-
Na strzeżonej plaży w Sopocie siedmiolatek zniknął rodzicom z oczu, ostatni raz był widziany w wodzie.
-
W trakcie akcji poszukiwawczej utworzono dwa łańcuchy życia, a działania prowadzone były z lądu, wody i powietrza.
-
Po około 24 minutach chłopiec został odnaleziony cały i zdrowy na brzegu, a ratownicy apelują o stały nadzór dorosłych nad dziećmi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do groźnego zdarzenia doszło w piątek. O godzinie 14.15 do ratowników z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Sopocie zgłosił się rodzic, który od 20 minut nie mógł odnaleźć swojego siedmioletniego syna. Chłopiec po raz ostatni widziany był w wodzie.
Zgłoszenie zostało potraktowane bardzo poważnie. Niezwłocznie rozpoczęły się działania poszukiwawczo-ratownicze. „W celu jak najszybszego odnalezienia chłopca utworzono dwa tzw. łańcuchy życia” – poinformowało sopockie WOPR.
To metoda poszukiwania zaginionej osoby w wodzie, gdzie plażowicze łapią się za ręce, tworząc sznur ludzi i przeszukują dno oraz toń. Dzięki tej technice w stosunkowo krótkim czasie można przeszukać znaczny obszar, jednocześnie asekurując się wzajemnie.
Zdjęcia z akcji zostały udostępnione w mediach społecznościowych.
Plażowicze utworzyli łańcuchy życia. Szukali siedmiolatka
Ratownicy prowadzili akcję jednocześnie z lądu, wody, jak i z powietrza. Do tych ostatnich działań został wykorzystany dron.
Akcja zakończyła się o 14.39, czyli po 24 minutach od chwili, kiedy zaniepokojony rodzic zgłosił zaginięcie chłopca. Na szczęście siedmiolatek został odnaleziony cały i zdrowy na brzegu.
Ratownicy zaapelowali za pośrednictwem mediów społecznościowych do wszystkich rodziców i opiekunów o zachowanie szczególnej czujności podczas wypoczynku nad wodą.
„Dzieci powinny przez cały czas pozostawać pod opieką osoby dorosłej” – przypomina WOPR, dodając, że wspólne spędzanie czasu nad wodą oraz stały nadzór nad najmłodszymi to najlepszy sposób, aby zapobiec podobnym niebezpiecznym sytuacjom.
-
Tragedia na hiszpańskiej plaży. Spał na piasku, kierowca go nie zauważył
-
Osiem razy rzucał się do wzburzonego morza. Został okrzyknięty bohaterem













