-
Jarosław K., uczestnik incydentu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, był wcześniej zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji.
-
Mężczyźni weszli do biura obywatelki Ukrainy na uczelni, tłumacząc się chęcią sprawdzenia działalności biura; zostali zatrzymani po zgłoszeniu sprawy na policję.
-
Prokuratura postawiła im zarzuty zniesławienia oraz prowadzi dochodzenie dotyczące nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Polsat News potwierdził w źródłach zbliżonych do służb, że Jarosław K. służył w przeszłości w Wojskach Obrony Terytorialnej, konkretnie w Wielkopolskiej Brygadzie WOT. W marcu tego roku został zatrzymany przez ABW. Informacje jako pierwszy podał tvn24.pl.
Jak informowała „Gazeta Wyborcza”, do zatrzymania doszło 30 marca w Poznaniu. Dziennik wskazywał, że dziewięć dni wcześniej Jarosław K. brał udział w „wiecu prorosyjskiego i antyzachodniego ruchu Rodacy Kamraci w Warszawie”.
Incydent w Poznaniu. Jeden z mężczyzn był w przeszłości zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa
„GW” wskazywała, że K. usłyszał zarzuty brania udziału w działalności obcego wywiadu lub działania na jego rzecz, przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Z nieoficjalnych informacji wynika, że chodzi o ruchy przeprowadzane od lipca 2023 r. do kwietnia 2024 r.
Oświadczenie w sprawie wydało też WOT. Jak wynika z komunikatu, 1 kwietnia prokuratura poinformowała dowódcę 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej o zatrzymaniu żołnierza.
„Niezwłocznie po otrzymaniu informacji dowódca brygady podjął decyzję o natychmiastowym zwolnieniu wyżej wymienionego z pełnienia Terytorialnej Służby Wojskowej” – poinformowano.
Ostatecznie sąd nie wydał zgody na tymczasowe aresztowanie. Tłumaczono, że na obecnym etapie dochodzenia stwierdzenie, że istnieje duże prawdopodobieństwo działania na rzecz rosyjskiego wywiadu, byłoby przedwczesne. Stwierdzono też, że nie ma na to dowodów.
„Kontrolerzy” z Poznania usłyszeli zarzuty. Dochodzenie obejmuje także nawoływanie do nienawiści
Incydent na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu dotyczy wizyty dwóch mężczyzn, którzy domagali się wejścia do jednego z pomieszczeń w budynku uczelni, w którym znajduje się biuro prowadzone przez obywatelkę Ukrainy.
– Chcielibyśmy zobaczyć, czy nie wspieracie państwo Stepana Bandery – powiedzieli mężczyźni, którzy tłumaczyli, że chcą sprawdzić, co znajduje się w pomieszczeniu.
Nagranie z zajścia umieszczone zostało w sieci. Mężczyźni wskazywali na nim, że chcą „skontrolować” biuro, bo „Ukraina jest wrogo nastawiona do Polski”. Kobieta na to nie pozwoliła. Powiedziała, że legalnie prowadzi działalność i szanuje Polaków.
Poszkodowana zgłosiła sprawę na policję, a mężczyźni zostali zatrzymani. W czwartek Prokuratura Okręgowa poinformowała, że usłyszeli zarzuty zniesławienia. Nie przyznali się do winy.
Jeden z podejrzanych odmówił składania wyjaśnień, a drugi „oświadczył, że udał się na uniwersytet, ponieważ chciał sprawdzić czy wynajmowane są na nim pomieszczenia firmie, która sprowadza cudzoziemców”.
Wobec mężczyzn zastosowano dozór policyjny oraz zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzoną. Grozi im kara grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku.
Dochodzenie prowadzone w sprawie dotyczy również nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, którego przykłady odnotowano w komentarzach umieszczonych w internecie pod filmami z incydentu.
-
Niemiecka policja na granicy jest coraz bardziej przeciążona. „Tak nie da się pracować bez końca”
-
Ciało na dnie 100-metrowego komina. To może być zaginiony 17-latek













