Budżet z rekordowym deficytem. Obronność, zdrowie i „800 plus”
Najwięcej czasu zajmie w tym tygodniu praca nad przyszłorocznym budżetem oraz projektowanymi przez rząd zmianami w podatkach. W planie obrad jest m.in. siedmiogodzinna debata budżetowa w czwartek. Dyskusja będzie zapewne gorąca, bo opozycja już wytyka rządzącym rekordowy deficyt na 2027 r. (w projekcie określono go na 281,2 mld zł) i żąda dymisji ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. – Gospodarka upada, finanse publiczne są w ruinie – mówił w zeszłym tygodniu kandydat na PiS na premiera Przemysław Czarnek, prezentując wniosek o wotum nieufności dla Domańskiego.
O ile samym wnioskiem Sejm się w tym tygodniu nie zajmie, to temat kompetencji ministra z pewnością będzie podnoszony podczas czwartkowej debaty nad przyszłorocznym budżetem. Rząd broni się z kolei, wskazując, iż planowany poziom deficytu wynika przede wszystkim z rosnących wydatków na obronność (w budżecie na 2027 r. przeznaczono na ten cel prawie 200 mld zł) i służbę zdrowia (ponad 274 mld zł). Przeszło 100 mld zł mają wynieść natomiast wydatki na programy socjalne, w tym „800 plus”, tzw. babciowe, 13. i 14. emerytura oraz refundacja in vitro. – To projekt budżetu, który łączy z jednej strony wsparcie dla obywateli z inwestycjami wzmacniającymi nasze państwo. Łączy też stabilne finansowanie kluczowych, najważniejszych obszarów zadań państwa z inwestycjami, które budują odporność i konkurencyjność naszej gospodarki – przekonywał kilka dni temu minister Domański.
Zmiany w podatkach. 130, 140, czy aż 180 tysięcy?
Kształt przyszłorocznej ustawy budżetowej to z pewnością niejedyny punkt, który wzbudzi w tym tygodniu emocje na sali obrad. We wtorek Sejm rozpocznie prace nad kilkoma projektami zmian w PIT. Przyjęta w zeszłym tygodniu przez rząd propozycja zakłada podwyższenie pierwszego progu podatkowego oraz wprowadzenie nowej, pośredniej stawki PIT. Gdyby projektowane przez resort finansów zmiany weszły w życie, najniższy 12-proc. podatek płaciliby podatnicy o dochodach do 130 tys. zł, nowy, 24-proc. ci, których dochody wynoszą między ponad 130 tys. a 150 tys. zł, natomiast 32 proc. tacy, których roczne dochody przekraczają 150 tys. zł. – Na zmianach skorzysta mniej więcej 3,5 miliona podatników, a skorzystać będzie można nawet do wysokości 3600 zł rocznie – podkreślał w zeszłym tygodniu premier Donald Tusk.
Opozycji ta oferta jednak nie przekonuje. Prawo i Sprawiedliwość jeszcze w sierpniu złożyło w Sejmie własny projekt ustawy, podwyższający drugi próg podatkowy z obecnych 120 tys. do 180 tysięcy zł. – Jest to zysk dla ludzi, którzy wchodzą w drugi próg podatkowy od 2 do 12 tys. rocznie, w zależności od wysokości wynagrodzenia. A jeśli chodzi o małżeństwa, to nawet do 24 tysięcy złotych zostanie w polskich domach, rodzinach, w polskiej klasie średniej – uzasadniał wówczas Przemysław Czarnek.
Projekt PiS również ma być rozpatrywany we wtorek wieczorem w Sejmie, podobnie jak propozycja zmian podatkowych autorstwa Polski 2050. Formacja Szymona Hołowni i Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz proponuje z kolei podniesienie drugiego progu podatkowego do 140 tys. złotych. Jej projekt wpłynął jednak do Sejmu jeszcze w kwietniu, więc dziś, jak deklarują politycy Polski 2050, nie widzą przeszkód, by popierać także zmiany, które zaproponował rząd. – To jest mniej niż, chcemy, ale to zdecydowanie dobry kierunek – ocenia w rozmowie z Gazeta.pl poseł Kamil Wnuk.
Neosędziowie do weryfikacji?
Spore emocje mogą też towarzyszyć w najbliższych dniach posłom przy okazji prac nad rządowym projektem, który miałby rozwiązać problem tzw. neosędziów. To sędziowie powołani na mocy wprowadzonych w 2018 r. przez PiS zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa (nazywanej „neoKRS”).
Temat „neosędziów” powrócił ostatnio przy okazji wydania tzw. listu żelaznego dla byłego wiceszefa MS Marcina Romanowskiego, bo postanowienie w tej sprawie wydała w Sądzie Okręgowym w Warszawie właśnie jedna z takich osób. Problem jest jednak szerszy, bo co kilka tygodni media informują czy to o konieczności powtórzenia procesu czy też innych kontrowersjach, związanych właśnie z „neosędziami”. Pod koniec września w Poznaniu uchylony został wyrok siedmiu lat więzienia w głośnej sprawie zakatowania na śmierć strusia Zenka. Sprawca, na razie, nie trafi do więzienia, bo w jego procesie orzekał „neosędzia”.
