W poniedziałek w ONZ rozpoczyna się prawdziwa polska dyplomacja.
Informowaliśmy już o planie prezydenta Karola Nawrockiego, otwiera się w nowym oknie. W Nowym Jorku jest też minister spraw zagranicznych.Radosław Sikorski weźmie udział w debacie wysokiego szczebla otwierającej 81. sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Ma też zaplanowane około 30 spotkań z reprezentantami naszego regionu i świata.
Co może z nich wyniknąć? ONZ wielokrotnie bowiem krytykował sam Donald Trump. Na początku roku prezydent USA stwierdził, że jego Rada Pokoju może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych. W zeszłym roku podkreślał, że ONZ jest nieskuteczne w rozwiązywaniu konfliktów i jedyne, co robi, to „pisze mocne listy i puste słowa”.
Czy zatem ONZ jest w ogóle potrzebna?
– Tak – mówi krótko dr Janusz Sibora. Ekspert ds. spraw międzynarodowych i badacz dyplomacji w rozmowie z Interią tłumaczy nieoczywistą rolę negocjacji w Nowym Jorku.
Kulisy rozmów w Nowym Jorku. „Wszystkie stoliki zajęte”
– Ataki Trumpa na ONZ jako organizację, która nie jest sprawcza, pokazują jego stosunek do ONZ. Działa on w sposób sprawczy, jednocześnie łamiąc prawo międzynarodowe. ONZ jest organizacją, która stanowi dokumenty prawa międzynarodowego. Sprawczość jest mniejsza od oczekiwanej, ale ONZ wykonuje pracę organiczną – mówi Interii Sibora.
Z polskiej perspektywy ONZ może wydawać się niepotrzebna, bo jak zaznacza nasz rozmówca – „jesteśmy w szczęśliwej sytuacji, że nic od ONZ teraz nie potrzebujemy„.
Większość państw na świecie potrzebuje jednak mediatora i arbitra, który daje przestrzeń do rozwiązywania konfliktów.
Krytyka ONZ skupia się też na Radzie Bezpieczeństwa. To główny organ organizacji, składa się z 15 członków, w tym pięciu stałych.
– Dobrze wiemy, jak wyglądają głosowania. Albo coś blokują Stany Zjednoczone, albo Rosja, albo Chiny. Jak ktoś jest mało doświadczony, to mówi, że te państwa i tak blokują głosowania i to nic nie daje. Ale jak ktoś zna mechanizmy ONZ, wie, że obok sali Rady jest duża restauracja albo kolejne gabinety, gdzie w trakcie jej posiedzeń dyplomaci prowadzą rozmowy. Wszystkie stoliki są zajęte – wskazuje Sibora.
Nasz rozmówca podkreśla, że to właśnie istota mechanizmu ONZ, w której niekoniecznie chodzi o przyjęcie rezolucji, natychmiastowe rozwiązanie sporu czy dogadanie umowy. To gra dla najlepszych graczy dyplomacji, w której chodzi o strategię, która pozwala poznać przeciwnika.
ONZ jak gra w szachy
Jak tłumaczy nasz rozmówca, duża część negocjacji w ONZ nie jest publiczna.
– Zachowania i rozmowy kuluarowe są ważne, bo często jest tak, że druga strona odsłania swoje ruchy, które zdradzą rzeczywiste zamiary. Oczywiście, można je dostrzec, jak się jest bardzo uważnym – podkreśla Sibora.
Zachowania i rozmowy kuluarowe są ważne, bo często jest tak, że druga strona odsłania swoje ruchy
Wytrawni dyplomaci prowadzą negocjacje w taki sposób, by jak najwięcej dowiedzieć się o planach drugiej strony, nawet jeśli przeciwnik nie opowiada o swoich planach wprost.
Sibora porównuje to do gry w szachy. – Czasami jest tak, że król stoi na drodze własnego pionka. Nie może zdradzić, jak chce z tej drogi zejść. W ONZ wykonywane są ruchy, które zmuszą czarne do odkrycia zamiarów w walce z białymi – tłumaczy ekspert.
Z Nowego Jorku dla Interii,
Jakub Krzywiecki
-
Misja Nawrockiego w USA. „Będzie chciał przekonać afrykańskich przyjaciół”
-
Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Radzie Pokoju – „prywatnym ONZ” Donalda Trumpa












