Według rzecznika DORSZ, w czwartek (17 września) cztery kilometry od granicy polsko-ukraińskiej spadł lub został zestrzelony dron. Ppłk Jacek Goryszewski powiedział PAP, że w związku z tym, iż był to szybko zbliżający się do granicy dron odrzutowy, zostały poderwane myśliwce, by zabezpieczyć polską przestrzeń powietrzną. Lotnictwo zakończyło operowanie o godzinie 12:46.
Na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego włączono syreny alarmowe w związku z zagrożeniem ataku z powietrza.
Premier Donald Tusk poinformował, że „bardzo blisko polskiej granicy, koło ukraińskiego Jagodzina, zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową, była bardzo masywna eksplozja”.
Kosiniak-Kamysz: to już nie są epizody, tylko kaskada zdarzeń
– Dron był obserwowany przez polskie systemy radiolokacyjne na 100 km przed granicą polsko-ukraińską. Utrzymywaliśmy nasze systemy obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej w najwyższej gotowości. Także wtedy, gdy zidentyfikowaliśmy rosyjski MIG-31, który był w powietrzu i było zagrożenie użycia broni przez Rosję – powiedział w Sejmie Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, który wrócił właśnie ze spotkania z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim na temat współpracy służb.
– Możemy spodziewać się ze strony Federacji Rosyjskich dalszych prowokacji, akcji sabotażu, szczególnie w okolicach przejść granicznych. To nie są epizody, tylko kaskada zdarzeń, cała strategia, mająca rozbić jedność sojuszu, zniechęcić do pomocy Ukrainie. Nie możemy się temu poddać, zwłaszcza w tak szczególnym dniu – 17 września, w rocznicę radzieckiego ataku. Ta data znów jest wykorzystywana, by Rosja pokazała swoje prawdziwe oblicze – stwierdził Kosiniak-Kamysz.
– Ataki dronów powtarzają się już nie codziennie, ale co kilkanaście godzin. Dlatego będziemy kontynuować wsparcie dla Ukrainy, przygotowujemy kolejną donację. Chciałbym, by stało się to jak najszybciej, po uwzględnieniu opinii sztabu generalnego – dodał.
Gawkowski o atakach Rosji: przegrywają
O tym, że Rosja się nie zatrzyma i najprawdopodobniej podkręci tempo ataków tuż pod progiem wojny, przekonany jest drugi z wicepremierów, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, z którym rozmawialiśmy w Sejmie.
– Wojna hybrydowa eskaluje. Rosja Polskę atakuje. Musimy zdawać sobie z tego sprawę. Dlatego polski rząd stawia wszystkie siły i środki po to, żebyśmy z tą eskalacją wygrywali i Rosję od polskiej granicy odpychali – przekonywał polityk.
Rządzący rozbudowują systemy alarmowania i systemy antydronowe. – Robimy wszystko, żeby żaden sabotaż w Polsce nie doszedł do skutku. Ale trzeba mieć świadomość, że Rosja będzie nas atakowała, bo chce zdestabilizować państwa w naszym regionie, w tym Polskę, by pojawiła się u nas panika. Im bardziej będzie atakowała, wykonywała różne dziwne chwyty, tym bardziej będziemy mieli świadomość, że przegrywa wojnę – stwierdził wicepremier w rozmowie z nami.
Na jakie możliwe scenariusze Polska, w tym przygraniczne samorządy muszą być gotowe? – Najtrudniejszym scenariuszem jest wojna. Nie chcę podkręcać atmosfery, ale wszystkie plany na konflikt zbrojny, kryzysy samorządy muszą posiadać. Jesteśmy w bardzo poważnym momencie – powiedział szef MON.
Więcej cyberataków
Czy ataków cybernetycznych ze strony Rosji też jest więcej niż dotychczas? – Już teraz widać, że jest ich więcej niż w roku ubiegłym. Każdego dnia Polska jest atakowana w cyberprzestrzeni. Jest najbardziej atakowanym państwem w Unii Europejskiej. Polska odpiera codziennie ponad 99 procent takich ataków, a są jeszcze ataki na infrastrukturę krytyczną, prąd, kanalizację. Wydajemy rekordowe pieniądze na cyberbezpieczeństwo, ale musimy mieć świadomość, że cyfrowa wojna z Rosją trwa – ocenia Gawkowski.
Jak dodaje, Polska jako pierwsza w Europie rozpoczęła systemową walkę z dezinformacją w infosferze: – Niedługo pokażemy, jak będzie ta walka wyglądała. Dajemy sygnały cyberterrorystom: stoimy na tym ringu z założonymi rękawicami. Będziesz Polskę atakował – będziesz za to karany.
Rosja zmieniła strategię
Jak przekazał wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, Rosja zmieniła swoją strategię uderzeń: – To nie są już ataki raz na tydzień-dwa w nocy, tylko jest to permanentne utrzymywanie gotowości bojowej Ukrainy, co wpływa również na nas.
Dlatego właśnie mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia alerty RCB dostają obecnie prawie każdego dnia. – Wnioski, które wyciągnęliśmy z tych ostatnich incydentów, są takie, że ludzie powinni dostawać informacje wcześniej. Więc za każdym razem, gdy trwa atak na zachodnią Ukrainę, ludzie w Polsce dostają jasną informację – dodał Tomczyk.
W ostatni weekend doszło przynajmniej do dwóch ataków dronowych w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy. Około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, dron uderzył w stację paliw i ciężarówkę. Kilka kilometrów od granicy trafiony został też pociąg relacji Kijów-Warszawa. Do tego fale Bałtyku wyrzuciły na plażę nieopodal Jarosławca rosyjski dron Gerbera 2, który – jak się okazało – miał głowicę bojową.












