-
Jeremy Clarkson ocenił, że tegoroczne zbiory na jego farmie są stracone z powodu długotrwałej suszy i wysokich temperatur.
-
Prowadzenie gospodarstwa przekonało Clarksona do istnienia zmian klimatu, choć nie planuje on zmieniać swojego stylu życia ani przedsięwzięć motoryzacyjnych.
-
Clarkson zauważył, że pogoda odgrywa kluczową rolę w rolnictwie, a nieprzewidywalne warunki mogą prowadzić do strat dla rolników.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Diddly Squat Farm w hrabstwie Oxfordshire ma około 1000 akrów, czyli ponad 400 hektarów. Clarkson kupił ją w 2008 r., ale sam zajął się gospodarstwem dopiero w 2019 r. Od tego czasu jego zmagania z rolnictwem pokazuje serial „Farma Clarksona”. Szybko przekonał się przy tym, że o powodzeniu upraw często decyduje coś, nad czym rolnik nie ma żadnej kontroli: pogoda.
W sierpniu Clarkson zamieścił w mediach społecznościowych prognozę zapowiadającą dalsze wysokie temperatury. „Moje zbiory i tak są już spisane na straty. Równie dobrze można się teraz cieszyć słońcem” – napisał. Był to kolejny cios po wyjątkowo suchym lecie. Lipiec 2026 r. był w Wielkiej Brytanii najsuchszy od początku pomiarów prowadzonych od około 190 lat.
Problemy nie kończą się na gospodarstwie telewizyjnego prezentera. Brytyjscy rolnicy ostrzegają przed słabymi zbiorami i gorszą jakością warzyw. Tim O’Malley z firmy Nationwide Produce mówił BBC Radio 5 Live, że sytuacja jest „tak zła, jak jeszcze nigdy”. Do sklepów mogą trafiać mniejsze warzywa, a ich ceny mogą wzrosnąć. Brytyjczycy zaczęli też latem sprowadzać brokuły i sałatę z Hiszpanii, choć o tej porze roku zwykle nie było to potrzebne.
Farma zmieniła zdanie Clarksona o klimacie
Jeszcze kilkanaście lat temu Clarkson był jednym z najbardziej rozpoznawalnych medialnych przeciwników działań na rzecz klimatu. W programach motoryzacyjnych i felietonach regularnie wyśmiewał ekologów oraz pomysły ograniczania emisji. W 2011 r. deklarował: „Doskonale zdaję sobie sprawę z problemów środowiska i nadal mnie one nie interesują”.
Później tłumaczył, że część podobnych wypowiedzi wynikała z roli, którą odgrywał w telewizji. W rozmowie z „The Guardian” w 2024 r., pytany o wcześniejsze lekceważenie globalnego ocieplenia, odpowiedział: „To było częścią karykatury. To był żart”. Jednocześnie przyznał, że prowadzenie gospodarstwa zmusiło go do znacznie uważniejszego przyglądania się pogodzie.
Rolnik musi wiedzieć, ile spadło deszczu, kiedy można wjechać maszynami na pole, kiedy siać i czy gleba ma wystarczająco dużo wilgoci. Clarkson zaczął więc obserwować rzeczy, którymi wcześniej niemal się nie zajmował. „To dzieje się naprawdę szybko. W ciągu ostatnich pięciu lat zauważyłem tutaj ogromną zmianę” – mówił w 2024 r. Zwracał uwagę między innymi na łagodniejsze zimy. Śnieg, który wcześniej potrafił odcinać okoliczne gospodarstwa, niemal przestał się pojawiać.
W czerwcu 2026 r. Clarkson mówił już o zmianie klimatu bez wcześniejszej ironii. „Zajęło mi sporo czasu, żeby zrozumieć zmiany klimatu” – przyznał w rozmowie z Times Radio. Wskazywał między innymi na dwie kolejne wyjątkowo suche wiosny i ich wpływ na plony. „Rekordy są bite każdego dnia. Nie ma więc wątpliwości, że klimat się zmienia” – stwierdził.
