„Tyrania osiągnęła dziś nowy poziom. Śledczy z prokuratury pojawili się bez zapowiedzi w budynku obsługującym serwery Fideszu z zamiarem przejęcia całego systemu komunikacji i baz danych partii. Coś takiego nie miało miejsca na Węgrzech od upadku komunizmu w 1990 roku” – czytamy w poście opublikowanym przez Fidesz we wtorek 21 lipca na Facebooku.
„Plan Tiszy (partii premiera Pétera Magyara – red.), aby wyeliminować Fidesz, a wraz z nim opór wobec tyranii środkami politycznymi, poniósł porażkę. Dlatego TISZA próbuje doprowadzić do prawnego zablokowania Fideszu. Fidesz nie ulegnie ani politycznym, ani prawnym groźbom, nie ustąpi i przeciwstawi się brutalnej tyranii Tiszy” – zadeklarowali przedstawiciele partii.
Prokuratura zajęła mienie należące do Fideszu
„Według informacji Fideszu śledczy przeszukali dziś serwery partii Viktora Orbána i zajęli je. Czekamy na oświadczenie prokuratury!” – napisał Péter Magyar na Facebooku. Śledczy przekazali mediom, że przeszukali biuro Fideszu i zajęli mienie partii w związku ze śledztwem, które prowadzi prokuratura z Bács-Kiskun.
Rzeczniczka prokuratury Marianna Bodó powiedziała portalowi 24.hu, że sprawa dotyczy defraudacji oraz innych przestępstw. Poinformowała, że chodzi o aferę wokół Narodowego Funduszu Kultury. Nie chciała jednak podać szczegółów sprawy.
Zatrzymanie byłego wiceprezesa Narodowego Funduszu Kultury
W kwietniu pojawiły się informacje, że środki, którymi dysponował Narodowy Fundusz Kultury, rozdawano osobom związanym z Fideszem. W ramach tego procederu miało do nich trafić nawet kilkanaście miliardów forintów. W czerwcu zatrzymano w tej sprawie Balázsa Búsa, byłego wiceprezesa Narodowego Funduszu Kultury, który był działaczem Fideszu.












