– Wydaje się, że z roku na rok jesteśmy coraz lepsi w wykrywaniu dezinformacji. W całym zeszłym roku mieliśmy 45-46 tys. zgłoszeń do platform społecznościowych, w tym roku już w pierwszym półroczu było ich 65 tys. – powiedziała w opublikowanym w poniedziałek 28 września wywiadzie dla „Newsweeka” Magdalena Wilczyńska, szefowa pionu ochrony informacyjnej cyberprzestrzeni w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK).
NASK obawia się rosyjskiej dezinformacji podczas wyborów
Wilczyńska powiedziała, że Rosja może stwarzać poważne zagrożenia podczas wyborów parlamentarnych w Polsce. Dziennikarz Dariusz Ćwiklak zapytał, co nas czeka w przyszłym roku. – Wszystko, co można sobie wyobrazić, i jeszcze więcej. Na przykład wykorzystanie chatbotów do dystrybucji dezinformacji albo angażowanie influencerów generowanych przez sztuczną inteligencję. Żeby się do tego przygotować, obserwujemy to, co dzieje się w innych krajach przed wyborami i w trakcie wyborów – powiedziała Wilczyńska.
– Obawiam się wysypu fałszywych kont kandydatów, podszywania się pod te ponad sześć tysięcy osób, które będą kandydować. Monitorowanie takiej liczby kont będzie bardzo trudne. Na pewno będziemy chcieli przeszkolić komitety wyborcze pod kątem bezpieczeństwa i stworzyć dla nich specjalne kanały do zgłaszania takich podszywających się kont – powiedziała przedstawicielka NASK. Wilczyńska podkreśliła, że trzeba również inwestować w nowe metody monitorowania i analizy treści publikowanych w przestrzeni publicznej.
Fałszywe informacje ws. alertu RCB
17 września mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego usłyszeli syreny oraz otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w związku z nalotem Rosji na zachodnią część Ukrainy, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Dron spadł wtedy w pobliżu granicy z Polską, po stronie ukraińskiej. Kierowniczka Ośrodka Analizy Dezinformacji w NASK dr Agnieszka Lipińska mówiła PAP, że tuż po ogłoszeniu alarmu w internecie zaczęły pojawiać się fałszywe informacje dotyczące ostrzeżenia RCB.
– Początkowe dyskusje miały charakter informacyjny oraz spekulacyjny, a także odzwierciedlały działania różnych aktorów wpływu. Jednak po godzinie 14 na platformach społecznościowych pozostały głównie narracje dezinformacyjne, być może konferencja premiera [Donalda Tuska – red.] obniżyła fale spekulacji i plotek. Nie zmienia to jednak faktu, że same narracje dezinformacyjne w polskiej infosferze osiągnęły w czwartek na platformie X milionowe zasięgi – powiedziała analityczka NASK.