Clarkson uwierzył w zmianę klimatu, ale nie został ekologiem
Uznanie, że klimat się zmienia, nie oznacza jednak, że Clarkson przyjął postulaty ruchów ekologicznych. Nadal nie zamierza rezygnować z samochodów z dużymi silnikami spalinowymi ani przechodzić na auta elektryczne. Nie planuje też gruntownie zmieniać swoich przedsięwzięć, by ograniczyć ich emisje.
Jego pub The Farmer’s Dog korzysta z prądu wytwarzanego przez generator na olej napędowy. Clarkson tłumaczy, że podłączenie budynku do sieci elektroenergetycznej kosztowałoby ponad 200 tys. funtów. Pytany w Times Radio, co sam mógłby zrobić dla klimatu, odpowiedział: „Co miałbym zmienić w swoim życiu, żeby rzeczywiście zrobiło to jakąś różnicę?”.
Podobnie wypowiadał się dwa lata wcześniej. „Nie będę jeździł Teslą. Mam chyba dziesięć samochodów, wszystkie z silnikami V8. Nie sądzę, żeby samochody elektryczne cokolwiek rozwiązywały” – mówił „The Guardian”. Clarkson przekonywał, że skutecznych sposobów ograniczenia zmiany klimatu należy szukać przede wszystkim w nowych technologiach. „Potrzebujemy tutaj nauki, nie polityki. Nauka w końcu to rozwiąże. Zawsze rozwiązuje” – twierdził.

Jego stanowisko zmieniło się więc tylko częściowo. Clarkson nadal krytykuje wiele działań ekologów i nie zamierza znacząco zmieniać własnego stylu życia. Przestał jednak podważać samą zmianę klimatu. Coraz częściej mówi o niej z punktu widzenia rolnika, któremu brak deszczu albo nadmierne opady mogą zdecydować o wyniku całego sezonu.
Pogoda może przesądzić o zarobku rolnika
Rolnictwo szybko pokazało Clarksonowi, dlaczego pogoda nie jest dla rolników tematem do teoretycznych sporów. Nadmierne opady mogą uniemożliwić siew albo zniszczyć uprawy. Susza hamuje wzrost roślin i zmniejsza plony. Kilka tygodni złej pogody wystarczy, żeby cały sezon zakończył się stratą.
Pierwszy sezon przyniósł gospodarstwu zaledwie 144 funty zysku. Clarkson wielokrotnie zaznaczał, że znajduje się w wyjątkowo wygodnej sytuacji, ponieważ utrzymuje się przede wszystkim z telewizji i innych przedsięwzięć. Większość rolników takiego zabezpieczenia nie ma. „Większość rolników nie ma programów telewizyjnych i oni są w czarnej dupie” – mówił „The Guardian”.
Wyjaśniał też, jak łatwo gospodarstwo może znaleźć się pod kreską. „Nie stać ich na olej napędowy, nie stać ich na nasiona, a do tego istnieje ryzyko, że pogoda będzie zupełnie nie taka, jak trzeba, i wszystko okaże się bez sensu i pójdzie na marne” – mówił o innych rolnikach.
Przed piątym sezonem telewizyjnego show ujął sprawę jeszcze prościej. „Rolnictwo byłoby łatwiejsze, gdybyśmy mieli przewidywalną pogodę i rozsądny rząd. Ale ponieważ nie mamy ani jednego, ani drugiego, łatwe nie jest” – mówił w rozmowie cytowanej przez „Metro”. Dodawał, że podobne skargi słyszy od rolników odwiedzających jego sklep i pub. Przyjeżdżają z Australii, USA, RPA, Polski czy Finlandii, a rozmowa szybko schodzi na pogodę i warunki prowadzenia gospodarstw.
Tegoroczna susza dopisała kolejny rozdział do tej zmiany poglądów. Clarkson przez lata patrzył na globalne ocieplenie głównie przez pryzmat sporów o samochody, emisje i ekologów. Na farmie problem stał się znacznie bardziej przyziemny: przez wiele tygodni potrzebował deszczu, a deszcz nie spadł.