Kłopot z powołaniami sędziowskimi po 2018 r. teoretycznie mógłby zakończyć przygotowany przez resort sprawiedliwości projekt ustawy „o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025”. Zakłada przede wszystkim utrzymanie w mocy orzeczeń wydanych dotychczas przez „neosędziów” (z wyjątkiem tych, gdzie strony w czasie procesu konsekwentnie kwestionowały status neosędziego; nie dotyczyłoby to jednak postępowań o nieodwracalnych skutkach, np. rozwodowych).
Propozycja MS przewiduje też jednak możliwość cofnięcia awansów sędziowskich dokonywanych po 2018 roku, dlatego budzi ostry sprzeciw PiS i otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego.
Na czwartek zaplanowano drugie czytanie projektu ustawy i jak wynika z naszych ustaleń, także finalne głosowanie w Sejmie. – Intencją jest, by ta ustawa została uchwalona w tym tygodniu – słyszymy w resorcie sprawiedliwości.
Nocna prohibicja w całym kraju coraz bliżej
Wiele wskazuje na to, iż głosowania doczeka się także ustawa, która miałaby wprowadzić w całym kraju zakaz sprzedaży alkoholu w godz. od 22.00 do 6.00. (z zakazu wyłączone miałyby być m.in. lokale gastronomiczne i lotniska). Projektowane nowe regulacje zakładają również całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Za jego złamanie będzie grozić grzywna od 30 tys. zł do 1 mln zł lub kara ograniczenia wolności.
Finalny projekt ustawy to efekt m.in. uzgodnień między Lewicą i Polską 2050, które w Sejmie złożyły dwie podobne w treści propozycje. Nowelizacja mogła już zostać uchwalona 18 września, jednak na prośbę PSL głosowanie w tej sprawie odłożono. Ludowcy mają bowiem wątpliwości czy projekt – w obecnym kształcie – nie uderzy w branże: winiarską i browarniczą. I choć rozmowy w gronie koalicji rządzącej mają się jeszcze toczyć w tym tygodniu, to projekt już został wpisany do porządku głosowań w czwartek wieczorem. – Więcej czekać z tym nie będziemy, marszałek Czarzasty nie będzie przecież blokować projektu własnego klubu, jest zdeterminowany w tej sprawie – usłyszeliśmy od ważnego polityka Nowej Lewicy w zeszłym tygodniu.
Państwo pomoże artystom?
Niewykluczone, iż Sejm w tym tygodniu sfinalizuje także prace nad rządowym projektem ustawy, która miałaby wesprzeć artystów zawodowych. Propozycja zakłada dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla osób, których średni miesięczny przychód z ostatnich trzech lat nie przekroczył 125 proc. minimalnego wynagrodzenia (czyli ok. 68 tys. brutto rocznie). Według szacunków MKiDN, to grupa około 20 tys. osób.
Projekt, już na etapie prac w resorcie kultury, wzbudził spore kontrowersje. Najgłośniej dał im wyraz jeden z liderów Konfederacji, Sławomir Mentzen. „Jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem i niech spada. STOP finansowaniu nierobów, beztalenci i darmozjadów z naszych pieniędzy!” – napisał Mentzen w maju na Facebooku.
Jego post oburzył m.in. ministrę kultury Martę Cienkowską. – Mamy pełno ludzi, których nazywamy wielkimi, ale którym polskie państwo za życia nie było w stanie zapewnić godnych warunków. Norwid, który umierał w ubóstwie, Leśmian, Szymanowski – tak o potrzebie wprowadzenia zmian mówiła w czerwcu w Sejmie szefowa MKiDN.
Na końcu i tak może być weto
Choć nowa ustawa, podobnie jak zresztą szereg innych, może zostać uchwalona już w tym tygodniu, to z ich ewentualnym wejściem w życie może być problem, ze względu na weto prezydenta. Jest niemal pewne, że ten los spotka ustawę dotyczącą neosędziów, bo sam Karol Nawrocki już nie raz sygnalizował sprzeciw wobec dzielenia sędziów na tych powołanych przed i po 2018 roku.
Nie wiadomo też, czy prezydent zaakceptuje zmiany w PIT, bo sam na początku swej kadencji złożył projekt ustawy w tej sprawie, do tej pory nierozpatrzony. Zakłada podwyższenie drugiego progu podatkowego do 140 tys. zł, a także wprowadzenie zerowego PIT dla rodzin, które mają dwoje lub więcej dzieci.
Najmniej kontrowersji, jak się wydaje, budzi tzw. ustawa antyalkoholowa – ona może zyskać przychylność głowy państwa.












