-
Brytyjski premier Andy Burnham wyraził opinię, że brexit przyniósł więcej szkód niż korzyści i opowiedział się za zacieśnieniem relacji z Unią Europejską.
-
Burnham zamierza wykorzystać szczyt Wielka Brytania – UE do przedstawienia różnych możliwości długoterminowej współpracy z europejskimi partnerami oraz dążyć do konsensusu w tej sprawie.
-
Poprzednicy Burnhama unikali jednoznacznych deklaracji dotyczących zbliżenia z UE, a sam premier utrzymuje stanowisko, że Wielka Brytania nie powróci do unii celnej ani jednolitego rynku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Nie wytyczymy krajowi jasnej drogi na kolejne dekady, dopóki nie zdecydujemy, jak mają wyglądać nasze długoterminowe relacje z naszym największym rynkiem zbytu – powiedział Burnham.
– Nie mogę wam powiedzieć, że nasza obecna pozycja jest wystarczająco dobra. Brexit przyniósł więcej szkód niż korzyści – dodał premier, wywołując aplauz zebranych w sali działaczy Partii Pracy.
„Wykorzystam okres wokół szczytu”. Brytyjski premier chce zbliżenia z UE
Burnham przypomniał, że na ten rok zaplanowany jest szczyt W. Brytania – UE, który w zamierzeniu doprowadzić ma do zacieśnienia stosunków.
– Wykorzystam okres wokół szczytu, by przedstawić krajowi różne możliwości, jakie, według mnie, stoją przed Wielką Brytanią, jeśli chodzi o długoterminowe relacje z europejskimi partnerami. Spróbuję poszukać konsensusu wokół jednego z tych rozwiązań, co da nam jasność co do przyszłości naszego kontynentu – zadeklarował szef rządu.
Brytyjskie media, które relacjonowały wystąpienie premiera, odebrały jego wystąpienie jako jednoznaczną chęć zbliżenia Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej.
„Andy Burnham otwiera drzwi dla bliższych relacji z UE” – skomentował portal dziennika „Times”.
Poprzednicy Burnhama nie chcieli wracać do tematu brexitu
Poprzednik Burnhama, Keir Starmer, który odszedł ze stanowiska latem, unikał podobnych deklaracji. Jego otoczenie obawiało się oskarżeń o lekceważenie woli obywateli, którzy zagłosowali za brexitem w referendum w 2016 r.
W partii słychać też było głosy, że laburzyści nie powinni ryzykować gniewu części klasy pracującej, szczególnie na północy Anglii, która poparła wyjście z Unii.
Przychodząc do władzy Burnham podtrzymywał deklarację poprzednika, że Londyn nie przekroczy czerwonych linii, wyznaczonych jeszcze podczas negocjacji w sprawie kształtu brexitu: po pierwsze, Wielka Brytania nie wróci do unii celnej, po drugie, nie stanie się znów częścią jednolitego rynku.
Burnham mówił też krótko o polityce zagranicznej, podkreślając, że będzie wspierał Ukrainę i rozwiązanie dwupaństwowe na Bliskim Wschodzie oraz stawi czoła zagrożeniom m.in. ze strony Rosji i Iranu.
-
Poważny incydent przy bazie RAF. Do akcji wkroczyli antyterroryści
-
Londyn reaguje na krytykę Trumpa. Stawką wyspy na Oceanie Indyjskim












