Wybór nowego wicemarszałka Sejmu zaplanowano na piątek (18 września) – o funkcję tę rywalizują PiS i Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego. W sejmowym Prezydium jest wakat należny teoretycznie Prawu i Sprawiedliwości, które na początku kadencji bezskutecznie zabiegało o wybór na wicemarszałka Elżbiety Witek. Kandydatura byłej marszałkini jednak upadła, bo sejmowa większość nie chciała poprzeć osoby, która – w jej ocenie – wielokrotnie dopuściła się łamania regulaminu Sejmu w czasach rządów PiS.
Prawo i Sprawiedliwość do niedawna nie chciało słyszeć o zgłoszeniu kogokolwiek innego do Prezydium. Sytuacja zmieniła się po rozpadzie partii, gdy chęć na obsadę wakatu zaczął zgłaszać też Rozwój Plus. Wówczas PiS postanowiło postawić na Marcina Ociepę, byłego sekretarza stanu w MON. Klub Mateusza Morawieckiego zgłosił z kolei Marcina Horałę, byłego pełnomocnika rządu ds. CPK.
Ociepa sonduje kluby
Wynik piątkowego głosowania w sprawie nowego wicemarszałka Sejmu to wciąż kwestia otwarta. Według wtorkowych zapowiedzi marszałka Włodzimierza Czarzastego decyzja w tej sprawie miała być wspólna dla całej Koalicji 15 października. – Ale raczej będzie tak, że każdy klub zdecyduje indywidualnie – mówi nam jeden z ministrów. Spotkania klubów koalicyjnych zaplanowane są na czwartek wieczór i piątek rano.
Zgodnie z regulaminem Sejmu, do wyboru wicemarszałka potrzebna jest bezwzględna większość głosów (głosów „za” musi być więcej niż „przeciw” i wstrzymujących się) przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Bez poparcia przynajmniej części klubów koalicji rządzących wybór któregokolwiek z kandydatów nie będzie możliwy.
Obaj kandydaci, zarówno Ociepa, jak i Horała, od kilku dni – czy to osobiście, czy poprzez współpracowników – sondują posłów koalicji rządzących w sprawie piątkowego głosowania. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości rozmawiał ze wszystkimi klubami parlamentarnymi. – To były spotkania kurtuazyjne, pokazujące szacunek wzajemny, bo później – jeżeli miałbym zostać wybrany – to razem będziemy pracować w Prezydium – tłumaczy Ociepa w rozmowie z Gazeta.pl. – Jestem człowiekiem tak wychowanym, iż uważam, że jeżeli jestem oficjalnym kandydatem największego klubu parlamentarnego na wakat przynależny temu klubowi, to powinienem uprzejmie się zgłosić do każdego z klubów i poprosić o poparcie, co niniejszym czynię – dodaje.
Wygra Horała, czy posłowie wstrzymają się od głosu?
Szanse na wybór kandydata PiS wydają się jednak nikłe, bo większość naszych rozmówców z koalicji rządzącej deklaruje, że raczej poprze Marcina Horałę. – Moim zdaniem wygra Horała – przekonuje prominentny polityk Lewicy. Jednak przyznaje zarazem, że możliwa jest także opcja, w której większość posłów i posłanek koalicji wstrzyma się od głosu, przez co wyboru wicemarszałka w ogóle nie będzie.
Marcin Ociepa podkreśla, że wakat w Prezydium Sejmu to miejsce dla Prawa i Sprawiedliwości i jak ocenia, jeśli sejmowa większość podejmie w tej sprawie inną decyzję, wówczas złamie swoje wcześniejsze deklaracje w tej sprawie. (chodzi zapewne o deklaracje z 2023 r. składne m.in. przez Szymona Hołownię czy Marcina Kierwińskiego, że miejsce w Prezydium będzie czekać na kandydata PiS, ale ma być to ktoś inny niż Elżbieta Witek). – Będzie to złamanie zobowiązania KO i całej koalicji, że poprą kandydata Prawa i Sprawiedliwości na wicemarszałka, że ten wakat czeka na kandydata PiS – mówi Ociepa.
Marcin Horała też jednak nie jest pewien czy piątkowe głosowanie przebiegnie po jego myśli. – Bardzo na dwoje babka wróżyła – mówi polityk Rozwoju Plus, którego pytamy o to, co może wydarzyć się w piątek. Jak zauważa, jeśli posłowie się wstrzymają lub nie wezmą udziału w głosowaniu, de facto opowiedzą się przeciwko jego kandydaturze.
On jednak formalnie z klubami się nie spotkał (według naszych ustaleń były jedynie luźne, kuluarowe rozmowy z niektórymi posłami). – My Rozwój Plus stoimy na takim stanowisku: najlepiej, żeby wszystkie kluby miały swoich przedstawicieli w Prezydium, zgłosiliśmy taką zmianę (…). Niestety nie została ona poparta, została zamrożona głosami koalicji – przypomina Horała.
Chodzi o projekt uchwały Sejmu, który zwiększa liczbę wicemarszałków z sześciu do ośmiu, tak by Prezydium pomieściło przedstawicieli i PiS, i Rozwoju Plus i klubu Centrum, który w lutym powstał w wyniku rozłamu w Polsce 2050. Centryści również do niedawna rozważali zgłoszenie swego kandydata na wicemarszałka, ale ostatecznie zrezygnowali.
Bosak za kandydatem PiS
Prezydium Sejmu, oprócz marszałka Czarzastego, współtworzą obecnie wicemarszałkowie: Dorota Niedziela i Monika Wielichowska z KO, Szymon Hołownia z Polski 2050, Piotr Zgorzelski z Lewicy oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji. Ten ostatni zasugerował w środę w rozmowie w RMF FM, że poprze kandydaturę Marcina Ociepy. – Po pierwsze klub PiS wszedł z własnej listy – uważam, że w pierwszej kolejności prawo do nominowania w Prezydium powinni mieć ci, którzy weszli z własnej listy, po drugie dlatego, że klub PiS jest większy, a po trzecie dlatego, że wszystkie partie deklarowały od paru lat, że miejsce czeka na kandydata PiS – tłumaczył Bosak, pytany który klub – PiS, czy Rozwój Plus powinien obsadzić wakat w Prezydium Sejmu.












