-
Naukowcy z Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego stwierdzili, że humbak pływający w Morzu Bałtyckim może być poważnie chory.
-
Humbak o imieniu Hartwin był obserwowany w różnych miejscach Morza Północnego i Norweskiego, po czym wpłynął na wody bałtyckie i nie opuścił ich przez wiele tygodni.
-
Organizacja dokumentująca wędrówki wielorybów wyraziła poważne zaniepokojenie pogarszającym się stanem humbaka, a duński ekspert uważa, że zwierzę najprawdopodobniej utknie na mieliźnie lub umrze.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Oznacza to, że może się powtórzyć sytuacja z humbakiem imieniem Timmy, który na Morzu Bałtyckim pojawił się wiosną. Po wielu tygodniach walki o niego, wielu próbach ściągnięcia go z mielizny, na którą bezustannie wpadał, ostatecznie za prywatne pieniądze została podjęta próba odholowania go na Morze Północne. Nieudana, wieloryb zginął po drodze w Kattegacie.
Latem mamy w Bałtyku humbaka kolejnego, co jest wielce zatrważające. Pokazuje bowiem, że te znane z dalekich migracji wieloryby coraz częściej zaczynają wpływać na Bałtyk i mają potem nierzadko problemy, aby się z niego wydostać. Morze Bałtyckie nie jest odpowiednie dla wielorybów, zbyt płytkie, a przede wszystkim – zbyt mało zasolone.
Humbak nazwany Hartwin jest obserwowany od czerwca, gdy widziano go w pobliżu Bloemendaal w Holandii. Od tego czasu donoszono o jego obserwacjach u wybrzeży Lofotów w Norwegii, w cieśninie Moray Firth w Szkocji, u wybrzeży South Shields w Anglii oraz ponownie w wodach holenderskich. Cały czas zatem kręcił się po Morzu Norweskim i Morzu Północnym, aż wreszcie z nieznanych przyczyn podjął decyzję o wpłynięciu na wody bałtyckie. Niemieckie Muzeum Oceanograficzne potwierdziło doniesienia, że nie opuścił tego morza, ale dotarł nawet w okolice Heiligenhafen. To już daleko za wodami duńskimi, w kierunku Kilonii w Szlezwiku-Holsztynie.
Nowy humbak może doświadczyć tego, co przeżył Timmy
To nasuwa skojarzenia z losem, jakiego doświadczył wiosną Timmy. Humbak nie opuszcza Bałtyku od tygodni, a organizacja „Stranded No More” (czyli Żaden Więcej Nie Utknie), która od miesięcy dokumentuje wędrówki wielorybów, wyraziła poważne zaniepokojenie, gdyż pojawienie się zwierzęcia w tak płytkich wodach u wybrzeży Heiligenhafen to najgorszy możliwy dla niego scenariusz.
Na dodatek wiele wskazuje na to, że stan wieloryba się pogarsza. Tak przynajmniej uważa organizacja. Pływanie w mało zasolonych wodach bałtyckich to ogromne obciążenie dla walenia. Duński ekspert ds. morza, Heiko Buch-Illing, wyraził już w „Saarbrücker Zeitung” swoje obawy, że w związku z tym osłabiony wieloryb najprawdopodobniej utknie na mieliźnie lub umrze. Wpłynięcie na płyciznę najczęściej u tych zwierząt jest oznaką dużego osłabienia.
Zwierzę w wodach Morza Bałtyckiego pływa od dawna i bardzo chaotycznie. Już dwa tygodnie temu zjawiło się koło Flensburga, a zaledwie cztery dni później pływał setki kilometrów na północ, w pobliżu Aarhus w Danii. To nie wygląda dobrze.
Wieloryb jest obserwowany, ale niewiele można zrobić w kwestii ukierunkowania go na wypłynięcie z Morza Bałtyckiego, co mogłoby się odbyć przez cieśniny duńskie.














