejszy areał dziennego drapieżnika kiedykolwiek śledzonego za pomocą GPS. Co więcej, chociaż u ptaków drapieżnych takich jak sokoły, orły, jastrzębie to samica jest z reguły większa i to ona patroluje większe obszary w poszukiwaniu jadła, to u sokolików ta reguła nie działa. Obydwoje rodzice przeszukują taki sam obszar kolonii. „To wysoki stopień współodpowiedzialności rodzicielskiej w krytycznym okresie wychowywania piskląt” – mówią naukowcy.
To pokłosie tego, że sokolik nie musi latać daleko, by zdobyć pokarm. Jest w zasadzie w sytuacji komfortowej w porównaniu z innymi powietrznymi drapieżnikami. Ta dziwna sytuacja z Afryki długo zastanawiała ornitologów. Przecież gdyby właściciele kolonii zebrali się licznie, to dziesiątki czy setki ptaków mogłoby zadziobać, stratować i zabić niedużego sokolika, zabić jego pisklęta, zniszczyć lęgi. Nie robią tego, gdyż układ obejmuje płacenie mu haraczu w postaci części swoich piskląt w zamian za … usługi.
To walka z większym wrogiem, jakim są gady takie jak węże czy jaszczurki wspinające się po drzewach. Scynki na przykład wyspecjalizowały się w plądrowaniu gniazd wikłaczy, zjadają ich jaja i pisklęta. Niektóre węże jak dysfolidy, które w południowej Afryce są mistrzami poruszania się wśród drzew, ale także mamby czy afrykańskie kobry wkraczają do gniazd wikłaczy. Ich długie, idealnie stworzone do tego ciała sprawiają, że ptaki są bezradne.
Może jednak coś zaradzić sokolik. Ten nieduży ptak szponiasty potrafi skutecznie polować na gady i robi to namiętnie, uznając zdaje się te zwierzęta za swój przysmak. Nieduży sokół ma zresztą specjalne techniki polowania na gady. Chwyta je mianowicie ostrymi szponami za ogon i z impetem zdejmuje z gałęzi. Rzuca nimi następnie o inną albo ląduje na niej ze zdobyczą. Pazury przytrzymują głowę i ogon, unieruchamiając gada. Cios ostrego dzioba kończy jego życie.
Za to ptaki zakładające potężne kolonie są skłonne zapłacić daninę.













